Za kwotę 283 mln dolarów Chińczycy chcą nabyć 77,300 km2 ziemi na Antypodach. W przybliżeniu jest to powierzchnia równa obszarowi Irlandii. Stado liczy 185 tysięcy sztuk bydła, a  wołowina jest dostarczana na rynki w Japonii, Azji Południowo-Wschodniej i USA.

Zgodnie z australijskim prawem sprzedaż nieruchomości cudzoziemcom podlega obowiązkowemu zatwierdzeniu przez Skarb Państwa oraz Radę ds. Inwestycji Zagranicznych (Foreign Investment Review Board FIRB).

Władze Australii obawiają się, że sprzedaż tak dużej firmy może być zagrożeniem dla interesu narodowego. Tym bardziej, że inny australijski producent wołowiny Consolidated Pastoral Company ma stado dwukrotnie większe i do tego 90 proc. spółki należy do zagranicznego właściciela. Stado Australian Agricultural Company trzykrotnie przewyższa pogłowie bydła S. Kidman and Cо, ale także należy do zagranicznego inwestora.

Poza tym, jeden z obszarów na którym leżą pastwiska i farmy S.Kidman and Co., przylega do australijskiego próbnego poligonu rakietowego Woomera.

>>>Czytaj więcej: Żaden imigrant nie chce tam trafić. Recepta z Antypodów na problem z uchodźcami

Dakang Australia Holdings na teraz kilka dni, aby odnieść się do zarzutów rządu Australii. Analitycy uważają, że być może z transakcji zostaną wyjęte tereny leżący w pobliżu poligonu i to rozwieje część obaw władz z Canberry.

Australia jest trzecim największym na świecie eksporterem wołowiny po Indiach i Brazylii, a przed Stanami Zjednoczonymi. Swoją pozycję uzyskuje dzięki szeregu umów o bezcłowym handlu tym mięsem, ale także reputacji – uważa się, że wołowina z Australii jest bezpieczna.