Ukraińcy są coraz skuteczniejsi
Powiększające się luki w obronie przeciwlotniczej odbijają się negatywnie zarówno na sytuacji na froncie, jak i na jego zapleczu. Na froncie utrudniają zaopatrywanie wojsk – niszczone są magazyny amunicji, sprzętu i wyposażenia. Z kolei na rosyjskich tyłach coraz słabiej chroniona jest infrastruktura energetyczna i zakłady przemysłu zbrojeniowego.
Jak zauważa niemiecki tygodnik "Der Spiegel", ukraińskie ataki są szczególnie dotkliwe na średnich dystansach – do około 200 km od linii frontu. Drony skutecznie eliminują systemy przeciwlotnicze średniego zasięgu, takie jak Tor czy Buk, a czasami niszczą również znacznie droższe zestawy S-300.
Według wyliczeń serwisu WarSpotting jesienią 2025 r. Ukraińcy zniszczyli 16 systemów obrony przeciwlotniczej, radarów i urządzeń walki radioelektronicznej. Od marca do 10 maja tego roku liczba ta wzrosła już do 37.
Rosjanie twierdzą, że zestrzeliwują coraz więcej dronów
Drony średniego zasięgu od stycznia do kwietnia przeprowadziły około 600 uderzeń na terenach okupowanych przez Rosję. Szczególnie trudna sytuacja dla rosyjskiej armii panuje na południu, gdzie odległość od frontu do wybrzeża wynosi miejscami zaledwie 90 km. Ukraińskie ataki zagrażają tam zaopatrzeniu wojsk oraz połączeniom z Krymem.
Z kolei rosyjskie ministerstwo obrony twierdziło, że w marcu nad terytorium Rosji zestrzelono 11 211 dronów – dwa razy więcej niż w lutym. Nie podano jednak, ile bezzałogowców dotarło do celów.
Ukraińskie naloty wyhamowały rosyjskie postępy
Według Instytutu Badań nad Wojną (ISW) rosyjskie dowództwo i Władimir Putin coraz częściej wyolbrzymiają sukcesy armii na froncie. Tymczasem od października 2025 r. tempo rosyjskich postępów systematycznie maleje. ISW wskazuje, że ma to związek z nasileniem ukraińskich uderzeń średniego zasięgu, które komplikują rosyjską logistykę i działania operacyjne.
Rosyjscy blogerzy wojskowi wielokrotnie alarmowali również o niedoborach rakiet do systemów obrony przeciwlotniczej.
Eksperci ISW podsumowują sytuację jednoznacznie: wiosną 2026 r. rosyjskie wojska osiągają na froncie gorsze wyniki niż rok wcześniej, kiedy Kreml otwarcie deklarował zamiar zajęcia całego obwodu donieckiego.
Brytyjski tygodnik "The Economist" ocenił nawet, że Ukraina po raz pierwszy od trzech lat zaczyna odzyskiwać inicjatywę na froncie.
Ogrom Rosji był jej atutem. Dziś staje się ciężarem
– Po rozpoczęciu inwazji znaczna część rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej została przerzucona bliżej linii walk, by chronić wojska i logistykę – zauważa Peter Dickinson, redaktor serwisu UkraineAlert działającego przy Atlantic Council. Jego zdaniem ukraińskie siły dronowe "skupiają się obecnie przede wszystkim na niszczeniu obrony przeciwlotniczej, co jeszcze bardziej pogłębia problemy Kremla z zaopatrzeniem".
Dickinson podkreśla też, że ogromne terytorium Rosji, które przez stulecia było jej strategicznym atutem, dziś staje się obciążeniem. – Od Karola XII po Napoleona i Hitlera – wielu najeźdźców próbowało podbić Rosję, ale ogrom jej przestrzeni pochłaniał ich armie. Ukraina próbuje teraz odwrócić tę logikę wojny, prowadząc strategiczną kampanię uderzeń, której celem jest zamienienie wielkości Rosji z największego atutu w śmiertelną słabość – stwierdził.
Ukraina uderza w rosyjski przemysł
"Der Spiegel" podaje, że tylko w kwietniu i maju odnotowano 23 ukraińskie ataki dronowe i rakietowe na rosyjskie rafinerie oraz 20 uderzeń na obiekty przemysłowe.
Celem ataków stały się nawet zakłady w Permie, oddalonej o około 1500 km od granicy z Ukrainą. Trafione zostały rafineria Łukoilu – siódma co do wielkości w Rosji – oraz należąca do Transnieftu stacja przesyłu ropy. Oba obiekty płonęły przez kilka dni (na zdjęciu głównym).
Według źródeł Reutersa rafineria Permnieftorgsintez całkowicie wstrzymała przerób ropy i produkcję paliw z powodu uszkodzeń instalacji technologicznych i pożarów. Rozmówcy agencji ocenili, że naprawy mogą potrwać nawet kilka tygodni.
Zdaniem Dickinsona nawet gwałtowne zwiększenie liczby rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej nie rozwiązałoby problemu. – Rosja rozciąga się przez 11 stref czasowych i jest niemal 30 razy większa od Ukrainy. To po prostu zbyt ogromne państwo, by skutecznie osłonić całe jego terytorium – podsumowuje ekspert.
