Partia Ruchu Demokratycznego Brazylii (PMDB) podjęła decyzję o opuszczeniu rządu we wtorek. Senator Romero Juca decyzję uzasadnił tym, że partia nie może dłużej być częścią rządu Rousseff. Ugrupowanie kontrolowało w jej administracji 6 ministerstw.

Utrata kluczowego sojusznika może przeważyć szalę w głosowaniu o usunięcie polityk z urzędu na jej niekorzyść, bowiem PMDB może skłonić inne partie do podobnej decyzji. Według emerytowanego profesora nauk politycznych Davida Fleischera nawet potencjalne eksponowane stanowiska rządowe nie skłonią polityków do zajęcia pozycji obok skompromitowanej Rousseff.

- Decyzja PMDB wyraźnie zmienia układ politycznych sił. Zwiększa też prawdopodobieństwo impeachmentu prezydent z urzędu – mówi Fleischer.

Na zaskakującą wiadomość w niewielkim stopniu zareagowały rynki. Brazylijski real umocnił się w tym roku wobec dolara już o 9 proc. – jest to najlepszy wynik spośród wszystkich walut gospodarek wschodzących.

Decyzja największej brazylijskiej partii jest kontynuacją trwającego od 2 lat skandalu korupcyjnego, który przeżarł polityczne i biznesowe elity Kraju Kawy. Policja federalna aresztowała już między innymi znaczących przedstawicieli kadry zarządzającej krajowych koncernów oraz członków Partii Pracujących (z której wywodzi się Rousseff). Internowanie poprzednika i mentora - legendarnego Luli – na początku marca doprowadziło do wybuchu największych w historii antyrządowych protestów.

Rousseff zapowiedziała, że nie poda się do dymisji. Oczekuje się, że niższa izba parlamentu będzie głosowała ws. jej obalenia w połowie kwietnia. Jeśli ustawodawcy zadecydują o impeachmencie, decyzję o dalszym losie prezydent podejmie senat.

Najwięcej na wyrzuceniu z urzędu Rousseff może zyskać przewodniczący PMDB Michel Temer. Nie poparł on oficjalnie wyjścia partii z koalicji, jednak nieoficjalnie mówi się, że to właśnie on jest autorem pomysłu o opuszczeniu rządu przez największe ugrupowanie.

>>> Polecamy: Ceny ropy im nie straszne. Dynamiczny rozwój kraju