– W oparciu o najnowszy wyrok sądu przystępujemy do aktualizacji i uzupełnienia dokumentacji niezbędnej do kontynuacji przetargu na odcinek S7 od granicy Mazowsza z województwem świętokrzyskim do Skarżyska-Kamiennej – zapowiada Jan Krynicki, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To właśnie na tym, niespełna 10-km fragmencie S7 już od etapu koncepcji przed dziewięciu laty ścierają się ze sobą prawnicy GDDKiA i ci sami ekolodzy, którzy przed laty doprowadzili do zerwania przez Generalną Dyrekcję kontraktu na obwodnicę Augustowa oraz wytyczenia jej nowego przebiegu, z ominięciem Doliny Rospudy.

Przetarg na budowę tego fragmentu S7 został ogłoszony w 2013 r. Od tamtej pory z powodu zaciętego sporu prawnego z ekologami inwestorowi nie udało się nawet przejść do drugiego etapu postępowania. Oficjalnie żadnych dat nie ma. Ale plan jest taki, że w 2017 r. ma zostać wskazany wykonawca, a budowa ruszy w ciągu kolejnych miesięcy. W takim przypadku otwarcie byłoby możliwe w 2020 r., czyli dwa lata po budowanej obwodnicy Radomia. Nacisk na rządowego inwestora jest duży, bo resort infrastruktury obiecuje do 2023 r. dostosować całą trasę Warszawa–Kraków do standardu ekspresówki. Dzisiaj na 190-km odcinku od Grójca do granicy z Małopolską droga jest albo w standardzie ekspresówki, albo w budowie. Na ekspresowe wloty do Warszawy i Krakowa też są ogłoszone przetargi „projektuj i buduj”. Odcinek S7 w rejonie Skarżyska jawi się więc kłopotliwym wąskim gardłem.

GDDKiA nabrała wiatru w żagle, po tym jak 5 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę ekologów na decyzję ministra infrastruktury ze stycznia tego roku. Utrzymała ona w mocy decyzję wojewody o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (czyli pozwolenie budowlane) z 2010 r. Wyrok WSA nie jest prawomocny, co oznacza, że istnieje możliwość złożenia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. – Nie mamy jeszcze uzasadnienia wyroku, więc nie wiem, czy zwrócimy się do NSA. Ale wyrok WSA wcale nie przesądza, czy ta droga w tym kształcie będzie budowana – podkreśla Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Dyrekcja stoi na stanowisku, że pozwolenie budowlane ma status wykonalnego. Czyli można kontynuować przetarg, żeby wybierać wykonawcę. Rządowy inwestor przypomina, że w maju NSA oddalił skargę dotyczącą decyzji środowiskowej z 2014 r. dla tej inwestycji (pierwsza decyzja została uchylona w 2013 r., co było sukcesem ekologów). – Decyzja środowiskowa jest prawomocna i ostateczna, a ścieżka odwoławcza zgodnie z polskim prawem została wyczerpana – twierdzi Jan Krynicki z GDDKiA.

Ekolodzy replikują, że wznowienie przetargu o niczym nie przesądza, a sytuacja jest niejednoznaczna. W największym skrócie: pozwolenie budowlane dla GDDKiA jest ważne, ale jest wciąż oparte – zdaniem ekologów – na wadliwej decyzji środowiskowej. Z kolei zastępczą decyzję środowiskową o identycznym przebiegu i parametrach GDDKiA uzyskała w 2014 r. – Wynika z tego, że mamy prawny przekładaniec: decyzję środowiskową z 2014 r. bez nowego pozwolenia na budowę oraz pozwolenie na budowę bez decyzji środowiskowej, która została ostatecznie unieważniona w 2013 r. – twierdzi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

– Żeby zbudować drogę, potrzebne są trzy rzeczy. Po pierwsze, trzeba mieć ważne decyzje i pozwolenia budowlane. Po drugie, potrzebne są pieniądze. A do tego wskazany jest trzeci czynnik, czyli akceptacja Komisji Europejskiej, która zwraca baczną uwagę na uwarunkowania środowiskowe – ostrzega Ślusarczyk. Bruksela w wyniku skargi Pracowni prowadzi procedurę wyjaśniającą, czy podczas przygotowań do budowy drogi nie doszło do naruszenia unijnej dyrektywy siedliskowej. Trasa S7 miałaby przebiegać przez dolinę rzeki Oleśnicy, która stanowi paneuropejski ekologiczny korytarz migracyjny dla zwierząt, m.in. wilka. Jak stwierdzili ekolodzy, zagraża także stanowisku chronionego gatunku motyla – przeplatki aurinii.

Teoretycznie KE może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Dyrekcja przytacza w odpowiedzi statystyki, według których prawie 3/4 spraw wszczętych w ramach tej procedury kończy się po przedstawieniu wyjaśnień przez państwo. GDDKiA twierdzi, że na odcinku leśnym zostaną zbudowane dwa duże przejścia dla zwierząt, a Dolina Oleśnicy jest usytuowana na samym krańcu korytarza i nie jest szlakiem migracji. W sprawie motyli planuje przenieść całą populację (zdaniem ekologów operacja się nie uda).

Zieloni postulują rezygnację z węzła Skarżysko-Północ, który znajduje się w rejonie obszaru Natura 2000. Argument jest taki, że drogowcy chcą połączyć Skarżysko-Kamienną, czyli 50-tys. miasto powiatowe, z drogą ekspresową aż trzema węzłami. Strona rządowa nie bierze pod uwagę rezygnacji z węzła. Jak usłyszeliśmy, dopuszcza jednak modyfikacje, np. zmniejszenie jego powierzchni albo zmianę lokalizacji.

Rządowy plan zakłada, że w latach 2014–2023 powstanie około 4,3 tys. nowych dróg. Jak podaje wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit, dotychczas z nowego programu do realizacji zostały skierowane inwestycje na budowę 2,1 tys. km dróg za prawie 82 mld zł. Z tej puli GDDKiA podpisała umowy z wykonawcami o wartości ponad 50 mld zł. Reszta jest na etapie przetargów.

Rozmowa z ekspertem

- Ten spór nie powinien trwać 9 lat - mówi Robert Chwiałkowski ze Stowarzyszenia Siskom

Czy GDDKiA może już po aktualizacji wznowić przetarg (przejść do drugiego etapu) i w kolejnych latach budować drogę?

Tak. Wyroki sądów administracyjnych są tu kluczowe dla załatwienia sprawy na szczeblu polskim. Oczywiście, nie można wykluczyć, że zezwolenie na realizacji inwestycji może upaść w NSA, o ile Pracownia się odwoła. Ale z drugiej strony, możliwy jest kompromis ekologów z GDDKiA.

A na szczeblu europejskim? Czy UE rzeczywiście może zakwestionować przebieg S7 na trasie do Krakowa?

Jeśli KE stwierdzi naruszenie unijnych dyrektyw, to skieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a wtedy wracamy do punktu wyjścia. Teoretycznie w razie przegranej Polski w ETS, trzeba będzie całą procedurę zacząć od nowa. Wtedy budowa przesunie się na lata 2025-2027 albo i później.

To może wcześniej zbudować drogę, która jest przecież kierowcom potrzebna?

W mojej ocenie, realizacja drogi przed wyrokiem ETS (a to może potrwać 2-3 lata) byłaby błędem. W razie przegranej trzeba będzie nawet rozbierać drogę i płacić wiele tys. euro dziennie za każdy dzień zwłoki.

Ale przecież GDDKiA wygrała na szczeblu krajowym.

Pozytywne wyroki sądów administracyjnych wcale nie oznaczają, że jakość dokumentacji środowiskowej jest należyta i nie dochodzi do konfliktu z dyrektywami UE. Sądy administracyjne badają jedynie, czy procedurę przeprowadzono w zgodzie z prawem.

Dolinę Oleśnicy można porównywać z Rospudą?

Od strony przyrodniczej nie, natomiast pod względem proceduralnym spór w Dolinie Oleśnicy ma jednak sporo cech wspólnych z Rospudą. Jakość pierwotnej dokumentacji środowiskowej, wydawane decyzje i zachowanie inwestora, który przez lata nie był skory do kompromisu, są niemal identyczne.

Spór GDDKiA z ekologami trwa już 9 lat. Jest w tym sens?

To nie musiało trwać tak długo. Gdyby po pierwszym uchyleniu decyzji środowiskowej GDDKIA zaczął procedurę od nowa, być może już by funkcjonowała i nie byłoby strachu, że coś upadnie na szczeblu europejskim.

Rozmawiał Konrad Majszyk