Nieprzyjęcie jego sprawozdania za 2014 rok zapowiedziała premier Ewa Kopacz. Byłby to pierwszy krok do wszczęcia procedury odwołania szefa prokuratury przed końcem kadencji, upływającej w marcu przyszłego roku.

Prokurator Mateusz Martyniuk nie zgadza się z zarzutami braku efektywności prokuratury w śledztwie dotyczącym afery taśmowej . Nie wymieniając nikogo z nazwiska - powiedział, że politykom umknęło kilka istotnych informacji na temat tego postępowania. Jak podkreślał - zarzuty usłyszały w tej sprawie usłyszały trzy osoby, a z każdym razem, kiedy pojawiały się nowe taśmy, prokuratorzy musieli weryfikować autentyczność każdego z nagrań. "Pozwolę sobie na taka refleksję - to nie prokurator generalny spotykał się z politykami w kawiarniach i to nie prokurator prowadził nieodpowiedzialne rozmowy. My nie mamy wpływu na to, kiedy te taśmy się pojawiają, bo to nie prokuratorzy do restauracji chodzili, tylko politycy" - powiedział Mateusz Martyniuk.

Wyjaśnił, że śledztwo trwa, a jedną z obiektywnych przyczyn jego przedłużania jest oczekiwanie na pomoc prawną z USA. "Wniosek ten najogólniej rzecz ujmując dotyczy zagadnień informatycznych. Robimy, co możemy. Monitujemy stronę amerykańską i Amerykanie zadeklarowali, że w połowie czerwca zrealizują ten wniosek" - powiedział prokurator.

Mateusz Martyniuk ocenia, że wszelkie zarzuty wobec prokuratury, dotyczące tego śledztwa, mają charakter polityczny. "Odnosząc się do tych zarzutów uważamy, że one są skrajnie polityczne, a opinie formułowane przez polityków są skrajnie nieprawdziwe" - powiedział prokurator.

Afera taśmowa wybuchła w czerwcu ubiegłego roku. W jej wyniku do dymisji podał się minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. W tygodniku "Wprost" opublikowano wówczas stenogramy nagrań wielu polityków w kilku restauracjach. Prokuratura wszczęła śledztwo, w wyniku którego zatrzymano biznesmena Marka F. i kelnerów, którzy na jego polecenie mieli nagrywać gości restauracji.

Kolejne materiały - tym razem były to kopie akt ze śledztwa prokuratorskiego - kilka dni temu opublikował związany niegdyś z Samoobroną biznesmen Zbigniew Stonoga. Stało się to przyczyną dymisji trzech ministrów, szefa doradców premiera oraz trzech wiceministrów, stanowisko stracił także minister koordynujący pracę służb specjalnych. Premier Ewa Kopacz mówiła również o odpowiedzialności prokuratury. Według szefowej rządu, jedynym efektem toczącego się rok śledztwa jest gigantyczny wyciek akt, co podważa zaufanie do instytucji, jaką jest prokuratura. 

>>> Czytaj też: Niemiecka prasa: Premier Ewa Kopacz podejmuje "desperackie decyzje"