Od lat londyński rynek nieruchomości luksusowych jest uznawany za bezpieczną przystań dla kapitału. Nie powinna więc dziwić spora liczba zawieranych transakcji oraz fakt, że w ciągu 10 lat przeciętna cena nieruchomości z najwyższej półki wzrosła tam o 138%. Jest to najmocniejszy wzrost w gronie przebadanych przez Knight Frank miast.

Londyński wynik sprzedaży jest ponad dwukrotnie wyższy niż manhattański. Ta część Nowego Jorku zajęła drugie miejsce w zestawieniu z wynikiem na poziomie 796 sprzedanych nieruchomości luksusowych. Warto przypomnieć, że Manhattan jest najgęściej zaludnioną częścią Nowego Jorku, to tu znajduje się centrum finansowe i Central Park. Trudno się więc dziwić, że sprzedaje się tu dużo drogich nieruchomości.

>>> Czytaj też: Borne jak Borneo. Gdzie w Polsce można znaleźć niedrogie miejsca na emeryturę?

Trzecie miejsce zajął Hongkong. Może być to o tyle zaskakujące, że ten region administracyjny jest podawany jako przykład najdroższej lokalizacji na świecie (nie licząc Monako). Ceny metra kwadratowego na poziomie 200 – 300 tys. zł nikogo tam nie dziwią. Mimo to na a tym obszarze sprzedano jedynie 596 nieruchomości wartych ponad 5 mln USD.

Kolejne miejsca zajęły Sydney (258 nieruchomości), Singapur (74), Dubaj (46), Miami (55) i Los Angeles (21).

>>> Czytaj też: Końca rekordów sprzedaży u deweloperów nie widać. Co za tym stoi?

W sumie w tych 8 miastach sprzedano w 2014 roku prawie 3,5 tys. nieruchomości za cenę przekraczającą 5 mln USD. Dla porównania pięć lat wcześniej – w 2009 roku – w tych samych miastach najdroższych rezydencji i apartamentów sprzedano jedynie 1674 – ponad dwukrotnie mniej niż w roku 2014. Dane te potwierdzają dynamiczny wzrost tego segmentu rynku. Wynika ona nie tylko z faktu, że ceny nieruchomości z najwyższej półki rosną pomimo kryzysu, ale też coraz większa grupa multimilionerów zgłasza popyt na tego typu nieruchomości.