Pod koniec grudnia 2025 roku ukraiński rząd zdecydował o wprowadzeniu zerowych kontyngentów na eksport złomu metali żelaznych, metali kolorowych oraz miedzi, a także drewna. Oznacza to de facto zakaz wywozu tych surowców od 1 stycznia 2026 roku. Decyzja została podjęta w ostatniej chwili i bez okresu przejściowego, co spowodowało gwałtowne zerwanie dotychczasowych łańcuchów dostaw.

Ukraina zagrała Polsce na nosie. Huty nad Wisłą mają problem

Ukraińskie władze tłumaczą ten ruch koniecznością ochrony strategicznych surowców i wsparcia krajowego przetwórstwa. Premier Julija Swyrydenko podkreślała, że eksport złomu – mimo obowiązujących ceł – rósł w tranzycie do krajów trzecich, nie przynosząc Ukrainie wartości dodanej. Tymczasem wykorzystanie złomu w krajowej metalurgii ma zapewniać miejsca pracy, wpływy podatkowe, a także surowce niezbędne do odbudowy kraju i produkcji na potrzeby obronne.

Dla polskich hut skutki tej decyzji są jednak dotkliwe. Branża hutnicza została z dnia na dzień pozbawiona istotnej części dostaw. – To oznacza większą zmienność cen i konieczność szukania alternatywnych źródeł surowca, co przełoży się na wyższe koszty produkcji i logistyki – alarmuje Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Złom nową walutą przemysłu. Zielona transformacja podbija stawkę

Złom stalowy jest kluczowym materiałem dla hut wykorzystujących piece elektryczne, które mają odegrać centralną rolę w procesie dekarbonizacji sektora. Stanowi on nawet 70 proc. kosztów produkcji stali w tej technologii. Każdy wzrost ceny złomu automatycznie podnosi koszty wytwarzania, a w konsekwencji ceny stali. Już teraz widać wyraźne różnice cenowe. Na Ukrainie tona złomu kosztuje około 200 dolarów, podczas gdy w Polsce ceny sięgają nawet 330 dolarów.

Choć import złomu z Ukrainy stanowił około 5 proc. polskiego rynku, jego nagłe zablokowanie jest odczuwalne. Tym bardziej że Polska sama eksportuje znaczące ilości złomu za granicę, a konkurencja o ten surowiec w Europie i na świecie będzie się zaostrzać wraz z postępem transformacji energetycznej. Coraz częściej mówi się o złomie jako o surowcu strategicznym.

Polacy oburzeni decyzją Ukrainy. Rząd wzywa Brukselę do reakcji

Decyzja Kijowa wzmacnia jednocześnie konkurencyjność ukraińskich hut, które dzięki tańszemu surowcowi mogą zwiększać produkcję i eksport stali, również na rynek unijny. To budzi sprzeciw polskich przedsiębiorców, którzy wskazują na brak równych warunków konkurencji. Z jednej strony Ukraina zabiega w UE o preferencyjne traktowanie swojego eksportu stali i złagodzenie mechanizmu CBAM, a z drugiej sama zamyka rynek surowcowy przed unijnymi partnerami.

W tej sytuacji polski rząd zdecydował się na zdecydowany krok. Ministerstwo Rozwoju i Technologii zwróciło się do Komisji Europejskiej z prośbą o pilną interwencję. Celem jest zapobieżenie stosowaniu przez Ukrainę ograniczeń w eksporcie złomu wobec państw UE oraz ochrona stabilności rynku i interesów europejskich przedsiębiorstw.

Potrzebna jest interwencja dyplomatyczna w relacjach UE–Ukraina, aby złagodzić skutki restrykcji i nie dopuścić do zakłóceń dostaw do Polski. Po drugie, to kolejny argument, by w pracach nad nowym unijnym narzędziem handlowym dla wyrobów stalowych zastosować sprawiedliwą alokację kontyngentów i bez wyjątku obejmować nim wszystkie kraje trzecie. Preferencyjne traktowanie importu wyrobów stalowych z Ukrainy nie powinno mieć miejsca. Narzędzie musi być spójne i skuteczne – ocenia Mirosław Motyka, cytowany przez "Business Insider".

Nie tylko złom. Lista sporów między Polską a Ukrainą rośnie

W ostatnich latach lista punktów zapalnych w relacjach polsko–ukraińskich wyraźnie się wydłuża. Od dekad nierozwiązanym problemem pozostaje kwestia ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej, która regularnie powraca w debacie publicznej. Do tego doszły napięcia na tle handlu rolnego, gdy masowy napływ ukraińskiego zboża po otwarciu unijnych korytarzy solidarnościowych doprowadził do protestów polskich rolników i interwencji rządu.