Rosja krwawi jak nigdy od 1945 r. Straty Ukrainy dobijają do 140 tys.
Według raportu CSIS, tylko w 2025 roku wojska rosyjskie straciły 425 tys. zabitych i rannych, czyli średnio około 35 tys. miesięcznie. Natomiast od początku inwazji zginęło aż 325 tys. żołnierzy Putina. "To tyle, ile wynosi liczba mieszkańców takich miast jak Smoleńsk, Biełgorod czy Czyta" – zaznacza rosyjski niezależny serwis „Moscow Times”.
Dla porównania eksperci CSIS przypominają, że Stany Zjednoczone straciły 54,4 tys. zabitych w wojnie koreańskiej, 47,3 tys. w Wietnamie oraz zaledwie 2,4 tys. podczas operacji w Afganistanie.
W Ukrainie armia rosyjska straciła 17 razy więcej żołnierzy niż armia radziecka w Afganistanie, 11 razy więcej niż w obu wojnach czeczeńskich oraz pięć razy więcej niż we wszystkich wojnach prowadzonych przez Rosję i ZSRR od 1945 roku.
Z kolei Siły Zbrojne Ukrainy (SZU) straciły, według szacunków CSIS, od 500 do 600 tys. żołnierzy, w tym do 140 tys. zabitych. Jak wyliczyli eksperci, łączne straty obu armii osiągnęły 1,8 mln i do wiosny mają wzrosnąć do 2 mln.
Kiedyś w tym czasie doszli do Berlina. Teraz tylko do Pokrowska
Kosztem ogromnych strat w ciągu ostatnich dwóch lat rosyjskim generałom udało się powiększyć obszar znajdujący się pod ich kontrolą jedynie o 8,4 tys. km kw.: w 2024 roku zajęto 0,6 proc. terytorium Ukrainy, a w 2025 roku kolejne 0,8 proc.
Tempo natarcia wojsk rosyjskich było nawet wolniejsze niż podczas walk I wojny światowej. Na odcinku od Awdijiwki do Czasiw Jaru, od lutego 2024 do stycznia 2026 roku, armia rosyjska posuwała się w tempie 15 metrów dziennie; w rejonie Kupiańska, gdzie ofensywa trwa od listopada 2024 roku – 23 metry dziennie; a w kierunku Pokrowska – 70 metrów dziennie.
Wojskom rosyjskim nie udało się opanować całości obwodów zaanektowanych przez Kreml po "referendach" z 2022 roku: obecnie kontrolują 20 proc. Ukrainy, czyli ok. 120 tys. km kw. Od początku inwazji, według wyliczeń CSIS, zajęły 12 proc. terytorium kraju, czyli około 75 tys. km kw.
Podczas tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Armia Czerwona potrzebowała 1 394 dni od rozpoczęcia operacji "Barbarossa", aby dotrzeć do Berlina. W tym samym czasie Rosja, jak podkreślają analitycy CSIS, zdołała jedynie dotrzeć do Pokrowska, położonego 500 km od Kijowa.
Rosja słabnie. Jest już cieniem dawnego mocarstwa
Seth Jones, szef programu obrony i bezpieczeństwa w CSIS, uważa, że "wysokie straty i powolne zdobycze terytorialne wyraźnie świadczą o słabnięciu Rosji". Widać to w danych ekonomicznych: produkcja przemysłowa poza sektorem zbrojeniowym spada, wzrost PKB w ubiegłym roku oszacowano na zaledwie 0,6 proc., a dostęp do technologii jest ograniczony przez sankcje.
"Słabe wyniki Rosji na polu walki w Ukrainie oraz pogarszająca się kondycja gospodarcza wskazują na poważny upadek Rosji jako mocarstwa. Choć Rosja nadal dysponuje bronią jądrową i liczną armią, w większości kategorii wojskowych, gospodarczych oraz naukowo-technicznych nie jest już wielką potęgą" – podsumowuje Jones.