Generał Hodges mówił, że Stany Zjednoczone chcą, by Rosja była częścią przywracania bezpieczeństwa na świecie. Podkreślił jednak, że aneksja Krymu jest nie do zaakceptowania i że mimo rosyjskich działań w Syrii, Stany Zjednoczone pamiętają o tym, co Rosja robi na Ukrainie. „To, co Rosja robi w Syrii, nie odwróci naszej uwagi. Mamy nadzieję, że pomogą oni w pokonaniu Państwa Islamskiego, które musi zostać wyeliminowane. To wymaga wspólnego działania. Ale zachowanie Rosji na wschodzie Europy, zagrażanie naszym sojusznikom i okupacja suwerennej Ukrainy także muszą się zakończyć” - powUiedział Hodges.

Amerykański generał oświadczył też, że zestrzelony dwa dni temu rosyjski bombowiec znajdował się nad terenem Turcji. Rosjanie twierdzili bowiem, że Su-24 cały czas znajdował się nad Syrią. Generał Ben Hodges zaapelował do wszystkich stron o uspokojenie sytuacji. „Sekretarz generalny NATO jasno powiedział, że każdy naród ma prawo bronić swojej przestrzeni powietrznej, a informacje dostarczone przez Turcję są zgodne z tym, o czym informowali inni sojusznicy. Ale myślę, że ważniejsze jest, aby uspokoić to wszystko, by nie przerodziło się to w coś większego” - dodał.

W odpowiedzi na zestrzelenie rosyjskiego bombowca, Moskwa zerwała współpracę wojskową z Turcją i odwołała wizytę ministra spraw zagranicznych w Ankarze. Turecki prezydent powtórzył dzisiaj, że nie będzie przepraszał za zestrzelenie Su-24.

>>> Czytaj też: Rosja wykrwawia się na wielu frontach. Osaczony Putin zaatakuje?