W miastach powyżej 500 tys. mieszkańców swą sytuację jako dobrą lub raczej dobrą ocenia blisko 70 proc. mieszkańców, a na wsi – 52,8 proc. Takie są wyniki badania subiektywnej oceny sytuacji materialnej gospodarstw domowych w roku 2024 r. zawarte w bodaj najciekawszym dorocznym raporcie GUS („Sytuacja gospodarstw domowych w 2024 r. w świetle wyników badania budżetów gospodarstw domowych”).
Dochody Polaków: prognozy i (lepsza) rzeczywistość
Już jesienią 2024 r. roku, w oparciu o dostępne dane, szacowałem tu, na Forsal.pl, że ten rok będzie dla Polek i Polaków rekordowy pod względem osiąganych dochodów i że pierwszy razy w całej historii pomiarów udział wydatków w dochodach statystycznego gospodarstwa domowego może spaść poniżej 60 proc. Raport GUS potwierdził moje wyliczenia. A nawet je przebił. Dochód rozporządzalny na 1 osobę w gospodarstwie domowym wyniósł 3 167 zł (szacowałem ok. 3 tys. zł) , a wydatki – 1 878 zł, czyli 59,3 proc. dochodu. Oznacza to, że dochód po raz kolejny wzrósł szybciej od wydatków.
Koniecznie zobaczcie, jak to wyglądało w poprzednich latach (z złotych na głowę):
- 2023 r.: dochód: 2 678, wydatki 1 636 (61,1 proc. dochodu)
- 2019 r.: dochód: 1 819, wydatki 1 252 (68,8 proc. dochodu)
- 2015 r.: dochód: 1 386, wydatki 1 091 (78,7 proc. dochodu)
- 2004 r. (rok wejścia Polski do Unii Europejskiej): dochód 735, wydatki 702 (95,4 proc. dochodu).
Widać wyraźnie, że w ciągu ostatniej dekady dochód na głowę w statystycznym polskim gospodarstwie zwiększył się 2,36 razy, a wydatki wzrosły dwukrotnie. Od wejścia Polski do UE udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym spadł z ponad 95 do 59 proc.
Oczywiście, zaraz usłyszę, że statystyki kłamią, bo uśredniają dochody bogaczy zafałszowując w ten sposób sytuację całej reszty. No, to spójrzmy na sytuację poszczególnych grup.
Przedsiębiorcy: realne dochody i subiektywna osena sytuacji materialnej
W medialnych doniesieniach o sytuacji przedsiębiorców przeważają lamenty: nic się nie opłaca, większość ledwie wiąże koniec z końcem, firmy upadają, albo wkrótce upadną, zwalniają ludzi itd. Nikt nie zaprząta sobie głowy takimi „szczegółami”, jak to, że bilans otwieranych i zamykanych firm jest mocno dodatni: w pierwszym półroczu 2025 r. zamknięto prawie 100 tys. mikrofirm (prowadzonych w formie jednoosobowej działalności gospodarczej), ale jednocześnie zarejestrowano prawie 150 tys. nowych. Czyli liczba firm stale rośnie.
W dodatku obserwujemy od kilku lat zjawisko przechodzenia części mikroprzedsiębiorców na etaty – to częsty powód zamknięcia działalności (oprócz przejścia na emeryturę kogoś, kto nie znalazł następcy). Jeśli rzucimy okiem na badania aktywności Polek i Polaków, to okaże się, że liczba pracujących (w tym samozatrudnionych) w Polsce wzrosła w tym roku o prawie 200 tys. - do 17,2 mln. Dekadę temu nie przekraczaliśmy 16 mln pracujących.
Najbardziej szokujące jest jednak zderzenie medialnych lamentów o biednych przedsiębiorcach z wynikami badań GUS na temat rzeczywistych dochodów gospodarstw przedsiębiorców oraz z subiektywną oceną sytuacji materialnej tychże gospodarstw domowych dokonaną przez samych ludzi biznesu.
Wiemy już, jak prezentuje się miesięczny dochód rozporządzalny i poziom wydatków w statystycznym polskim gospodarstwie. A jak to wygląda w gospodarstwie domowym przedsiębiorców?
- Dochód na głowę w 2024 r. – 3 790 zł
- Wydatki na głowę w 2024 r. – 2 151 zł (56,8 proc. dochodu)
Te dane pokazują, że gospodarstwa domowe przedsiębiorców mają dochód znacznie wyższy od średniej i wyraźnie więcej wydają - a mimo to zostaje im bardzo duża nadwyżka, rzędu 1 639 zł na głowę miesięcznie.
Komentuje GUS: „W tej grupie gospodarstw domowych – w stosunku do przeciętnej dla ogółu gospodarstw domowych w Polsce – zarówno dochód, jak i wydatki były wyższe, odpowiednio o 19,7 proc. i o 14,5 proc. (w 2023 r. odpowiednio o 23,7 proc. i o 13,8 proc.)”.
A może przedsiębiorcy są ślepi i nie dostrzegają, ze ich gospodarstwa mają się wyraźnie lepiej od innych? Też nie! GUS zapytał przedsiębiorców o ich subiektywną ocenę własnej sytuacji materialnej i:
- 76,2 proc. przedsiębiorców oceniło swoją sytuację materialną jako dobrą lub raczej dobrą
- 22,6 proc. jako przeciętną
- 1,2 proc. (!) jako złą lub raczej złą.
Odsetek zadowolonych ze swej sytuacji stale rośnie. Widocznie ten 1 proc. ma jednak najlepsze przełożenie na media, zwłaszcza niektóre.
Pracownicy: wzrost płac realnych i dochodów w gospodarstwie domowym
Ta – najliczniejsza w Polsce - grupa też jest w mediach przedstawiana jako wiecznie pokrzywdzona, a w dodatku zagrożona zwolnieniami. Słyszymy i czytamy o tym na okrągło, choć wszystkie dane temu przeczą. Bezrobocie rejestrowane wprawdzie w lipcu wzrosło, ale jego poziom jest DWA RAZY NIŻSZY niż dekadę temu, a w dodatku eksperci kojarzą ten wzrost z dwiema kwestiami: zmianą zasad rejestracji bezrobotnych oraz… szybkim wzrostem płac, które z punktu widzenia firm oznaczają coraz większe koszty.
W lipcu 2025 r. przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o 7,6 proc., co dało realny wzrost siły nabywczej o 4,6 proc. w stosunku do rekordowego dotąd 2024 r. Oczywiście, znowu – statystyka uśrednia dane. Inna jest sytuacja pracowników w największych miastach, gdzie wskaźnik bezrobocia nie przekracza 2 proc., a inna w Polsce powiatowej, gdzie ten wskaźnik dochodzi czasem do 10 proc. Ale z BAEL wynika, że na terenie całej Polski utrzymuje się bardzo wysoki poziom zatrudnienia i realne bezrobocie nie przekracza 3 proc. Dlaczego ten wskaźnik różni się od wskaźnika bezrobocia rejestrowanego? Bo około połowy ludzi rejestrujących się w pośredniakach wcale nie szuka pracy, tylko potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego.
Z wykonanego przez GUS badania sytuacji materialnej gospodarstw domowych pracowników wynika, że:
- Dochód na głowę w gospodarstwie pracowników w 2024 r. wyniósł 3 163 zł
- Wydatki na głowę w gospodarstwie pracowników w 2024 r. wyniosły 1 860 zł (58,8 proc. dochodu)
Oznacza to, że dochód rok do roku po raz kolejny mocno wzrósł, a jednocześnie powiększyła się w nim nadwyżka nad wydatkami. Czy pracownicy to zauważyli? Oczywiście! GUS zapytał także pracowników o ich subiektywną ocenę własnej sytuacji materialnej i:
- 63,4 proc. pracowników oceniło swoją sytuację materialną jako dobrą lub raczej dobrą
- 34,3 proc. jako przeciętną
- 2,3 proc. (!) jako złą lub raczej złą.
Również tutaj odsetek zadowolonych ze swej sytuacji rośnie. Ale 2,3 proc. ma lepsze przełożenie na media, zwłaszcza niektóre.
Rolnicy: rekordowa nadwyżka dochodów nad wydatkami
Wedle miejskich i wiejskich legend, rolnicy mają w Polsce dużo ciężej niż przedsiębiorcy i pracownicy. Harują i są przez wszystkich notorycznie okradani z owoców i warzyw ciężkiej pracy. Tym bardziej szokujące muszą się wydawać wyniki wykonanych przez GUS badań sytuacji materialnej gospodarstw domowych rolników, które wykazały, że w 2024 r.:
- Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na głowę w gospodarstwach domowych rolników wyniósł 3 309 zł, a zatem był wyższy niż w gospodarstwach pracowników
- Przeciętne wydatki na głowę w gospodarstwach domowych rolników wyniosły… 1 311 zł i stanowiły zaledwie 39,6 proc. dochodu, co pozwoliło wygospodarować rekordową nadwyżkę w wysokości prawie 2 tys. zł na głowę miesięcznie; koszty utrzymania na wsi są mniejsze, no i rolnik nie musi płacić PIT, a jego składka na NFZ jest symboliczna.
Czy rolnicy wiedzą, że ich położenie nie jest tak katastrofalne, jak by wynikało z wielu medialnych doniesień? Większość – tak. Kiedy GUS zapytał rolników o ich subiektywną ocenę własnej sytuacji materialnej, to:
- 51,6 proc. rolników oceniło swą sytuację materialna jako dobrą lub raczej dobrą
- 45,1 proc. jako przeciętną
- 3,3 proc. (!) jako złą lub raczej złą.
Także wśród rolników odsetek zadowolonych ze swej sytuacji rośnie. Ale my się najwięcej dowiadujemy o nieszczęściu 3,3 proc.
Emeryci i renciści: dwie całkiem różne grupy dochodowe
Emeryci – wiadomo: bieda, głód, oszczędzanie na wszystkim. Owszem, dotyczy to części podopiecznych ZUS, a zwłaszcza KRUS. I głównie kobiet, których emerytury są o połowę niższe od emerytur mężczyzn. Więc diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach. Ale…
Wedle wykonanego przez GUS badania GUS badań sytuacji materialnej gospodarstw domowych polskich emerytek i emerytów:
- Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na głowę w emeryckich gospodarstwach domowych wyniósł 3 017 zł i był niewiele niższy od dochodu w gospodarstwach pracowników
- Przeciętne wydatki na głowę w gospodarstwach domowych emerytów wyniosły 1 969 zł i stanowiły 65,3 proc. dochodu; to prawda, że wydatki gospodarstw emerytów są wyższe od wydatków pracowników z uwagi na konieczność zakupu leków, ale nie zmienia to faktu, że wzrost dochodów realnych pozwolił wygospodarować emeryckim gospodarstwom nadwyżkę nad wydatkami w wysokości ponad 1 tys. zł na głowę miesięcznie.
Efekt? W subiektywnej ocenie własnej sytuacji materialnej:
- 46,9 proc. emeryckich gospodarstw domowych określiło tę sytuację jako dobrą lub raczej dobrą
- 46,8 proc. oceniło tę sytuację jako przeciętną
- 6,3 proc. oceniło swą sytuację jaką złą lub raczej złą.
W obiektywnie najgorszej sytuacji są gospodarstwa domowe rencistów – przede wszystkim z uwagi na mizerną wysokość świadczeń. Wedle GUS, w 2024 r.
Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na głowę w gospodarstwach domowych rencistów wyniósł 2 449 zł i był o jedną piątą niższy niż w gospodarstwach emerytów
Przeciętne wydatki na głowę w gospodarstwach domowych rencistów wyniosły 1 903 zł i stanowiły 77,7 proc. dochodu; wydatki gospodarstw rencistów w relacji do dochodów okazały się więc zdecydowanie najwyższe, ale mimo pozwoliły na wypracowanie 546 zł nadwyżki miesięcznie.
Czyli – w uproszczeniu – sytuacja przeciętnego gospodarstwa rencistów w Polsce 2024 r. jest o niebo lepsza od sytuacji statystycznego gospodarstwa pracowników, rolników, a nawet przedsiębiorców w Polsce 2004 r. (w pierwszym roku z UE). Czy renciści do czują? Mimo naturalnego odruchu porównywania się do znacznie większych możliwości innych, tak: w subiektywnej ocenie swej sytuacji materialnej:
- 24,6 proc. rencistów uznało ją za dobrą lub raczej dobrą
- 58,2 proc. za przeciętną
- 17,2 proc. za złą lub raczej złą.
Niewątpliwie jest w tej poszkodowanej przez los grupie wiele do poprawienia – owszem, wzrost dochodów następuje tu równie szybko, jak w innych grupach, ale wciąż niewystarczająco, by zapewnić godne życie.
Dochody Polaków coraz równiejsze, ale…
Jak czytamy w raporcie GUS, zróżnicowanie dochodów na osobę w gospodarstwach domowych, mierzone współczynnikiem Giniego, po okresie spadku w latach 2014-2017 i chwilowej stabilizacji, wzrastało w latach 2020 i 2021, w latach 2022-2023 utrzymywało się na poziomie 0,314. W 2024 r. zmalało do poziomu 0,300. Dynamika współczynnika Giniego zarówno dla miast, jak i dla wsi była podobna do notowanej średnio w kraju. W przypadku wsi, współczynnik Giniego spadł w 2024 r. do poziomu 0,292, co po raz pierwszy stanowiło wartość niższą od wartości współczynnika Giniego dla miast, która wyniosła 0,296.
Taki poziom Giniego wskazuje, że jesteśmy społeczeństwem o relatywnie wyrównanych, czyli mało rozwarstwionych dochodach. Wynika to przede wszystkim ze wzrostu dochodów realnych osób i gospodarstw najuboższych. W 2023 r. prawie 30 proc. gospodarstw w Polsce miało dochód poniżej 2 tys. zł na osobę, a w 2024 r. ten odsetek spadł poniżej 19 proc. proc.
- Dochód w przedziale od 2000 do 4000 zł na osobę miało 52,6 proc. gospodarstw (51,3 proc. w 2023 r.)
- Dochód w przedziale od 4000 do 6000 zł na osobę miało 19,9 proc. gospodarstw (13,9 proc. w 2023 r.)
- Dochód 6000 zł lub więcej na osobę miało 8,6 proc. gospodarstw (5,5 proc. w 2023 r.).
Wygląda to nieźle, ale jeśli podzielimy wszystkie gospodarstwa na pięć tak samo liczebnych grup dochodowych, to:
- pierwsza, najuboższa, ma przeciętny dochód na głowę rzędu 1 151 zł przy wydatkach… 1 302 zł (czyli wydatki przewyższają dochód)
- trzecia, środkowa, ma przeciętny dochód na głowę w wysokości 2 838 zł przy wydatkach 1 659 zł
- piąta, najbogatsza, ma przeciętny dochód na głowę w wysokości 6 071 zł przy wydatkach 3 012 zł.
Można to opisać na dwa sposoby, jak w starym kabarecie, kiedy jedno koło się zepsuło, a propaganda głosiła, że trzy są dobre. Tutaj w czterech z pięciu grup – obejmujących w sumie 80 proc. Polek i Polaków – występuje spora nadwyżka dochodów nad wydatkami (w grupie drugiej –36,4 proc., w piątej – ponad 50 proc.!). Ale wygląda na to, że jedna piąta z nas faktycznie nie wiąże końca z końcem, bo wydatki stanowią 113 proc. jej dochodów.
I nad tym NAPRAWDĘ warto się pochylić, zamiast lamentować nad rzekomo złym losem przedsiębiorców, pracowników, rolników i emerytów in gremio.