Pomysł rozpoczęcia nowej rundy rozmów pokojowych to efekt przegłosowanej niedawno na forum ONZ rezolucji w sprawie syryjskiej wojny. Narody Zjednoczone chcą posadzić zwaśnione strony przy stole negocjacyjnym już w styczniu.
Szef syryjskiej dyplomacji Walid Muallem zapowiedział, że władze w Damaszku są gotowe do rozmów, ale stawiają warunki. „Jesteśmy gotowi wziąć udział w dialogu w Genewie jednak bez żadnych wpływów z zewnątrz. Nasza delegacja będzie gotowa, gdy tylko otrzymamy listę delegacji ze strony opozycji” - powiedział Muallem w czasie wizyty w Chinach.

Nie wiadomo na razie, które grupy opozycyjne mogłyby wziąć udział w rozmowach. Od czasu, gdy rozpoczął się konflikt w Syrii, opozycja jest ze sobą skłócona i nie ma pewności, że uda się wypracować skład wspólnej delegacji.
Plan pokojowy dla Syrii zakłada też nowe wybory i nową konstytucję. Kością niezgody w negocjacjach może okazać się również osoba prezydenta Baszara al-Asada, którego dymisji domagają się zarówno opozycja jak i Zachód. Syryjski rząd i Rosja twierdzą z kolei, że nie ma takiej możliwości.

Syryjska wojna domowa trwa już prawie 5 lat i kosztowała życie co najmniej 250 tysięcy osób. Ponad 10 milionów musiało opuścić domy. Głównym przeciwnikiem prezydenta Asada jest teraz jednak już nie umiarkowana opozycja, ale fanatycy z tzw. Państwa Islamskiego.

>>> Czytaj też: Zblazowani rewolucjoniści. Jesteśmy zbyt leniwi i zbyt tchórzliwi na zmianę