To kolejny element ponownie zaostrzającego się konfliktu o archipelag, odbity w 1982 roku przez brytyjskie siły ekspedycyjne po inwazji wojsk argentyńskich.

Podstawą pozwu jest brak zezwolenia na wiercenia ze strony rządu w Buenos Aires. Argentyna uważa, że firmy nie miały prawa podjąć poszukiwań tylko za zgodą strony brytyjskiej, gdyż rezolucja ONZ zobowiązuje oba państwa do rozwiązania sporu o przynależność wysp. Brytyjczycy byli skłonni do rokowań przed argentyńską inwazją 32 lata temu, teraz powołują się na wynik referendum, w którym niemal 100 proc. mieszkańców Wysp Falklandzkich opowiedziało się za dalszym związkiem z koroną brytyjską, która kontroluje archipelag od 182 lat.

Tymczasem MSZ w w Buenos Aires wezwało ambasadora brytyjskiego po ogłoszeniu przez Londyn o dozbrojeniu garnizonu Falklandów dwoma helikopterami Chinook oraz o rozbudowie stacji radarowej i innych instalacji obronnych na wyspach. Argentyna zaprotestowała też w związku z publikacją dokumentów wykradzionych przez Edwarda Snowdena, które ujawniły, że Brytyjczycy przez 5 lat prowadzili akcję wywiadowczą na jej terytorium. 

>>> Czytaj też: Francuska gospodarka nad przepaścią? "Komuniści nie wprowadziliby 75 proc. podatku"