statystyki

Cud gospodarczy po polsku. Czy ambitny plan Morawieckiego jest wykonalny?

5 sierpnia 2016, 12:10 | Aktualizacja: 05.08.2016, 12:11
Tylko na Forsal.pl
Panorama Warszawy. Na pierwszym planie Most Świętokrzyski, w tle warszawskie wieżowce. Fot. Zbigniew Panow, źródło: Urząd Miasta Warszawy

Panorama Warszawy. Na pierwszym planie Most Świętokrzyski, w tle warszawskie wieżowce. Fot. Zbigniew Panow, źródło: Urząd Miasta Warszawyźródło: Forsal.pl
autor zdjęcia: Picasa

W trakcie dokładniejszej analizy nowego projektu gospodarczego premiera Morawieckiego nasuwa się kilka kluczowych pytań: czy postawione cele są realne oraz czy źródła finansowania okażą się wystarczające? Wiele wskazuje na to, że nowy plan okaże się zbyt ambitnym zadaniem.

Reklama

Reklama

Mateusz Morawiecki przed przygotowaniem nowego projektu gospodarczego wraz ze swoimi ekspertami sporządził dokładną analizę, w której zwrócono uwagę na newralgiczne punkty polskiej gospodarki. Diagnoza wykazała, że dotychczasowy rozwój oparty był na zagranicznym kapitale przy równoczesnej marginalizacji krajowego potencjału. Ponadto, analiza uwidoczniła rosnące problemy związane ze stanem finansów publicznych oraz sytuacją demograficzną kraju. W efekcie, wzrost PKB nie przekłada się na proporcjonalną poprawę poziomu zamożności obywateli.

Lekarstwem ma być pięciofilarowy program oparty na: reindustrializacji, rozwoju innowacyjnych firm, kapitale na rozwój, ekspansji zagranicznej oraz rozwoju społecznym i regionalnym. Aby zapewnić realizację tych filarów, zostaną powołane do życia nowe podmioty: Narodowy Instytut Technologiczny, Polska Grupa Kapitałowa czy też Europejskie Laboratorium Badawcze Nowych Materiałów. Tylko do 2020 roku nowy program gospodarczy ma znaleźć swoje odzwierciedlenie we wzroście PKB per capita do 79% średniej UE. Dodatkowo, dynamika eksportu i produkcji przemysłowej ma przewyższyć tempo wzrostu PKB. W międzyczasie ma nastąpić zwiększenie nakładów na badania i rozwój do 2% PKB. Warto podkreślić, że plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju będzie obowiązywał do roku 2040.

>>> Czytaj też: Era oszczędności odchodzi w niepamięć. Państwa ogarnia szaleństwo wydawania pieniędzy

Zdiagnozowane problemy polskiej gospodarki z całą pewnością zostały przez ministra Mateusza Morawieckiego trafnie zdefiniowane ale pamiętajmy, że były one przez ekspertów wskazywane już wiele razy. Zaproponowane pomysły nie stanowią też żadnych przełomowych rozwiązań, jednak ich implementacja jest konieczna, by polska gospodarka nie utknęła w pułapce średniego rozwoju i stagnacji gospodarczej, przed którą ostrzegają czołowi ekonomiści. Mateusza Morawieckiego warto pochwalić za samo przygotowanie długoterminowego planu gospodarczego, którego w rzeczywistości nie mieliśmy od wielu lat.

Mimo wszystko, już dziś pojawia się szereg wątpliwości. Po pierwsze, czy długofalowy plan będzie kontynuowany przez kolejne rządy, które być może będą miały odmienne wizje gospodarcze? Ponadto, projekt nie zakłada żadnego planu B. Docelowo wszystkie założone działania mają zostać zrealizowane w 100%. Najważniejszą kwestią pozostają źródła finansowania. Kwota 1,5 bln zł w polskich realiach brzmi nieco astronomicznie. Można szacować, że rocznie program będzie kosztował około 65 mld zł. Środki te będą pochodzić z polskich firm, nadpłynnych banków, spółek Skarbu Państwa, Funduszy Rozwojowych, środków unijnych oraz instytucji międzynarodowych. Czy sektor prywatny, który charakteryzuje się brakiem zaufania do państwa zechce wesprzeć plan Morawieckiego? Czy banki w czasach europejskiego kryzysu tej branży będą zainteresowane uczestnictwem w nowym programie rozwojowym? Trzeba także pamiętać, że obecna perspektywa budżetowa jest nadzwyczaj korzystna dla Polski. Już od dawna wiadomo, że w kolejnych latach środki unijne przysługujące Polsce będą znacznie mniejsze, tym bardziej w obliczu realnie nadchodzącego Brexitu. Nasz kraj jest coraz bardziej zamożny i nie zalicza się do krajów najuboższych. W związku z tym, udział EBOR, EBI, AIIB oraz Banku Światowego w programie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju stoi pod sporym znakiem zapytania. Biorąc to wszystko pod uwagę, pozyskanie kwoty 1,5 bln zł jest zadaniem bardzo trudnym, wręcz mało prawdopodobnym.

Abstrahując od tych wątpliwości, warto zwrócić uwagę na pewien paradoks. Otóż rząd proklamując wielki program gospodarczy próbuje wyróżnić się na tle poprzedników i stara się być utożsamiany z ekipą wspierającą rozwój polskiej gospodarki. Tymczasem rządzący realizują bardzo hojną politykę społeczną, która nadmiernie obciąża budżet. Co więcej, już niebawem najprawdopodobniej rząd będzie próbował obniżyć wiek emerytalny, co przy obecnych problemach ZUS – u oraz niesprzyjających prognozach demograficznych pogrąży finanse publiczne. Niemniej jednak, rządzący permanentnie podkreślają, że utrzymają budżet w ryzach, a co więcej, poprawią jego kondycję. Jednak podejmowane działania nie są zbieżne i wydaje się, że nie doprowadzą do takiego rezultatu.

Osiągnięcie zaprezentowanych celów nie jest możliwe w wyznaczonym terminie. Zakładając, że program nabierze tempa w 2017 roku, to trudno oczekiwać wzrostu PKB per capita do poziomu 79% średniej UE już do roku 2020. W ciągu ostatnich 4 lat ten wskaźnik wzrósł zaledwie o 4 punkty procentowe. Konwergencja traci tempo nie tylko ze względu na uwarunkowania gospodarcze w Polsce oraz na świecie, ale także ze względu na to, że im wyższa jest zamożność państwa, tym trudniej utrzymać wysokie tempo wzrostu PKB. Oczywiście zadanie to jest wykonalne, ale nie w perspektywie kolejnych czterech lat. Podobnie jest z pozostałymi celami: wzrost eksportu o 70%, spadek wskaźnika zagrożenia ubóstwem relatywnym poniżej 15,5% itd. Do 2020 roku powstać ma również długofalowa strategia energetyczna kraju. Opracowanie strategii w przeciągu aż czterech lat z całą pewnością przybliży Polskę do prognozowanego deficytu energii elektrycznej. Natomiast problemy tej branży negatywnie odbiją się na całej gospodarce. Reformy w tym segmencie powinny mieć charakter priorytetowy.

Podsumowując, plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju rzetelnie i trafnie wykazuje słabe punkty polskiej gospodarki, zawiera też konkretne propozycje działań ale postawione cele na najbliższe cztery lata są zbyt ambitne. Niewykluczone, że nowy program odegra rolę głównie populistyczną, by utrzymać elektorat wyborczy. Z drugiej strony, postulaty zaprezentowane w planie Morawieckiego powinny zostać realizowane, choć nie możemy oczekiwać cudu gospodarczego.

>>> Polecamy: Echa polskiej transformacji. W jaki sposób udało nam się przegonić Węgry?

Autor: Łukasz Rozbicki, MM Prime TFI

Reklama

Reklama

  • joanna(2016-08-05 18:52) Odpowiedz 4410

    Kolejni kumple prezesa wszystkich prezesów dostana wysokopłatne posady i taki to będzie rozwój. Nigdzie na świecie odgórna industrializacja nie skończyla się sukcesem. Nigdzie rozdawnictwo pieniędzy nie przyniosło postępu- ten przynoszą inwestycje w edukację przede wszystkim, dalej w infrastrukturę, również w ochronę środowiska (jest tańsza niż leczenie ludzi i usuwanie strat). Przeznaczenie kasy na wypłaty różnych "plus" oznacza zaniechanie inwestycji wyżej wymienionych. Państwowa ingerencja w post. zamówień dla firm całkowicie prywatnych jest jedyną dobrą drogą- sprawdzoną i w Azji i w USA. Ale nie sadzę by PIS nią poszedł ze swoją nienawiścią do "prywaciarzy" typową dla nieudaczników.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • lech2011(2016-08-06 09:29) Odpowiedz 372

    Jaki plan ? Plan to cele i środki/metody ich osiągnięcia. Na razie jest mowa wyłącznie o tym pierwszym i to na zasadzie wishful thinking.

  • jacezar(2016-08-05 12:57) Odpowiedz 356

    Ten plan będzie gotowy na jesień 2019. I znowu będzie niebieska teczka pełna planów, które zbawią Polskę. Nawet jak ciemny lud to kupi to i tak później ktoś tą teczkę ukradnie

  • nil(2016-08-05 19:33) Odpowiedz 262

    Lepiej odczepili by się od firm i zmniejszyli biurokracje i podatki. Ale wolą tworzyć nowy rzłub.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Karol(2016-08-05 13:33) Odpowiedz 229

    Przez ostatnie 25 lat nikt nie realizowal zadnego planu rozwoju Polski i kraj sie swietnie rozwinal. Mozna miec uzasadnione obawy, ze gdy rzad sie za to wezmie, bedzie marnie.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • taaaaaa(2016-08-05 14:10) Odpowiedz 176

    GOMUŁKA by sie ucieszył :)

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • StAAbrA(2016-08-05 17:07) Odpowiedz 112

    "Ambitny plan Morawieckiego" - ktoś chce się POdłączyć do tego 1,5 biliona ???

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Onufry(2016-08-06 14:38) Odpowiedz 72

    Morawiecki idzie w ślady Balcerowicza i Hausnera. Tzw. plan Morawieckiego" obejmuje też słynny przedwyborczy bilion na inwestycje. Źródła tej gigantycznej kwoty były znane już wcześniej – niemal połowa to środki unijne wraz z wkładem własnym. Do 370 mld zł da państwo, częściowo poprzez nowo utworzony Polski Fundusz Rozwoju. Morawiecki proponuje programy o chwytliwych nazwach: „Batory” (polski prom morski), „Żwirko i Wigura” (drony) czy „Luxtorpeda 2.0” (pojazdy komunikacji miejskiej). To żaden plan tylko zbiór pobożnych życzeń

  • Alek(2016-08-06 18:51) Odpowiedz 70

    Za gierkowszczyzny chodzil taki dowcip: Jakie bedzie nowe godlo Polski ? Bialy kangur na czerwonym tle. Co ma symbolizowac? Wielki skok z pusta torba. ... coz...historia lubi sie powtarzac. Na razie w przyspieszonym tempie powtarzamy gomulkowszczyzne, Gierek zacznie sie za dwa lata.

  • Rychu(2016-08-06 14:36) Odpowiedz 30

    Plan Morawieckiego, czyli drony, promy i Enigma Morawiecki często powtarza, że polska gospodarka potrzebuje nowych impulsów rozwojowych. Ale impulsy proponowane w strategii wyglądają bardziej jak lista pobożnych życzeń, niż jak konkretny plan. Perspektywiczną branżą ma być produkcja lotniczo-kosmiczna. Czyli drony. Państwo ma wspierać ich produkcję i rozwój całego sektora. W jaki sposób - nie wiadomo. Kolejna propozycja - projekt "Batory", czyli produkcja promów pasażerskich. Kto ma je produkować, a kto kupować - nie wiadomo. Polskie firmy i jednostki badawcze mają założyć Cyberpark Enigma konkurujący z najlepszymi tego typu przedsięwzięciami w Europie. W czym ma konkurować? Co tworzyć? Co sprzedawać? Czy to będzie przedsięwzięcie biznesowe, czy naukowe? Nie wiadomo. Kolejny pomysł: w Polsce ma powstać Europejskie Laboratorium Badawcze Nowych Materiałów, czyli ośrodek badawczy prowadzący badania nad kontrolowaną syntezą termojądrową. Skąd taki pomysł? Ile to będzie kosztowało? Też nie wiadomo.

  • Alek(2016-08-13 14:04) Odpowiedz 10

    Nie jest, bo go nie ma. Jest tylko atrapa, ktora ma maskowac czekajacy nas brak rozwoju gospodarczego. Najlepszym dowodem jest to, ze cele okreslone w tym planie albo juz zostaly osiagniete albo moga byc latwo osiagniete i bez niego. Do tego plan zaklada silna interwencje panstwa w gospodarke a to, juz wiemy od dawna raczej, niczego dobrego nie przynosi, mowiac lagodnie.

  • bolek(2016-08-14 00:22) Odpowiedz 00

    Komuna upadła, bo się nie sprawdziła w rzeczywistości

  • gość (2016-08-14 00:32) Odpowiedz 00

    Wymiotować się chce, tego słuchania kolejnych rządów, a jedyne co robią to podnoszą podatki i pokazują, że prywatna inicjatywa to największe zło, chyba że w zarządznie jest jakiś partyjniak ekipy rządzącej. Sprzedać co się ma i wyjechać gdzieś w ciepłe miejsce na wodą.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze