Po masowym przewalutowaniu „hipotek”, rząd Viktora Orbana przygotowuje się do podobnej operacji, która będzie dotyczyła 250 000 kredytów walutowych (m.in. samochodowych oraz konsumpcyjnych). Pełna ocena skutków węgierskiego przewalutowania powinna zostać przeprowadzona dopiero za kilka lat. Już teraz można jednak zauważyć kilka efektów decyzji podjętej przez rząd Orbana.

Korzyści dla węgierskich „frankowców” bywają przeceniane

Na wstępie warto przypomnieć kilka podstawowych faktów, które dotyczą węgierskiego przewalutowania. Wbrew temu, co uważa wielu krajowych „frankowców”, operacja przeprowadzona na Węgrzech nie uwzględniała kursu franka i euro z dnia zawarcia umowy. Przeliczenia kredytów waloryzowanych w CHF i EUR dokonywano na podstawie uśrednionego kursu rynkowego (od 16 czerwca do 7 listopada 2014 r.) lub kursu z 7 listopada 2014 r. Zadłużenie przeciętnego „frankowca” spadło o 20% - 25% dzięki zwrotowi spreadów i rekompensatom, które banki wypłaciły za nieuczciwe praktyki (np. bezprawne podwyżki oprocentowania). Podobne odszkodowania otrzymały również osoby posiadające inne kredyty (głównie w forintach i euro).

Przed niedawnym przewalutowaniem rząd Orbana podejmował jeszcze trzy inne próby rozwiązania „frankowego” problemu. W lecie 2011 r. kredytobiorcy mogli całkowicie spłacić swój dług po kursie o 25% niższym od rynkowego. Prawie rok później miało miejsce umorzenie 25% długów dla osób posiadających spore opóźnienie w spłacie (powyżej 90 dni). Poprzez obniżkę podatku bankowego, węgierski rząd poniósł 30% kosztów wymienionych operacji. Trzeci program oddłużania (tzw. exchange rate cap), został de facto wygaszony po masowym przewalutowaniu. W ramach tej inicjatywy, około 170 000 kredytobiorców spłacało raty po niższym kursie (CHF/HUF = 180, EUR/HUF = 250).
Warto zwrócić uwagę, że mimo znacznie poważniejszych problemów, Węgrzy zrezygnowali z przewalutowania kredytów po kursie początkowym. Osoby domagające się zastosowania rozwiązań bardziej radykalnych niż węgierskie, powinny zwrócić uwagę na odmienną sytuację rodzimych „frankowców”. Według najnowszych danych BIK-u, poważne opóźnienia spłaty (powyżej 90 dni) dotyczą tylko 1,34% kredytów we franku udzielonych po 2004 r. (zobacz Raport Kredyt Trendy z czerwca 2015 r.). W połowie ubiegłego roku poważne problemy ze spłatą miało prawie 25% Węgrów posiadających kredyty walutowe. Trzeba również odnotować, że na 1000 dorosłych mieszkańców Węgier przypadały około 63 „hipoteki” rozliczane we franku lub euro. Analogiczny wynik dla Polski nieznacznie przekracza poziom 20 kredytów.

W styczniu gospodarka Węgier mogła odczuć poważny cios

Zmniejszenie ryzyka systemowego dla całej gospodarki jest najbardziej pozytywnym efektem operacji przeprowadzonej na Węgrzech. Portal Bloomberg zaraz po tegorocznym wzroście notowań franka, pochwalił Orbana za dobre posunięcie. Styczniowa podwyżka kursu CHF/HUF o kolejne 15% na pewno skomplikowałaby sytuację półmilionowej rzeszy kredytobiorców i całej węgierskiej gospodarki. Na poniższym wykresie można zauważyć, że rosnące notowania CHF obniżały poziom konsumpcji prywatnej i wzrost węgierskiego PKB. Destrukcyjny wpływ franka był szczególnie widoczny w latach 2009 - 2011. Prywatna konsumpcja wyraźnie malała już w następnym kwartale po wzroście kursu szwajcarskiej waluty.

Spadek zadłużenia bankowego Węgrów to kolejny efekt przewalutowania i rekompensat dotyczących 2,1 miliona kredytów. Dane Narodowego Banku Węgier wskazują, że w bieżącym roku relacja długów do dochodu dyspozycyjnego węgierskich rodzin ma osiągnąć poziom sprzed dwunastu lat (zobacz poniższy wykres). Średni udział rat w dochodach dyspozycyjnych gospodarstw domowych powinien być niższy od 7%. Analogiczna wartość dla kredytów rozliczanych w walucie obcej ma spaść z 4,33% (III kw. 2014 r.) do 0,46% (prognoza na 2015 r.).

Kredytowy kryzys to efekt, który również może być istotny...

Masowe przewalutowanie kredytów w połączeniu z wypłatą ponad 2 milionów rekompensat, nie mogło pozostać bez wpływu na kondycję węgierskiego sektora bankowego. Lokalne banki już wcześniej ponosiły spore koszty pomocy dla kredytobiorców (1,30 mld dolarów do końca 2013 r.). Te wydatki są jednak znacznie niższe od niedawnego kosztu przewalutowania i rekompensat (2,32 mld dolarów brutto w 2014 r.). Potężna strata z 2014 r. (ok. 2 mld dolarów brutto) obniżyła ROE węgierskiego sektora bankowego do (-27%). Utrzymanie wskaźnika wypłacalności CAR na poziomie 16,80% było możliwe tylko dzięki wsparciu z macierzystych banków o wartości 1,33 mld dolarów. Przez trzy poprzednie lata (2011 - 2013), zagraniczni właściciele banków działających na Węgrzech, dokapitalizowali je kwotą 4,40 mld dolarów. Z zamian rząd Orbana obiecał akcjonariuszom sporą obniżkę podatku bankowego już w bieżącym roku. To kwestia, która jest często pomijana przez polskich komentatorów.

Bardzo duże obciążenie dla banków sprawiło, że węgierski rząd ma teraz nowy problem. Mowa o niskim poziomie akcji kredytowej dla przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych. Mimo dalszej poprawy sytuacji gospodarczej i spadków akcji kredytowej przez poprzednie pięć lat, w 2014 r. wartość portfela kredytowego firm wzrosła tylko o 1,90%. Gdyby Narodowy Bank Węgier wcześniej nie uruchomił specjalnego programu (Funding for Growth Scheme), to poziom kredytowania przedsiębiorstw w 2014 r. spadłby o kolejne 4%. Na razie węgierski PKB dość szybko wzrasta dzięki wyższemu poziomowi eksportu netto oraz konsumpcji prywatnej. Powstaje jednak pytanie, jak utrudniony dostęp do kredytów (zwłaszcza inwestycyjnych), przełoży się na długoterminowe perspektywy rozwoju. Narodowy Bank Węgier w swoim majowym raporcie o stabilności finansowej przyznaje, że obecny poziom akcji kredytowej dla firm nie pomoże w utrzymaniu trwałego wzrostu.

>>> Czytaj też: Orban dopiął swego. Węgry rozpoczęły budowę muru na granicy z Serbią