Zakłady zbrojeniowe mają pracować dzień i noc. Polska nie ma chwili do stracenia

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
dzisiaj, 12:38
Zakłady zbrojeniowe mają pracować dzień i noc. Polska nie ma chwili do stracenia
Zakłady zbrojeniowe mają pracować dzień i noc. Polska nie ma chwili do stracenia/PAP
Potrzebne jest jeszcze większe zaangażowanie przemysłu zbrojeniowego, który powinien pracować 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, żeby dostarczyć sprzęt do roku 2030 – apelował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podczas otwarcia VIII edycji Defence24 Days. Wicepremier mówił o tym w kontekście realizacji programu SAFE. Umowa pożyczkowa dla Polski została zatwierdzona przez Komisję Europejską i ma zostać podpisana w piątek w Warszawie.

Władysław Kosniak-Kamysz przypomniał, że od chwili objęcia kierownictwa w resorcie obrony, w budowie bezpieczeństwa najważniejsze dla niego są trzy filary, oparte na silnym społeczeństwie, silnej armii oraz silnych sojuszach.

Polska zbroi się na potęgę. Celem jest najsilniejsza armia w Europie

Jak podkreślił, „nie ma bezpiecznej Polski bez ludzi, którzy są w to zaangażowani”. – Odpowiedzialność za obronę państwa spoczywa na nas wszystkich. Jeżeli Polska zostałaby zaatakowana, broni się nie tylko siłą swojej armii, broni się siłą wszystkich swoich instytucji, każdego z nas – mówił wicepremier.

Nawiązując do drugiego filaru bezpieczeństwa, wicepremier ocenił, że jesteśmy świadkami „największych inwestycji w historii Polski, w budowę silnej, dobrze zorganizowanej, zarządzanej armii”. Podkreślił, że celem strategicznym jest transformacja do armii liczącej 500 tys. żołnierzy, z czego 300 tys. żołnierzy zawodowych, a 200 tys. rezerw wysokiej gotowości.

- W roku 2030 Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie. Najlepiej zorganizowaną i wyposażoną. To jest nasz cel strategiczny, któremu poświęcamy wszystkie nasze możliwe działania – podkreślił szef MON, który nawiązał także do wtorkowej decyzji Komisji Europejskiej, która zaakceptowała polską umowę pożyczkową SAFE opiewającą na blisko 190 mld zł dla armii i przemysłu zbrojeniowego.

Polska nie ma już czasu. Zakłady mają pracować 24 godziny na dobę

Zdaniem szefa MON, jest to sygnał do wytężonej pracy w najbliższych tygodniach dla firm zbrojeniowych, szczególnie dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Zwrócił się przy tym do państwowego oraz prywatnego przemysłu zbrojeniowego.

- Jesteśmy w stanie zagrożenia, żyjemy w czasach przedwojennych, budujemy nową architekturę bezpieczeństwa. Odpowiedzią na to są większe wydatki na zbrojenia. Ale musi być odpowiedzią na to jeszcze większe zaangażowanie przemysłu zbrojeniowego, który powinien pracować 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, na kilka zmian, żeby spełnić możliwość dostarczenia tego sprzętu do roku 2030 - powiedział.

Koniak-Kamysz podkreślił, że potrzebny jest dynamiczny rozwój polskiego sektora przemysłu zbrojeniowego, niezależności produkcyjnej i przenoszenia produkcji np. do wyrzutni Patriot ze Stanów Zjednoczonych do Europy. Polska - jak zapewnił - jest tym bardzo zainteresowana.

Bez USA ani rusz. Polska chce dorosnąć do roli lidera NATO w Europie

Szef MON nawiązał także do obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce, bez której jego zdaniem „nie ma bezpiecznej Europy”. Podkreślił, że zwiększanie obecności wojsk amerykańskich jest celem „strategicznym”.

Przypomniał, że od dawna się do tego przygotowujemy i już teraz jesteśmy do tego gotowi. Jak zaznaczył, państwa NATO nie powinny czekać do 2035 r. ze zwiększeniem wydatków na obronność do 5 proc. PKB. - Trzeba to osiągnąć do 2030 roku, bo później może być już za późno - ocenił wicepremier.

Według niego nie ma alternatywy dla NATO i nie ma alternatywy dla UE. Jak dodał, Unia powinna zabezpieczać środki, dawać zdolności i zwiększać możliwości produkcyjne państw członkowskich, a NATO - jak wskazywał - to siła armii narodowych, które tworzą sojusz.

- NATO 3.0 to nie jest NATO wielu prędkości. Jest docenieniem na pewno tych sojuszników, którzy już od dawna wydają, tak jak Polska, prawie 5 proc. PKB na obronność - podkreślił Kosiniak-Kamysz. Zapewnił, że w „najbliższych latach” Polska będzie „jeszcze bardziej liderem europejskim filarem Sojuszu Północnoatlantyckiego”.

Polska największym beneficjentem SAFE. W tle spór o unijne pieniądze

Polska, której KE przyznała 43,7 mld euro, jest największym beneficjentem programu SAFE. Węgry i Francja znalazły się na drugim miejscu, mają otrzymać po 16,2 mld euro. Po podpisaniu umowy z krajami członkowskimi Komisja Europejska będzie mogła zaciągnąć pożyczki na rynkach kapitałowych i przekazać je beneficjentom.

Środki dla Polski mają być przeznaczone m.in. na realizację programu Tarcza Wschód, rozwój systemów antydronowych, obrony przeciwlotniczej, artylerii oraz modernizację infrastruktury transportowej o znaczeniu wojskowym. Zgodnie z deklaracją rządu, 89 proc. funduszy ma trafić do polskiego przemysłu i gospodarki.

W połowie marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą SAFE. Zakładała ona stworzenie specjalnego funduszu, do którego miałyby trafić unijne środki. W odpowiedzi na weto rząd przyjął uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna, która upoważnia szefa MON oraz ministra finansów i gospodarki do podpisania w imieniu rządu umowy oraz dokumentów dotyczących pożyczki SAFE. Pożyczkę zaciągnie BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Spłata pożyczki nastąpi ze środków niewliczanych do minimalnego limitu wydatków na obronność.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj