Na początku tego tygodnia prezydent USA Donald Trump ostrzegł Pekin, że jeśli eksport magnesów ziem rzadkich zostanie ograniczony, to na Chiny zostaną nałożone wyższe cła. To dość zaskakujące oświadczenie Trumpa padło w momencie, gdy chiński eksport magnesów ziem rzadkich powrócił do poziomu sprzed wprowadzenia w kwietniu przez Pekin ograniczeń eksportowych, wynika z najnowszych danych rządowych.
W czerwcu liczba magnesów wysłanych do Stanów Zjednoczonych wzrosła ponad siedmiokrotnie – o 660 proc. – w porównaniu z poprzednim miesiącem, a w lipcu wolumen wzrósł o 76 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Tymczasem prezydent USA grzmi: „Muszą dać nam magnesy, jeśli nie dadzą nam magnesów, to będziemy musieli naliczyć im cła w wysokości 200 proc. albo coś w tym stylu” – powiedział Trump reporterom po spotkaniu z prezydentem Korei Południowej Lee Jae Myungiem w Białym Domu w poniedziałek. O co chodzi Trampowi?
Dominacja Chin w sektorze metali ziem rzadkich osłabia pozycje USA
Chiny dominują na rynku produkcji magnesów ziem rzadkich, kontrolując około 90 proc. ich światowej podaży, a także mają podobną kontrolę nad rafinacją minerałów wykorzystywanych do ich wytwarzania.
Dominacja ta zapewniła Pekinowi znaczną siłę nacisku w rozmowach handlowych z Waszyngtonem, gdyż USA w dużym stopniu polegają na magnesach ziem rzadkich w swoim dużym sektorze produkcyjnym, szczególnie w motoryzacji, elektronice i odnawialnych źródłach energii – zauważa Reuters. Dlatego Trump szuka przeciwwagi, aby osłabić pozycję Pekinu w nadchodzących negocjacjach, dotyczących przedłużenia kruchego rozejmu w wojnie handlowej.
Trump szuka przeciwwagi dla chińskich magnesów?
Jak podaje Bloomberg, Boeing pracuje nad umową na sprzedaż Chinom nawet 500 samolotów. Obie strony dopracowują szczegóły, takie jak modele samolotów odrzutowych, typy i harmonogramy dostaw. Podkreśla to rolę samolotów odrzutowych w potencjalnej umowie handlowej między USA a Chinami.
Według Białego Domu właśnie przemysł lotniczy może stanowić taką przeciwwagę. Trump powiedział, że części do samolotów stanowią kluczową dźwignię, jaką Waszyngton dysponuje, aby przeciwstawić się wpływom Pekinu na metale ziem rzadkich: „200 ich samolotów nie mogło latać, ponieważ nie dostarczaliśmy im celowo części Boeinga, ponieważ oni nie dawali nam magnesów” - powiedział prezydent USA.
Blef USA przed rozmowami?
Henry Wang, założyciel i prezes Centrum Chin i Globalizacji, pekińskiego think tanku, uważa, że Trump „blefuje”. „Zawsze mówi dużo o cłach lub potencjalnych karach, ale nie powinniśmy dać się wciągnąć w tę retorykę” – Reuters cytuje wypowiedź Wanga, który jest również byłym doradcą Rady Państwa Chin. Wang dodał, że prawdziwym testem powinny być wysiłki obu stron w zakresie wdrażania porozumień.
Reuters przypomina, że w czerwcu Waszyngton i Pekin uzgodniły ramy handlowe, które obejmowały złagodzenie kontroli chińskiego eksportu pierwiastków ziem rzadkich, a także wycofanie niektórych amerykańskich ograniczeń technologicznych dotyczących dostaw do Chin.
Stany Zjednoczone i Chiny zgodziły się też obniżyć cła na towary drugiej strony odpowiednio do około 55 proc. i 32 proc.. Tymczasowy rozejm ma wygasnąć w połowie listopada.
Źródło: Reuters