Według danych opublikowanych przez Conference Board produktywność w zeszłym roku wzrosła jedynie w Indiach i Afryce Subsaharyjskiej. Światowy wzrost produktywności wyniósł w 2014 roku 2,1 przy średniej dla lat 1999-2006 wynoszącej 2,6 proc. Bart van Ark, główny ekonomista Conference Board podkreśla, że całkowity wskaźnik produktywności spadł w 2014 o 0,2 proc. – To fenomen na skalę światową. Nie możemy go tak po prostu zignorować – uważa.

Według ekonomistów niska światowa produktywność to rosnący problem dla całej gospodarki i może mieć negatywny wpływ na standard życia, zarówno w bogatych jak i biednych krajach.

Politycy zmartwieni

Fakt, że gospodarki coraz mniej efektywnie zamieniają pracę i zasoby na produkty jest także rosnącym zmartwieniem polityków. Zdaniem brytyjskiego Kanclerza George’a Osborne’a, zwiększenie produktywności jest jednym z głównych priorytetów gospodarczych dla nowego rządu – Od tego zależy nasze bogactwo – podkreśla.

> > > Czytaj także: Produktywność pracowników: Polak wytwarza 46 proc. tego, co Amerykanin

Według Conference Board spadek produktywności jest tylko częściowo wynikiem kryzysu, który wstrząsnął globalną gospodarką w latach 2008-9. To raczej efekt znacznie głębszych i trudniejszych do zidentyfikowania problemów z którymi boryka się świat. Choć ekonomiści spierają się odnośnie przyczyny zjawiska, kilka trendów jest wyraźnie widocznych.

Optymiści wskazują, że przyczyną jest kryzys, który zniechęcił firmy do inwestowania w nowe technologie i procesy, co bezpośrednio przełożyło się na produktywność. Tym samym, wraz z odżywaniem gospodarki, również produktywność będzie rosła.

> > > Czytaj także: Depresja uderza w gospodarkę. Produktywność Polaków spada, państwo traci 2,6 mld zł

Analitycy Conference Board wskazują jednak, że za spadek produktywności odpowiada także inne, znacznie głębsze zjawisko. Rynki wschodzące nie są w stanie szybko rozwijać swojej produktywności przy wykorzystaniu dostępnych im technologii, a rozwinięte gospodarki przesuwają się w stronę usług, w których optymalizacja i wzrost efektywności w krótkim czasie jest mniej możliwy. 

Bumelanci? Raczej technologia

Nowe technologie dostępne dla konsumentów pozwoliły ludziom robić więcej niż w przeszłości, jednak niekoniecznie wykonywać tę pracę lepiej i efektywniej.

Ostatnim elementem są narastające przepisy i regulacje, choć akurat ten element jest trudny do zmierzenia.

Bardzo niewiele jest poszlak sugerujących, że za spadek produktywności odpowiadają leniwi pracownicy – Najwyraźniej firmy po prostu źle dobierają narzędzia dla swoich zespołów – podsumowuje van Ark.