Służewiec: warszawskie zagłębie biurowe w południowo-zachodniej części Warszawy, które wyrosło po 1989 r. na dawnych terenach przemysłowych. To w sumie 1,2 mln mkw powierzchni biurowej, czyli jedna czwarta warszawskiej podaży. Jądrem tej bankowej dzielnicy jest obszar między ul. Marynarską, Wołoską, Domaniewską i Postępu. Dzisiaj pracuje tu ok. 50 tys. osób. Jeśli przesuniemy granicę na południe, do ul. Bokserskiej, to wychodzi prawie 80 tys. ludzi.

Warszawiacy nazywają to miejsce Mordorem – od mrocznej krainy z „Władcy Pierścieni” Tolkiena. Mordor to w Warszawie okolice ul. Domaniewskiej: orkami są białe kołnierzyki, a złym władcą Sauronem duże korporacje, które wynajmują tu biura. Jak przyznaje wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, w planach są kolejne biurowce. Prognozy są takie, że do 2025 r. będzie tu pracować 100 tys. osób, które muszą pomieścić się na drogach i w transporcie publicznym.

- Służewiec leży miedzy obwodnicą miejską i ekspresową, więc jest to niezła lokalizacja. To miejsce cierpi z tego powodu, że istnieją stąd głównie drogi prowadzące do centrum, a nie ma powiązań między dzielnicami - tłumaczy Michał Olszewski.

Mieczysław Reksnis, dyr. Biura Drogownictwa i Komunikacji, zauważa, że Służewiec jest w zasięgu transportu tramwajowego, stosunkowo niedaleko jest linia metra, a do tego linia kolejowa (niestety, z ograniczonym dostępem). Jego zdaniem, problemy są dwa. Po pierwsze, nierównowaga między liczbą pracujących a mieszkających (80 tys. do 4 tys.). Po drugie, większość pracowników chce tu przyjeżdżać samochodami.

- Zafundowaliśmy sobie w Warszawie dziwną dzielnicę, która zamiera po godz. 17:00. W biznesowej dzielnicy Paryża La Defence, która jest znacznie lepiej skomunikowana, pracuje 150 tys. osób i jest to ulubione miejsce samobójstw w stolicy Francji – twierdzi Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.

>>> Czytaj też: W Warszawie otwarto pierwsze w Europie Centrum Turbin Gazowych [WIDEO]

Niektórzy najemcy biur już porzucają Mordor w poszukiwaniu lepszych lokalizacji, np. na Woli, przy drugiej linii metra. Ale Służewiec nie jest jeszcze stracony. Planiści – mocno po czasie - zajęli się tym zagadnieniem.

Oto najnowsze pomysły na uratowanie zagłębia biurowego Warszawy:

  • Wiadukt wzdłuż ul. Marynarskiej. Pod koniec ubiegłego roku Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych otworzył oferty w przetargu na przebudowę ul. Marynarskiej. Inwestycja jest zaplanowana na lata 2016-2017. W ramach niej powstanie wiadukt za ok. 49 mln zł (to najniższa oferta w przetargu), który ma zapewnić bezkolizyjny przejazd na 800-metrowym odcinku – od ul. Taśmowej do Rzymowskiego przy Galerii Mokotów. Nie brakuje opinii, że ta inwestycja tylko zwiększy zamęt komunikacyjny, wtłaczając do systemu nowe samochody. Miasto odpowiada jednak, że Marynarska to fragment tzw. obwodnicy centrum, wzdłuż której nie powinno być świateł. Według Adriana Furgalskiego, wiadukt na Marynarskiej ma sens, jeśli powstanie Trasa N-S w kierunku Ochoty i Woli (czyli przedłużenie na północ istniejącego odcinka, który dochodzi do Lotniska Chopina). Tej trasy nie ma jednak na razie w miejskich planach.
  • Przedłużenia ul. Woronicza do Żwirki i Wigury. Ten łącznik ma zapewnić nowy przejazd miedzy Domaniewską a trasą dojazdową do Lotniska Chopina. W tym roku będzie gotowy projekt. To ma być inwestycja dzielnicowa. Według burmistrza Mokotowa Bogdana Olesińskiego, prace zostały zaplanowane na lata 2017-2018. Szacowany koszt to 26 mln zł. Inwestycja ma być odpowiedzią na protesty mieszkańców Wyględowa, którzy narzekali na kłopoty komunikacyjne. Ale nie zadowolą wszystkich. Na tym samym Wyględowie uaktywniła się grupa, która jest przeciwko nowej ulicy pod oknami. W Warszawie jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
  • Przebicie ul. Suwak pod Marynarską. Dzisiaj ta ulica jest ślepa. W planach jest jej przebicie, żeby połączy południową i północną część Służewca - po obu stronach Marynarskiej. W tym celu musi powstać 800 metrów nowej drogi, do budowy której zgodziło się już dorzucić finansowo kilkanaście korporacji - najemcy okolicznych biurowców. Nowa ul. Suwak powstanie wzdłuż linii PKP Warszawa – Radom, przy stacji pociągów podmiejskich.
  • Ucywilizowanie parkowania. Dzisiaj w Mordorze wszystkie chwyty są dozwolone. Miejsca na podziemnych parkingach mają nieliczni. Na powierzchni występuję gigantyczny deficyt miejsc, w związku z czym w ciągu dnia obstawione są wszystkie chodniki i trawniki. Na dodatek dzikie parkowanie rozlewa się po okolicy. Obstawione autami są małe uliczki już poza Mordorem, np. Etiudy Rewolucyjnej, Miłobędzka, Miączyńską czy Maklakiewicza. Nawet handlowa Galeria Mokotów wprowadziła opłaty za parkowanie powyżej trzech godzin, żeby odeprzeć istny najazd białych kołnierzyków z Mordoru. Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski zapowiedział budowę parkingu „Parkuj i Jedź” przy stacji PKP Warszawa Jeziorki dla dojeżdżających z południowych peryferii Warszawy, na której będzie można zostawić auto i przejechać krótki odcinek do Mordoru pociągiem. To będzie możliwe po zakończeniu przez PKP Polskie Linie Kolejowe prac na linii radomskiej. Pracownicy Mordoru lansują też pomysł, żeby końcówkę dzisiejszej Trasy N-S zamienić w parking, skoro i tak na razie nie będzie dalej budowana. To jednak ryzykowne, bo mogłoby zablokować tę potrzebną drogową inwestycję już na zawsze. Przypomnijmy - w Warszawie „wieczne prowizorki” mają się najlepiej.
  • Płatne parkowanie. W ratuszu pojawiła się koncepcja wprowadzenia na terenie Służewca Przemysłowego płatnej strefy, która wymusi rotację miejsc parkingowych i zachęci niektórych kierowców do przesiadki do transportu publicznego. Adrian Furgalski zwraca jednak uwagę, że płatne parkowanie nie jest lekiem na całe zło: - Poważną barierą dla skuteczności płatnego parkowania jest zabetonowanie na poziomie ustawy maksymalnej stawki za godzinę postoju, w przeciwieństwie np. do cen biletów komunikacji miejskiej, które można podwyższać w nieskończoność. Problemem Warszawy jest też mała liczba kontrolerów płatnego parkowania – punktuje specjalista.
  • Nowa trasa tramwajowa. Spółka Tramwaje Warszawskie szykuje budowę torów odstawczych przy stacji metra Wierzbno. Pomysł jest ciekawy: z dodatkowego trzeciego toru miałyby korzystać tramwaje dwukierunkowe, które nie wymagają pętli do zawracania. Te miałyby kursować wahadłowo między stacją metra Wierzbno i Mordorem. Korzyści tramwajowe wynikną też z poszerzenia ul. Marynarskiej. Bo przy tej okazji trzeba będzie przesunąć tory tramwajowe i rozbudować sieć trakcyjna. To właśnie z powodu jej ograniczeń dziś do pętli Służewiec nie można skierować więcej tramwajów, na które jest ogromne zapotrzebowanie.
  • Budowa odnogi pierwszej linii metra. To miałoby być wahadło miedzy stacją metra Wilanowska (jedną z najruchliwszych na pierwszej linii) a Mordorem. Koncepcja cieszy się dużą popularnością wśród pracowników Służewca, ale ma małe szanse na realizację z powodu wysokich kosztów i spodziewanych dużych utrudnień podczas budowy. Znacznie bardziej prawdopodobna jest budowa po tym samym śladzie tramwaju. Tu dochodzimy do trzeciej koncepcji tramwajowej: trasy wzdłuż al. Wilanowskiej, która ma połączyć Mordor z pierwszą linią metra. Jej koncepcja jest już na biurku w gabinecie prezesa Tramwajów Warszawskich Krzysztofa Karosa.
  • Poprawa dostępności przystanku PKP Służewiec. Na tyły Mordoru można dotrzeć pociągiem jadącym na lotnisko Chopina. Problem w tym, że przejście przez tory… jest nielegalne. Tzn. żeby dojść do Mordoru legalnie, trzeba wspinać się po schodach na wysoki wiadukt. Efekt jest taki, że rano większość pasażerów zeskakuje z peronu i biegnie przez tory, bo to najkrótsza droga. W odpowiedzi PKP PLK skierowały w to miejsce funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei i zapowiedziały ustawienie ogrodzenia, które uniemożliwi chodzenie na skróty. Tak jest najłatwiej. Tymczasem pracownicy z biur na Służewcu chcieliby przejścia podziemnego. PKP PLK nie wyklucza jego budowy, ale nie ma jeszcze w tej sprawie konkretnych planów inwestycyjnych.
  • Poprawa dojazdu autobusami. Doraźnym rozwiązaniem jest poprawa komunikacji między Dworcem Południowym i stacją metra Wilanowską a Galeria Mokotów obok Mordoru. Planowanych zmian jest dużo. Zarząd Transportu Miejskiego chce np. zwiększyć częstotliwość kursowania linii 365. Z kolei na nowej ul. Suwak szykuje linię autobusową: od metra Wilanowska przez Domaniewską i Suwak do Bokserskiej na południowych obrzeżach Mordoru.
  • Ułatwienia dla rowerzystów. Nowe drogi rowerowe są już zaplanowane: wzdłuż ul. Rzymowskiego, na Woronicza i Samochodowej. Rowerzyści twierdzą, że przu al. Wilanowskiej, gdzie jest szeroka jezdnia, mogłyby spokojnie zostać wytyczone pasy dla rowerów (nie wiadomo tylko, czy ta ulica wszystkie zmiany pomieści, bo planowany jest wzdłuż niej także tramwaj).
  • Carpooling. To rozwiązanie znane przede wszystkim z miast na zachodzie, które polega na wpuszczeniu na buspasy tych samochodów osobowych, w których jadą co najmniej dwie osoby (w niektórych systemach trzy). Czy mogłoby się sprawdzić na dojazdach do Mordoru? Być może. Minus jest taki, że carpooling można obejść. Np. we Włoszech kierowcy wozili na fotelu pasażera lalki z sex-shopów, które policyjne kamery monitoringu uznawały za pasażera.
  • Zmiana godzin pracy Mordoru. Jak zauważa Stowarzyszenie Siskom, nie każdy musi dojeżdżać do Mordoru na godz. 8 albo 9. Można próbować rozładowywać korki, różnicując godziny pracy. Do tego potrzeba by jednak dysponować potężną bazą danych, która uwzględniałaby m.in. godziny dojazdów pracowników, ich zachowania komunikacyjne, kierunki podróży po pracy – i dopiero na tej podstawie spróbować rozsunąć w czasie szczyt przewozowy.
  • Pełnomocnik ds. Mordoru. Postulat powołana pełnomocnika do ratowania Mordoru podniosła Karina Koziej ze stowarzyszenia Lepszy Służewiec. Jak podkreśliła, problemy z obsługą komunikacyjną występują też np. w biznesowej dzielnicy Zuidas w Amsterdamie. Tam jednak w urzędzie miasta jest osobna komórka, która zajmuje się wyłącznie tym obszarem, inicjując i koordynując nowe rozwiązania. – Skoro w Warszawie mieliśmy już pełnomocników ds. Wisły, rowerów i Pragi, nie widzę powodu, żeby nie wyznaczyć kogoś do rozwiązania problemów Mordoru – mówi Karina Koziej.