Jednym z argumentów tej słabej kondycji Unii ma być fakt, że nie państwa członkowskie, a Komisja Europejska zdecydowała się zorganizować ostatnie spotkania szefów 11 krajów najbardziej dotkniętych kryzysem, zarówno z Unii, jak i spoza Wspólnoty.

"To spotkanie, na którym podjęto wiele konkretnych decyzji, powinno już dawno zostać zorganizowane przez państwa członkowskie" - powiedział Juncker. Był to również przytyk pod adresem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, odpowiedzialnego za organizację tego typu spotkań.

Mówiąc o finansowaniu pomocy i ochronie granic Jean-Claude Juncker stwierdził, że Unia jest u kresu możliwości budżetowych. "Komisja zrobiła wszystko, by zebrać wszelkie dostępne środki, ale ten budżet jest zbyt ograniczony, by stawić czoło problemom" - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej. Brakuje obecnie ponad dwóch miliardów euro.

Jean-Claude Juncker zaapelował do państw członkowskich, Parlamentu i Europejskiego Banku Inwestycyjnego o znalezienie dodatkowych dróg finansowania. Wezwał do szybkiego i energicznego działania.

>>> Czytaj też: Kryzys migracyjny będzie się pogłębiał. "Należy spodziewać się kolejnej fali uchodźców"