Od października 2015 r. ceny biletów w Rynairze spadły o 1 proc. Średnia cena w Europie to 40 euro. Przewoźnik przewiduje, że w tym roku możliwy jest kilkuprocentowy spadek, na który pozwolą m.in. niskie ceny paliwa (stanowiące ok. 40 proc. kosztów linii lotniczych).

Jak usłyszeliśmy, na zaczynający się rok Ryanair zakontraktował 90 proc. zapotrzebowania na paliwo po cenie 430 mln euro niższej rok wcześniej. – Gdyby trend się utrzymał, to teoretycznie możemy mieć w tym roku 4 euro na pasażera do rozdania w ramach promocji cenowych. Jeśli będzie wojna cenowa, będziemy na nią przygotowani – deklarują przedstawiciele linii.

Główny rywal Ryanaira w Europie, wywodzący się z Węgier niskokosztowy Wizz Air, osiągnął u nas w 2015 r. 30-proc. wzrost liczby pasażerów, czyli poszedł w górę mocnej od konkurenta. W minionym roku z oferty tanich połączeń linii skorzystało w naszym kraju 6,1 mln osób.

Prezes Wizz Aira József Váradi zapowiedział, że zamierza kontynuować rozbudowę siatki tanich połączeń z Polski. Podkreślił, że podstawowym kryterium, jakim kierują się podróżni przy wyborze przewoźnika, pozostaje niska cena. W związku z tym firma będzie robić wszystko, żeby bilety taniały.

>>>Czytaj też: Jackiewicz: LOT jest w "nieciekawej sytuacji". Konieczny szybki plan ratunkowy

Ryanair ma obecnie 30 proc. naszego rynku, ale odgraża się, że w perspektywie kilku lat zbliży się do 50 proc. (jak w rodzimej Irlandii). Przewoźnik zapowiedział wczoraj, że w bazie we Wrocławiu uruchomi innowacyjne centrum IT, w którym zatrudnienie znajdzie 120 specjalistów (na razie pracuje 15 osób, ale w ramach rekrutacji ma przybywać od pięciu do 10 tygodniowo).

– To będą dobrze płatne, wykwalifikowane miejsca pracy. Takie placówki rzadko lokujemy poza Irlandią – twierdzą przedstawiciele Ryanaira.

Także we Wrocławiu od grudnia w budowie jest centrum obsługi samolotów, które ma ruszyć w czerwcu. Tutaj pracę znajdzie 270 osób. We Wrocławiu ta linia chce obsłużyć w 2016 r. 1,1 mln pasażerów. Perłą w koronie jest Modlin, który w 2015 r. obsłużył 2,6 mln pasażerów (prognoza na ten rok to 3 mln). Przewoźnik twierdzi, że taka liczba przełoży się na ok. 2250 miejsc pracy w porcie i usługach powiązanych z Modlinem.

Ale nad pozycją Ryanaira w Modlinie zbierają się czarne chmury. To za sprawą nowego dyrektora Państwowych Portów Lotniczych Mariusza Szpikowskiego, który określił relacje panujące w tym porcie jako „dyktaturę jednej linii niskokosztowej”. Szef PPL jest zwolennikiem duoportu, czyli operacyjnego połączenia Modlina z Lotniskiem Chopina.

– Zakończyliśmy rok zyskiem EBITDA na poziomie 16 mln zł. A zysk netto powinniśmy osiągnąć w 2017 r., pięć lat po uruchomieniu portu. Zatem model współpracy z Ryanairem się sprawdza – odpowiada Marcin Danił, wiceprezes spółki Port Lotniczy Modlin.

Według Juliusza Komorka duoport to lotniskowy monopol, a takie podmioty prowadzą do wyższych cen i spadku poziomu usług. Jak przekonuje, tak było na Heathrow, Gatwick i Stansted, dopóki były zarządzane przez spółkę BAA (w 2009 r. brytyjski urząd ochrony konkurencji nakazał rozdzielenie portów od strony właścicielskiej).

Przedstawiciele Ryanaira zadeklarowali niespodziewanie, że nie wykluczają, że zaczną latać z Szyman, czyli najnowszego portu w Polsce, skąd na razie operuje jedynie linia Sprint Air (do Krakowa i Berlina). – To możliwy scenariusz. Prowadzimy rozmowy z zarządem portu w Szymanach – powiedział Juliusz Komorek z Ryanaira.

Wygląda na to, że irlandzki przewoźnik ma apetyt ma dopłaty od samorządu Warmii i Mazur za uruchomienie lotów.

W ostatnim kwartale 2015 r. Ryanair osiągnął 103 mln euro zysku netto. To dwukrotnie więcej niż rok wcześniej (49 mln euro). Irlandzki przewoźnik zapowiada, że cały rok rozliczeniowy, który kończy się w marcu, zamknie z wynikiem ponad 1,2 mld euro na plusie.

Konkurencyjny Wizz Air zwiększył w ub.r. ogólną liczbę pasażerów o 22 proc., do 19,2 mln osób.

Atutem węgierskiej linii jest zamówienie 110 samolotów typu Airbus A321neo z 230 fotelami na pokładzie, które w porównaniu z poprzednim modelem mogą zabrać na swój pokład o 50 osób więcej, co zmniejsza koszt transportu pasażera. Już w tym roku jeden albo dwa zostaną na stałe przebazowane do Polski.

Ryanair odpowiedział zamówieniem na 200 samolotów (z opcją na kolejne) Boeing 737 Max 200. Realizacja zlecenia zaplanowana jest na lata 2019–2024. Maszyny mają „tylko” 197 miejsc, ale Ryanair twierdzi, że dzięki temu zatrudni jedną obsługę personelu mniej niż Wizz Air.

>>> Polecamy: Lotnicza klapa w Radomiu, zaskakujący rozwój Modlina. Jak sobie radzą polskie małe porty?