Sukces Singapuru to w dużej mierze skutek efektywnego systemu podatkowego i dobrze wypracowanego systemu generowania dochodów. Trzeba przy tym zaznaczyć, ze Singapur należy państw z najniższymi stawkami podatków wśród krajów rozwiniętych. Państwo to ma jednak przed sobą coraz więcej wyzwań. Gospodarka rozwija się najwolniej od ponad 6 lat – PKB wzrósł w 2015 roku o 2 proc. Społeczeństwo Singapuru się starzeje, a potrzeby budżetowe rosną. W społeczeństwie zaczęło pojawiać się coraz więcej niezadowolenia z powodu rosnących kosztów życia i poszerzających się nierówności majątkowych. To właśnie m.in. z tego względu w ubiegłym roku władze Singapuru podjęły decyzję o podniesieniu podatków dla 5 proc. najbogatszych obywateli.

“Jeśli wydatki na cele społeczne wciąż będą rosły, fundusze na cel będą coraz bardziej ograniczone ze względu na malejące możliwości zwiększania przychodów. Największym wyzwaniem będzie takie zarządzanie zmieniającą się bazą dochodową, by utrzymać konkurencyjność w globalnej gospodarce” – mówi Michael Wan, ekonomista Credit Suisse Group z Singapuru. Jak dodaje, istnieje bowiem pewna granica opodatkowania najlepiej zarabiających, po której przekroczeniu ryzykuje się potencjalną ucieczką kapitału z kraju.

Oto krótki przegląd sukcesów Singapuru i wyzwań, z jakimi w 2016 roku będzie musiał sobie poradzić.

>>> Czytaj też: Upadek demokracji na świecie. Singapur będzie jej ostatnim bastionem?

Spowolnienie na rynku pracy

Władze Singapuru będą musiały zwiększyć wsparcie zarówno konsumentów, jak i biznesu. Wraz ze spowolnieniem gospodarczym, spada także tempo zatrudniania nowych pracowników. Minister finansów Singapuru Heng Swee Keat zapewnia jednak, że mimo rządowej krótkoterminowej pomocy dla firm, jego budżet będzie „ostrożny”.

Przegrzany rynek nieruchomości

Mocno przegrzany rynek nieruchomości zmusił rząd Singapuru do sięgnięcia po broń podatkową. W 2009 roku ze względu na niskie stopy procentowe i rosnący popyt ze strony zagranicznych inwestorów, na singapurskim rynku nieruchomości pojawiło się ryzyko pęknięcia bański spekulacyjnej. Władze zaczęły wprowadzać coraz wyższe podatki od nieruchomości. Częścią planu zahamowania cen na rynku, były podwyżki opłat skarbowych za zakup domów. Gospodarka nie pozbyła się jednak problemu: choć ilość transakcji na rynku nieruchomości spadła, ceny wciąż mocno przekraczają poziomy z czasów kryzysu finansowego.

Rosnące wydatki publiczne

Ze względu na starzenie się społeczeństwa i spowolnienie tempa wzrostu PKB, w ostatnich latach władze Singapuru mocno zwiększyły ilość środków publicznych na wsparcie gospodarki. Jak wynika z szacunków Josepha Incalcaterra, ekonomisty HSBC Holdings, wydatki rządowe Singapuru w roku fiskalnym zaczynającym się 1 kwietnia mogą wzrosnąć do 17,3 proc. PKB z 17 proc. w roku fiskalnym 2015. Byłby to najwyższy stosunek wydatków do PKB od marca 2010 roku.

>>> Czytaj też: Wielka ucieczka przed recesją. Jak Singapur uratował swoją gospodarkę

Kraj starych ludzi

Ogromnym obciążeniem dla singapurskiego budżetu są rosnące wydatki na opiekę medyczną i transport. Coraz mniejszą część wydatków stanowią zaś środki przeznaczane na edukację i obronę narodową. Sytuacja będzie się pogarszać, bo populacja Singapuru wciąż rośnie i jest coraz starsza, dlatego wydatki na służbę zdrowia będą się powiększać. Rząd coraz więcej inwestuje też w infrastrukturę, by sprostać wyzwaniom związanym ze wzrostem liczby ludności.

Kosztowe prawa jazdy

Posiadanie na własność samochodu w Singapurze jest dość kosztowne. Ma to jednak uzasadniony cel – kontrolowanie zanieczyszczenia powietrza na wyspie i zapobieganie komunikacyjnym zatorom. W ostatnich latach popyt na auta zaczął tu jednak wyraźnie rosnąć, a to przełożyło się na wyższe wpływy do budżetu z tytułu podatku drogowego.

Zyski z inwestycji

Dzięki wysokim wpływom podatkowym, budżet Singapuru stał się mniej zależny od innego źródła dochodu: wpływów z państwowych funduszy i firm inwestycyjnych oraz instytucji takich jak Temasek Holdings Pte, GIC Pte i Monetary Authority of Singapore. Wciąż jednak rośnie zwrot z inwestycji netto generowany przez te podmioty. Credit Suisse Group szacuje, że w przyszłym roku fiskalnym zwiększy się on do 3 proc. PKB z ok. 2,2 proc. w poprzednim roku fiskalnym kończącym się 31 marca.

>>> Polecamy: W cieniu polskiej lipy, czyli dlaczego nigdy nie będziemy drugim Singapurem