Szef Europarlamentu Martin Schulz mówił z kolei, że w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego pomoże wprowadzenie obowiązkowych limitów przyjmowania uchodźców.

Od spotkania z przewodniczącym Paramentu Europejskiego Victor Orban rozpoczął wizytę w Brukseli. Obaj zgodzili się co do jednego - że strefa Schengen jest zagrożona.

Premier Węgier mówił, że zarządzanie granicami to kompetencje narodowe. Podkreśla, że rząd w Budapeszcie postępuje zgodnie z europejskim prawem. Jako kraj, którego granice są zewnętrznymi granicami strefy Schengen, musi zagwarantować ich skuteczną ochronę. W przeciwnym razie dojdzie do demontażu strefy. Powtórzył swój sprzeciw wobec obowiązkowego podziału uchodźców i narzuconych limitów, i zarzucił europejskim przywódcom, że nie kontrolują sytuacji. "To co się teraz dzieje to wstyd. Dlatego uważam, że najpierw konieczna jest ochrona granic. Nie ma sensu rozmawiać o innych sprawach. Trzeba się zająć tymi najważniejszymi" - powiedział Viktor Orban.

Inaczej na sprawy patrzy szef Parlamentu Europejskiego. Martin Schulz podkreślał, że konieczna jest solidarność unijnych krajów i sprawiedliwy podział uchodźców. "Obserwujemy teraz, jak zwyciężają narodowe egoizmy i nie ma wspólnego, europejskiego podejścia" - mówił szef Europarlamentu. Węgierski premier odpowiadał, że takie podejście to zapraszanie uchodźców, którzy ryzykując życiem próbują przedostać się do Europy.

>>> Czytaj też: Orban: Dziś imigrantów są setki tysięcy, jutro będą miliony. Europie grozi wybuch