„Tak jak wszyscy inni wtedy spanikowałem. Sytuacja była krytyczna i mogła łatwo wymknąć się spod kontroli” – mówi Jean-David Haddad, analityk ds. rynków wschodzących w OTCex Group w Paryżu. Rok temu Haddad był przekonany, że decyzja rosyjskiego banku centralnego będzie porażką.

Ekonomiści, przedstawiciele biznesu i politycy jednym głosem krytykowali szefową rosyjskiego banku centralnego Elvirę Nabiullinę za jej szokującą i niespodziewaną decyzję o podniesieniu stóp procentowych do 17 proc. Tak dużej podwyżki nie notowano tu od 1998 roku, a decyzja ta mogła na dobre zdusić gospodarkę. Co więcej, po jej wprowadzeniu na rynku rubla wcale nie widać było oznak natychmiastowej poprawy i stabilizacji kursu. Dla wielu obserwatorów sytuacja w Rosji do złudzenia przypominała czasy kryzysu finansowego z 1998 roku.

„Wykorzystane środki wydawały się wtedy ekstremalne, ale teraz patrząc wstecz widać, że pomogło to ustabilizować walutę, uspokoić rynki finansowe i zmienić bieg wydarzeń” – ocenia Haddad.

>>> Czytaj też: Terminale LNG, kable warte miliardy. To koniec dominacji Rosji w regionie Bałtyku

Grudniowa podwyżka stóp procentowych była szóstą taką decyzją rosyjskich władz monetarnych w 2014 roku. Miesiąc wcześniej uwolniono kurs rubla. Na ratowanie tonącej rosyjskiej waluty wydano ponad 80 mld dol. z rezerw walutowych. Brak efektów takiej polityki zdenerwował samego Władimira Putina, który publicznie skrytykował bank centralny za zbyt powolne działania. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Rosji przeprowadzono już pięć kolejnych obniżek stóp. Obecnie główna stopa procentowa wynosi 11 proc.

Choć gospodarka Rosji wciąż pogrążona jest w recesji, a wzrost gospodarczy najprawdopodobniej nie pojawi się przed 2017 rokiem, na horyzoncie widać już pierwsze sygnały powrotu do normalności. Elastyczny kurs rubla pomaga zniwelować straty wynikające ze spadku cen ropy na światowych giełdach, a dynamika wzrostu inflacji zaczyna powoli hamować. Wszystkie te pozytywne znaki dostrzegają już międzynarodowe instytucje. Agencja Moody’s podniosła w grudniu perspektywę ratingu Rosji, a globalne banki – od Bank of America po UBS Group i Wells Fargo zmieniają swoje nastawienie do rosyjskich akcji na „bycze” i prognozują giełdowe odbicie.

„Wszyscy byli zaskoczeni zdolnością gospodarki do dostosowania się do sytuacji” – mówi Gerardo Rodriguez z funduszu BlackRock w Nowym Jorku. „Kombinacja takich środków, jak podnoszenie stóp procentowych i uwolnienie kursu rubla w 2014 roku, pomogła bankowi centralnemu kontrolować ster gospodarki podczas rynkowych turbulencji i wyprzedaży na rynku ropy” – dodaje analityk. Oczywiście wciąż nie oznacza to, iż w Rosji nastąpiły zmiany strukturalne i gospodarka na dobre staje na nogi, ale sygnały te są bardzo pozytywną niespodzianką w tak trudnym środowisku rynkowym - podkreśla Rodriguez.

Zgodnie z prognozami rosyjskiego banku centralnego, PKB Rosji skurczy się w 2016 roku o 0,5-1 proc., a w 2017 roku zacznie z powrotem rosnąć. Za dwa lata wzrost gospodarczy ma sięgnąć 1 proc. Recesja wciąż hamuje popyt w kraju, a jest cztery razy wyższa niż cel inflacyjny na 2017 rok, który wynosi 4 proc.

>>> Czytaj też: To nie koniec agresywnych działań Moskwy? Rosja przyjęła budżet na kolejny rok

„Zawsze trzeba patrzeć na gospodarkę oczami banku centralnego. Potrzeba było czasu, by udowodnić, że rynek zaufał działaniom władz monetarnych” - James Barrineau, analityk Schroder Investment Management zajmujący się obligacjami rynków wschodzących.

Inwestorzy, którzy na przekór kryzysowym zawirowaniom, wytrwali przy rosyjskich obligacjach, zostali w tym roku nagrodzeni ok. 21-proc. stopą zwrotu na papierach w lokalnej walucie. To najlepszy wynik ze wszystkich obligacji rządowych. Dla porównania, średnia strata na długu państw rozwijających się wyniosła w tym roku -1,8 proc. – wynika z danych Bloomberga.

„Nawet jeśli ryzyko finansowe pozostanie na wysokim poziomie, a sytuacja makroekonomiczna będzie skomplikowana, dzisiejszy rynek w niczym nie przypomina już paniki sprzed roku” – mówi Pavel Liberko z londyńskiego oddziału Union Bancaire Privee. „Rosję czeka jeszcze długa droga do ożywienia gospodarczego, ale najgorsze już minęło” – dodaje.