Złota „kroplówka” dla Intercity. Aż 19,8 mld zł.
To ostatnia taka umowa – jak ustalił „Forsal” – do 2030 roku PKP Intercity otrzyma rekompensatę od rządu w wysokości aż 19,8 mld zł. Chodzi o umowę PSC, na mocy której ministerstwo zamawia u przewoźnika konkretną siatkę połączeń dalekobieżnych. W wielu przypadkach nie są to trasy dochodowe, dlatego konieczne jest dopłacanie do biletów.
Taka praktyka stanowi standard w Europie (np. w Niemczech, Francji czy Austrii). Wiele jednak zmieni się od 2030 roku, ponieważ od tego czasu odbywać się będą przetargi na PSC. Oznacza to, że teoretycznie nie tylko Intercity będzie mogło otrzymywać dopłaty na poszczególne połączenia. Równolegle – od 2030 roku – obowiązywać ma długoterminowa umowa z narodowym przewoźnikiem.
Na co kolejarze wydadzą miliardy?
„Zgodnie z umową ramową PSC rekompensata planowana do wypłaty operatorowi w latach 2026–2030 wynosi łącznie 19,8 mld zł” – czytamy w dokumencie Ministerstwa Infrastruktury, który właśnie trafił do uzgodnień.
Z załączonej tabeli do której dotarliśmy wynika, że pieniądze z każdym rokiem będą coraz większe:
- 2026 – 2,56 mld zł
- 2027 – 3,37 mld zł
- 2028 – 4,2 mld zł
- 2029 – 4,6 mld zł
- 2030 – 4,99 mld zł.
„Wzrost rekompensaty w poszczególnych latach wynika z przewidzianych w umowie PSC wydatków związanych z modernizacją i wymianą taboru kolejowego wykorzystywanego do realizacji przewozów” – czytamy.
Intercity zamówiło już m.in. „piętrusy”, czyli 42 pociągi piętrowe od Alstom (wszystkie mają być gotowe do 2030 roku) oraz 63 Griffiny od Newagu (mogą ciągnąć wagony z prędkością 200 km/h), które wkrótce będą wykorzystywane. Poza tym realizowanych jest kilka kontraktów związanych z modernizacją i wymianą wagonów. W sumie na inwestycje taborowe spółka przeznacza ok. 18 mld zł.
– W przyszłym roku będziemy dysponować już 16 pociągami hybrydowymi produkowanymi w Nowym Sączu. Pierwszy skład wkrótce rozpocznie testy w Żmigrodzie. To właśnie na bazie tego taboru chcemy rozwijać nowe relacje – mówił Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity w niedawnej rozmowie z „Forsalem”.
Będą nowe trasy
Większe pieniądze to także większe oczekiwania dotyczące przewozu pasażerów. Ministerstwo zakłada, że praca eksploatacyjna wzrośnie aż do 92,2 mln pociągokilometrów (pockm). To przewidywany dystans, który pokonają wszystkie pociągi Intercity w 2030 roku. Dla porównania w tym roku zakłada się 58,3 mln pockm.
Ministerstwo liczy, że sukcesem okażą się nowe relacje planowane do uruchomienia w najbliższych latach:
- Warszawa – Łomża
- Łódź – Kielce
- Kielce – Rzeszów
- Warszawa – Zielona Góra (przez Kalisz)
Najważniejsze będą jednak wzmocnienia kluczowych tras. Z Warszawy do Łodzi jeździ obecnie 25 par pociągów, a w 2030 roku ma być ich 37. Dla tej trasy kluczowy może okazać się remont autostrady A2. Drogowcy już teraz negocjują z Intercity zwiększenie liczby połączeń. Przy dobrej ofercie część kierowców może przesiąść się na pociąg.
Poza tym w ciągu czterech lat wzrośnie oferta na trasach:
- Gdynia – Słupsk: z 9 do 13
- Warszawa – Olsztyn: z 8 do 12
„Kierunek rozwoju oferty przewozowej do 2030 r. powinien być nastawiony na zwiększanie efektywności realizowanych przewozów. Oferta na zakończenie umowy z obecnym operatorem powinna stanowić punkt wyjścia do jej dalszego kształtowania po 2030 r. tak, aby pasażerowie w jak najmniejszym stopniu odczuli przejście z formuły realizacji przewozów na podstawie modelu konkurencyjnego” – podaje Ministerstwo.
Większe zmiany mają przyjść później. Po 2030 roku otwarty zostanie m.in. pierwszy odcinek linii "Y" (pierwsza KDP w tej części Europy). Poza tym ukończona ma zostać nowa trasa do Zakopanego i Nowego Sącza (projekt Podłęże-Piekiełko).
