Jaka jest Pana zdaniem świadomość konieczności powstania Korytarza Północ–Południe  w Polsce, a jaka w innych krajach Europy Centralnej?

Ian Brzezinski: Zarówno wśród państw członkowskich, jak i na poziomie instytucji unijnych panuje już duża świadomość, że Korytarz Północ–Południe jest potrzebny Europie. Pytanie brzmi, czy ta świadomość przerodzi się w konsensus, w ramach którego projektom infrastrukturalnym realizowanym w ramach Korytarza nadany zostanie szczególny priorytet, a tym samym odpowiednie tempo realizacji. Jeżeli tak się stanie, zdołamy realnie połączyć rynki energii na północy i południu kontynentu.

A zatem będzie taki konsensus?

Sygnały, jakie odbieram, są pozytywne. Nie znam żadnego kraju w Europie Centralnej, który sprzeciwiałby się budowie Korytarza Północ–Południe. Przy czym wiele rządów aktywnie ten projekt wspiera – m.in. w Polsce, Chorwacji i Słowacji. Także głosy docierające do nas z Brukseli napawają optymizmem. Podczas Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach Dominique Ristori, dyrektor generalny ds. energii w Komisji Europejskiej, dwukrotnie podkreślił, że realizacja tego projektu to dla Unii Europejskiej priorytet.

Przesłanie dotyczące Korytarza jest takie, że będzie on korzystny dla wszystkich krajów, przez które będzie przebiegał. Ale dla których krajów będzie najkorzystniejszy?

Rzeczywiście skorzystają wszyscy. Ciężko powiedzieć, czyja korzyść będzie największa, bo też trudno o jedną definicję korzyści. Możemy mówić o taktycznych, krótkoterminowych korzyściach, takich jak zysk wynikający z realizacji danego projektu w danym miejscu. Ale ważniejsze są strategiczne korzyści odnoszone w długiej perspektywie. To m.in. większy przepływ towarów i usług, bezpieczeństwo energetyczne, tańsze i stabilne źródła energii, większa odporność gospodarek na kryzysy i wzrost ich konkurencyjności na poziomie poszczególnych krajów, regionów i Europy jako całości.

Bezpieczeństwo energetyczne wydaje się być najważniejszą korzyścią z Korytarza.

To z pewnością najbardziej aktualna kwestia, głównie ze względu na konflikt na Ukrainie. Ale to nie jedyny priorytet. Bezpieczeństwo sektora energii jest w dużej mierze powiązane ze wzrostem gospodarczym. Większe bezpieczeństwo sektora energii to szansa na długoterminowy wzrost gospodarczy. To z kolei wiąże się z licznymi korzyściami dla biznesu i indywidualnych konsumentów.

Jakie konkretnie korzyści ma Pan na myśli?

W ramach Korytarza Północ–Południe mówimy o czterech strategicznych korzyściach. Pierwsza to integracja gospodarcza krajów członkowskich UE – obecnie silnie zróżnicowanych i tworzących „oddzielne wyspy”. Mówimy o integracji w ramach regionu, ale też z Europą Zachodnią. Chodzi zatem o dokończenie europejskiej integracji i spełnienie wizji spójnego i jednolitego rynku.

Druga korzyść to bezpieczeństwo w obszarze energii, dywersyfikacja źródeł energii oraz większa efektywność w przepływie energii pomiędzy krajami w regionie. Mówimy o dywersyfikacji dostaw – m.in. poprzez budowę terminali LNG i dostęp do globalnego rynku gazu. Pierwszy terminal ma zostać otwarty w ciągu najbliższych miesięcy w Świnoujściu. Drugi planowany jest na południu Europy na chorwackiej wyspie Krk. Niedawne otwarcie terminalu w Kłajpedzie na Litwie już wywarło pozytywny wpływ na ceny gazu w rejonie państw bałtyckich. Zgodnie z przewidywaniami pierwsze dostawy amerykańskiego LNG do Kłajpedy nastąpią już w 2016 r., zgodnie z umową zawartą pomiędzy Litgazem a amerykańskim dostawcą – firmą Cheniere Energy.

Po trzecie: zarówno większa integracja, jak i bezpieczeństwo w obszarze energii wpływają na wzrost konkurencyjności gospodarek. Im łatwiejszy przepływ towarów i usług, tym silniejszy bodziec do rozwoju gospodarczego i większa odporność na kryzys i presję ekonomiczną z zewnątrz.

Wreszcie po czwarte – większa efektywność w przepływie energii oraz transporcie towarów i usług to istotne wsparcie dla realizacji celów klimatycznych Unii Europejskiej.

To korzyści dla państw, które wezmą udział w tym projekcie. Jednak dla innych państw, w szczególności dla Rosji, może to być niekorzystne. Czy myśli Pan, że Rosja będzie chciała storpedować ten projekt?

To zależy, jaką Rosję ma pan na myśli. Jeżeli Rosję, która chce być konstruktywnym i racjonalnym uczestnikiem międzynarodowego ładu, to powinna być ona zadowolona z powstania Korytarza Północ–Południe.

Dlaczego?

Bo zamożni i stabilni sąsiedzi to wymierna korzyść dla rosyjskiej gospodarki. Im bogatsza jest Polska, Rumunia, Słowacja czy Ukraina, tym więcej mogą one kupić od Rosji produktów i usług. Rosji powinno zatem zależeć na wzroście bezpieczeństwa energetycznego w swoim sąsiedztwie. To podejście racjonalne.

Problem w tym, że Rosja, jaką widzimy dziś nie wydaje się racjonalna.

Rzeczywiście, dziś nie mamy do czynienia z taką Rosją. Postępuje ona – również moim zdaniem – nieracjonalnie. Dzisiejsza Rosja próbuje reanimować XIX-wieczne strategie, dlatego możemy założyć, że nie będzie chciała mieć u swoich granic stabilnych, samodzielnych i zamożnych partnerów. Woli mieć takie kraje, na które będzie mogła stale wywierać presję.

Jaka będzie zatem postawa Rosji?

Spodziewam się, że Rosja będzie oponentem idei powstania Korytarza Północ–Południe i podejmie działania, by ten projekt zablokować. Może starać się doprowadzić do podziałów w samej Europie Centralnej i całej Unii Europejskiej.

Kiedy realnie może powstać Korytarz?

Realny termin to 2020 r. – pod warunkiem że będziemy w stanie osiągnąć polityczny konsensus i pozyskać publiczne i prywatne finansowanie niezbędne do budowy brakujących elementów Korytarza. Wyzwaniem nie są względy techniczne ani technologiczne, ale właśnie osiągnięcie politycznego konsensusu, który będzie bodźcem do współudziału w projekcie prywatnego kapitału.

Ian J. Brzezinski – członek strategicznej grupy doradców w Radzie Atlantyckiej (Atlantic Council), specjalista ds. polityki zagranicznej, wojskowej i energetycznej. Były podsekretarz stanu w Departamencie Obrony USA ds. Europy i NATO. Współautor raportu pt. „Scalenie Europy – od Korytarza Północ–Południe do unii energii, transportu i telekomunikacji”.