W ostatnią niedzielę nasz zachodni sąsiad pobił rekord w ilości wytworzonej energii odnawialnej - podaje portal Quartz.com. Energia pozyskana z wiatru, wody i słońca zaspokoiła 87 proc. całego krajowego zapotrzebowania.

Ceny energii osiągnęły przez kilka godzin ujemne wartości, co oznacza, że komercyjni klienci otrzymali opłatę za korzystanie z elektryczności.

W zeszłym roku źródła odnawialne odpowiadały średnio za 33 proc. całkowitego zużycia energii w Niemczech – wynika z szacunków niemieckiego think tanku Agora Energiewende. – Każdego roku mamy coraz większy udział zielonej energii. System energetyczny znakomicie dostosował się do nowych źródeł. Niedawny rekordowy dzień jest na to najlepszym dowodem – mówi Christoph Podewils z Agory.

Krytycy zielonej energii zwracają uwagę na silne wahania w dostępie do niej uzależnione od stopnia słoneczności dania albo siły wiatru. Podkreślają, że tak duża gospodarka nie może opierać się na tego typu źródłach. Niemiecki sektor energetyczny ma też zbyt sztywny charakter i nie jest przygotowany na tak duże wahania w dostępie do zielonej mocy.

Niemcy planują jednak, by w 2050 roku odnawialne źródła odpowiadały już za zaspokojenie całkowitych energetycznych potrzeb kraju. Duńskie turbiny wiatrowe już obecnie generują momentami ilość energii przekraczającą krajowe zapotrzebowanie, nadwyżki eksportując m. in. do Niemiec, Norwegii i Szwecji.

W ubiegłym roku Niemcy wydały na inwestycje w OZE 8,5 mld dol. Należą więc pod tym względem do ścisłej światowej czołówki. Są też światowym liderem w wytwarzaniu energii na farmach solarnych.

Czy zielona energia będzie taniała? Jest to możliwe, jeśli wzrośnie skala oraz wydajność produkcji. Najpóźniej za kilka, kilkanaście lat paliwa kopalne zaczną mocno tracić na znaczeniu. OZE zyskują popularność na całym świecie, włączając w to miliardowe inwestycje w Indiach i Chinach.

>>> Polecamy: Pożary pustoszą kanadyjską Albertę. Co ze złożami Orlen Upstream Canada?