Nowa rzeczywistość pola walki nie pozostawia złudzeń, że to systemy bezzałogowe stały się jednym z najważniejszych narzędzi współczesnych armii. Doświadczenia płynące z wojny w Ukrainie wyraźnie pokazały, że przewagę zyskuje ten, kto potrafi szybko wdrażać innowacje i reagować na zmieniające się warunki. Polska zamierza wyciągnąć z tych lekcji konkretne wnioski.
PLargonia wchodzi do gry. Powstał polski odpowiednik Shaheda–136
Jednym z najważniejszych symboli tej zmiany jest projekt PLargonia, określany jako polski odpowiednik Shaheda–136. To bezzałogowiec zaprojektowany z myślą o zadaniach uderzeniowych, ale jego potencjał wykracza poza jeden typ operacji. Konstrukcja może być wykorzystywana zarówno w działaniach bojowych, jak i w szkoleniu czy testowaniu nowych koncepcji użycia systemów autonomicznych w praktyce.
– Na finiszu prac, i tu chciałbym z dumą poinformować, jest polski „Shahed” w programie PLargonia. Projekt jest realizowany, a ta nazwa, używana potocznie w kontekście sprzętu wykorzystywanego dziś na Ukrainie czy Bliskim Wschodzie, dobrze oddaje charakter jego zdolności. To pierwszy projekt dla OSA, który należy jak najszybciej doprowadzić do pełnej użyteczności. Już w kwietniu odbędą się na poligonie w Ustce testy różnych systemów. Co ważne, zapraszamy także podmioty prywatne, młodych naukowców i zespoły, by prezentowali swoje rozwiązania. Będziemy je testować – podkreślił wicepremier i Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak–Kamysz.
Polska zyskała ultranowoczesną broń. Czym jest dron PLargonia?
Ujawniono na razie, że PLargonia rozwija prędkość przelotową 185 km/h, a jej maksymalny zasięg wynosi 900 km. Co istotne, dron startuje z naziemnych platform, co eliminuje potrzebę korzystania z lotniskowej infrastruktury. Dzięki temu PLargonia może być używana w różnorodnych warunkach bojowych.
Prezentacja projektu PLargonia odbyła się podczas inauguracji Ośrodka Systemów Autonomicznych, który ma stać się centrum rozwoju tego typu technologii. To właśnie tam mają spotykać się naukowcy, wojskowi oraz przedstawiciele przemysłu, by wspólnie pracować nad rozwiązaniami gotowymi do szybkiego wdrożenia w polskiej armii.
– OSA, czyli Ośrodek Systemów Autonomicznych, łączący umiejętności i zdolności instytutów wojskowych, instytutów badawczych, wojska oraz naszego przemysłu zbrojeniowego – Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jest to niezwykły moment, kiedy wielkie odkrycia połączą się z praktyką i produkcją – powiedział Kosiniak–Kamysz.
Koniec z biurokracją. Polska przyspiesza rozwój uzbrojenia armii
Dotychczas jednym z największych problemów polskiej zbrojeniówki była przewlekłość procedur i biurokracja. W praktyce oznaczało to, że nowoczesne systemy trafiały do wojska z dużym opóźnieniem, często tracąc swoją przewagę technologiczną. Nowe podejście zakłada odejście od wieloletnich procesów na rzecz dynamicznych testów i szybkiej walidacji rozwiązań.
Kluczowym elementem tej zmiany ma być ścisła współpraca różnych środowisk, które do tej pory działały obok siebie. OSA ma połączyć potencjał instytutów badawczych, przemysłu zbrojeniowego oraz prywatnych firm i start-upów. Taki model ma sprzyjać powstawaniu innowacji i ich natychmiastowemu sprawdzaniu w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.
Miliony na rozwój dronów. MON stawia na systemy autonomiczne
Wiceminister Cezary Tomczyk powiedział też, że w roku 2023 MON wydało na systemy bezzałogowe około 100 milionów złotych, w 2024 r. – 300 mln, a w tym roku ma to być 700 mln. Ten rok – mówił wiceminister – to "autostrada dronowa", bo wydatki na bezzałogowce, systemy autonomiczne oraz antydronowe mają wynieść w sumie 25 miliardów złotych, w tym 15 miliardów to podpisana na początku roku umowa na system przeciwlotniczy, w tym przeciwdronowy, któremu wojsko nadało kryptonim San.