Właściciel Polskiego Busa Brian Souter przeciera pewnie oczy ze zdumienia. Dawne Pekaesy nie chcą być już chłopcami do bicia. Inwestują w nowy tabor i kopiują agresywną politykę cenową. Właśnie zaczyna się rynkowe pospolite ruszenie na Polskiego Busa.

W tym tygodniu PKS Polonus, polski przewoźnik autokarowy kontrolowany przez Skarb Państwa, wprowadza możliwość wyboru i rezerwacji miejsc. To wygoda – przy zakupie online pasażerowie będą widzieli rozkład wolnych foteli na pokładzie (jak przy odprawie lotniczej). To będzie przewaga konkurencyjna nad Polskim Busem, gdzie miejsce trzeba sobie wywalczyć.

– Online pasażer dostaje możliwość bezpłatnej zmiany daty albo godziny podróży. Będzie to możliwe nawet na godzinę przed wyjazdem, bez ponoszenia opłaty manipulacyjnej, którą pobierają inni przewoźnicy – zwraca uwagę Andrzej Padziński, dyrektor sprzedaży w PKS Polonus.

Oprócz tego PKS Polonus kusi cenami, np. 50-proc. zniżką na bilet powrotny kupiony przez internet, kodami rabatowym na wybranych liniach i pulami biletów po 5, 10 i 15 zł.

Muskuły pręży Mobilis. W ramach tej grupy funkcjonuje dziesięć różnych Pekaesów oferujących przewozy dalekobieżne m.in. nowymi autobusami Scania. Od Polskiego Busa zaczerpnął dynamiczną taryfę, która zmienia się w zależności od popytu. – Na cenę biletów wpływają m.in. data zakupu (im wcześniej, tym taniej) i obłożenie autobusu. Ceny zaczynają się od 5 zł – podkreśla Paweł Natkowski, członek zarządu Mobilisa.

Przewoźnik twierdzi, że jego przewagą nad Polskim Busem jest obsługa różnych segmentów – dalekobieżnego i lokalnego. Przykład: z Dworca Zachodniego w Warszawie jest w stanie dowieźć pasażerów bezpośrednio nie tylko do Olsztyna (na pokładzie autokarów PKS), ale dzięki wygodnej przesiadce do Mobilis Express również do mniejszych miast w regionie.

Z kolei spółka Plus Bus wręcz posługuje się w korespondencji logo z napisem „Polska firma – nie tylko z nazwy”, co jest ewidentną biznesową zaczepką wobec szkockiego Polskiego Busa. Jeździ na trasach z Warszawy m.in. do Białegostoku i Łomży. Jak podkreśla, Polski Bus nie jest jej bezpośrednią konkurencją. Ale zgadza się do niego porównywać. – Jako pierwsza firma na rynku, a na pewno przed Polskim Busem, wprowadziliśmy system informowania pasażerów o opóźnieniach za pomocą SMS-ów – podkreśla Patryk Sawicki, szef sprzedaży Plus Busa.

Ceny biletów Plus Busa wydają się jakby wyjęte z tabel Polskiego Busa: zaczynają się od 1 zł (plus 1 zł opłaty rezerwacyjnej). Firma kusi systemem milowym, który pozwala wymieniać zebrane punkty na bezpłatne przejazdy. – W ubiegłym roku zakupiliśmy osiem nowych autobusów Mercedes-Benz Tourismo, wyposażonych m.in. w WiFi, gniazdka zasilające, klimatyzację i uchylne fotele – wylicza Sawicki.

Rękawicą rzuconą Polskiemu Busowi jest nowy projekt SuperPKS. Charakterystyczne żółto-czarne autobusy jeżdżą na razie na trasie Warszawa–Gdańsk. Pasażerowie mają możliwość zakupu biletów przez internet – a jakże – „już od 1 zł”. Za tym przedsięwzięciem stoi Teroplan, polska firma z branży IT, która udostępnia i utrzymuje wspólny system sprzedaży biletów. Pomysł jest taki, żeby zintegrować pod jednym szyldem wielu polskich przewoźników i odegrać się na Polskim Busie.

SuperPKS to nowy brand, pod którym jeździ na razie PKS Elbląg

SuperPKS to nowy brand, pod którym jeździ na razie PKS Elbląg

źródło: Materiały Prasowe / Sebastian Rudnicki

Barierą wejścia do SuperPKS jest nowoczesny tabor. Sugerowane są pojazdy Scanii. Ta firma ma specjalną ofertę sprzedaży, leasingu albo wypożyczenia pojazdów operatorom SuperPKS. Na razie jest jeden – PKS Elbląg. Podobno niedługo poznamy kolejnych.

Najważniejsza różnica SuperPKS podkreślana w porównaniach z Polskim Busem? – Jest to polska marka, za którą stoją polscy przewoźnicy. Poza tym linie SuperPKS będą łączyć ze sobą nie tylko największe miasta, lecz także powiatowe z wojewódzkimi – taką odpowiedź otrzymaliśmy od Teroplanu.

Polski Bus odpowiada w swoim stylu. – Konkurencja jest pożądana na każdym rynku. Bez niej niemożliwy byłby postęp – mówi Piotr Pogonowski, dyrektor marketingu w PolskiBus.com.

– Polski Bus może mieć przed sobą trudny okres – twierdzi jednak Marcel Klinowski, szef zespołu ds. transportu w Stowarzyszeniu Republikanie. – PKP PLK zakończyły najbardziej uciążliwe remonty, więc kolej odzyskuje pasażerów. Do tego konkurenci autobusowi wyciągnęli wnioski. Obserwujemy ewolucję na rynku przewozów autobusowych, której Polski Bus może paść ofiarą – dodaje.

W 2015 r. z usług Polskiego Busa skorzystało niemal 5,5 mln pasażerów. PolskiBus.com stoi na stanowisku, że dokonał rewolucji w branży w naszym kraju. Ale są też wpadki. Spółka wycofuje się choćby z samodzielnej obsługi trasy Warszawa–Suwałki. To punkt dla firmy PKS Suwałki, która dała radę w bezpośrednim starciu z zagraniczną konkurencją.

I to dlatego od 12 maja PolskiBus.com i Żak Express łączą siły na trasie między stolicą a Suwałkami. Będzie ona obsługiwana przez autokary firmy Żak Express, natomiast bilety można kupować na stronie Polskiego Busa. Zaczynają się – oczywiście – od „1 zł + 1 zł opłaty rezerwacyjnej”. Marcel Klinowski podkreśla, że wchodzenie w alianse z lokalnymi przewoźnikami na trasach, na których PB przestaje być konkurencyjny, to bardzo rozsądny ruch.

>>> Czytaj też: 1,5 tys. nowych miejsc pracy. Mercedes wybuduje w Polsce fabrykę za 800 mln euro