Spór o 368 hektarów. Polska domaga się od Czechów zwrotu ziemi
Problem jest pozostałością umów o regulacji granic pomiędzy Polską i Czechosłowacją, które zostały podpisane w 1959 roku. Pod naciskiem ZSRR przeprowadzono wówczas operację wyrównywania granicy, by łatwiej było ją patrolować. W efekcie Polska oddała Czechom 1205 ha, dostając w zamian jedynie 837 ha. Pozostał dług w wysokości 368 ha. Do tematu powrócono dopiero w 1992 roku.
W kolejnych latach w rozmowach dwustronnych proponowano Polsce rekompensatę finansową, jednak Warszawa konsekwentnie domagała się zwrotu ziemi. Wskazywano nawet konkretne lokalizacje, które mogłyby zostać przekazane Polsce. Każdorazowo jednak sprzeciw zgłaszały czeskie samorządy, argumentując, że wskazane tereny są kluczowe dla ich rozwoju. W przestrzeni medialnej pojawiła się ostatnio także nieoficjalna koncepcja, by w ramach rozliczenia Polska uzyskała na własność siedzibę swojej ambasady w Pradze. Sprawy jednak nie rozwiązano.
Przełom, którego nie było. Sąsiad nie chce oddać Polsce setki hektarów
Jeszcze w 2015 roku wydawało się, że finał sporu jest blisko. Powołano wspólną Komisję Graniczną, a czeski rząd zatwierdził nawet konkretny wykaz działek, które miały trafić do Polski. Wytypowano tereny m.in. w gminie Biała Woda koło Paczkowa oraz grunty sąsiadujące z wsią Bodzanów w gminie Głuchołazy. Polska strona przygotowała projekt umowy międzynarodowej, jednak dokument nigdy nie został podpisany. Od tamtego momentu proces utknął w martwym punkcie, a czeska strona zaczęła unikać konkretnych deklaracji.
Niespłacony dług Czechów. Polskie MSZ interweniuje w Pradze
Temat długu terytorialnego wrócił na agendę podczas ostatnich spotkań dyplomatycznych. Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski poruszył tę kwestię 16 lutego 2026 roku w rozmowie ze swoim czeskim odpowiednikiem Petrem Macinką. Polskie władze liczyły na to, że po zmianie w czeskim parlamencie uda się wznowić merytoryczny dialog, jednak na razie kończy się na deklaracjach. Mimo zapowiedzi wznowienia konsultacji eksperckich, które miały mieć miejsce pod koniec 2025 roku, do żadnego oficjalnego spotkania specjalistów dotychczas nie doszło.
Polska nie zamierza jednak rezygnować z odzyskania należnych jej terenów. MSZ podkreśla, że jedyną drogą do zamknięcia sprawy jest wiążąca umowa międzynarodowa i fizyczne przekazanie gruntów. – Aktualne pozostaje stanowisko rządu, iż kwestia wyrównania 'czechosłowackiego zysku terytorialnego' o powierzchni ponad 368 ha powinna zostać uregulowana w umowie międzynarodowej przez przekazanie terytorium – wskazuje wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski w odpowiedzi na interpelację poselską.
