Jak informuje z Paryża specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, w miasteczku Romilly nad Sekwaną, na wschód od Paryża policja zatrzymała ojca i brata jednego z napastników, który wysadził się w teatrze Bataclan. Wcześniej, belgijskie służby dokonały aresztowań w jednej z dzielnic w Brukseli. Według śledczych, niewykluczone, że trzech zamachowców pochodziło właśnie z Brukseli.

W atakach, do jakich doszło w sześciu miejscach Paryża w piątkowy wieczór zginęło 129 osób, a ponad 350 zostało rannych. Francuska prokuratura poinformowała, że napastników było siedmiu i że byli oni podzieleni na 3 grupy. „Na tym etapie udało nam się na podstawie odcisków palców zidentyfikować inicjatora ataku na teatr Bataclan. To urodzony w 1985 roku Francuz, który był już oskarżony o osiem wykroczeń” - mówił paryski prokurator Francois Molins.

Greccy śledczy twierdzą z kolei, że dwóch napastników to Syryjczycy, którzy razem z grupą migrantów przez greckie wyspy przedostali się do Europy.

W teatrze Bataclan znaleziono syryjski paszport, a francuscy śledczy podejrzewają, że należał on do jednego z napastników.

Do ataków przyznało się tzw. Państwo Islamskie, które zapowiada dalsze zamachy. Prezydent Francji Francois Hollande oświadczył, że jest to wypowiedzenie wojny przez islamistów. Władze wprowadziły w całej Francji stan wyjątkowy.

>>> Czytaj też: "The Economist": Państwo Islamskie rośnie w siłę. Gdzie będzie następny zamach?