Do końca 2016 roku Statoil zwolni od 1,1 do 1,5 tys. stałych pracowników i około 525 konsultantów – poinformowała spółka. Jeszcze w tym miesiącu koncern ma zamiar ogłosić dodatkowe zmiany organizacyjne związane z dostosowaniem się do obecnych warunków rynkowych.

„Żałujemy, że jesteśmy zmuszeni dokonać kolejnych redukcji zatrudnienia, ale zmiany te są konieczne do wzmocnienia konkurencyjności Statoila i zabezpieczenia procesu kreacji wartości naszego koncernu” – powiedział Anders Opodal, wicedyrektor wykonawczy i główny dyrektor operacyjny Statoila, cytowany w komunikacie. 

>>> Czytaj też: Era czarnego złota po 100 dol. za baryłkę prędko nie wróci. Ile będziemy płacić za ropę?

Ogłoszone dziś zwolnienia to kolejny etap wielkich cięć zatrudnienia w koncernie. Od końca 2013 roku Statoil pożegnał się już z ponad 2,3 tysiącami pracowników i konsultantów.

Norweska spółka nie jest jedyną, którą dotknęło załamanie cen ropy na światowych rynkach w drugiej połowie 2014 roku. W całej norweskiej branży naftowej pracę straciły tysiące osób. Norwegia – największy producent ropy naftowej w Europie Zachodniej, ogranicza inwestycje w przemysł wydobywczy najmocniej od prawie 15 lat.

Statoil to największy w Norwegii producent ropy naftowej i gazu ziemnego. Większościowym udziałowcem koncernu (67 proc.) jest norweski skarb państwa. Program poprawy efektywności w spółce rozpoczął się pod koniec 2013 roku. Jego celem jest redukcja rosnących od dekady kosztów. Zgodnie z założeniami, program ma przynieść 1,7 mld dol. oszczędności rocznie począwszy od 2016 roku.

>>> Polecamy: Arabia Saudyjska gra, Rosja tańczy. Padają kolejne rekordy wydobycia ropy