Przy autostradzie A1 Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozstawiła znaki informujące, jak daleko jest najbliższa stacja, jeśli zjedziemy na drogę niższej kategorii. Przydają się, odkąd w lipcu otwarto A1 między Strykowem i Tuszynem. Wcześniej kierowcy jeździli przez Łódź – w korku, ale po drodze mieli wiele stacji paliw. Teraz Łódź można wygodnie ominąć od wschodu, wpadając za to w paliwową pułapkę. Nowy odcinek to niewiele ponad 40 km, ale fragment przylega do starszego na północ od Strykowa, w kierunku Włocławka, gdzie stacji też nie ma. W efekcie nie zatankujemy na ok. 160-kilometrowym odcinku.

GDDKiA twierdzi, że sytuacja poprawi się... za półtora roku. – W rejonie Wiśniowej Góry na nowo otwartym odcinku A1 Orlen rozpocznie niebawem budowę dwóch MOP-ów. Powstaną stacje paliw, restauracje, miejsca piknikowe – wylicza Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

To jednak tylko fragment układanki. Z nowym odcinkiem A1 łączy się ekspresówka S8, którą z Łodzi do Wrocławia da się teraz przejechać w dwie godziny. O ile w aucie nie zabraknie paliwa, bo od końca 2014 r. nie udało się tam uruchomić ani jednej stacji paliw.

Między Łodzią i Wieluniem przy S8 stacji ma być ich pięć. Shell buduje już dwie na MOP-ach w miejscowościach Chojny i Dąbrowa Wielka, a Orlen w Sięganowie. – Dzierżawcy planują otwarcie obiektów jeszcze w bieżącym roku – obiecuje GDDKiA.

Na pozostałe MOP-y w Łódzkiem – Paprotnia i Guzew – chętnych nie ma. Jak usłyszeliśmy, kolejny przetarg będzie ogłoszony „niebawem”. W Wielkopolsce też różowo nie jest: przy S8 dopiero mają powstać dwie stacje – w rejonie miejscowości Kierzno. Szansa na tankowanie pojawia się w Michałowicach na Dolnym Śląsku, ale tylko na jezdni południowej (w stronę Łodzi). A dla MOP Michałowice-Północ ogłoszony został przetarg na dzierżawę ze stacją benzynową. – Otwarcie ofert powinno nastąpić pod koniec października – zapowiada dyrekcja.

Z pustawym bakiem lepiej też nie wjeżdżać na autostradę A4, zwłaszcza od kiedy w lipcu został otwarty odcinek między Rzeszowem i Jarosławiem. Wzdłuż A4 dyrekcji nie udało się zagospodarować aż siedmiu MOP-ów: Paszczyna Północ i Południe, Łukawiec, Pawłosiów, Cieszacin, Chotyniec i Hruszowice. Odcinek bez stacji ciągnie się od granicy z Ukrainą przez 150 km.

Najgorzej jest pod samą granicą. Koncerny paliwowe wybrzydzają, bo ruch na A4 nie jest duży, a za wschodnią granicą paliwo jest tańsze. Z Ukrainy samochody jadą zatankowane pod korek, a wracają na rezerwie. Rentowność biznesu paliwowego pod wschodnią granicą stoi pod znakiem zapytania. Dyrekcja obiecuje, że kolejne postępowania pojawią się pod koniec roku i w I kw. 2017 r.

Ale problem z najemcami stacji jest też zachodzie: na S3 między Gorzowem Wielkopolskim i Zieloną Górą. Trwa przetarg na dzierżawę sześciu MOP-ów przy S3. To już kolejne podejście. – Uatrakcyjniliśmy ofertę oraz wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom poprzez wybudowanie na MOP-ach dodatkowej infrastruktury – usłyszeliśmy w Dyrekcji.

Co się dzieje? Warunki przetargów na dzierżawę nieruchomości są, zdaniem koncernów paliwowych, zbyt wygórowane. Czynnikiem zniechęcającym jest zbyt niskie natężenie ruchu prognozowane w okresie trwania dzierżawy (umowy są zawierane z reguły na 18 lat).

Jak usłyszeliśmy w spółkach paliwowych, wymagany zakres inwestycyjny często jest zbyt duży. Chodzi o to, że czasem dzierżawca musi wybudować tylko stację, a czasem cały MOP – od podstaw w szczerym polu. Przedmiotem twardych negocjacji jest poziom czynszu dzierżawnego, wysokość opłaty zmiennej od obrotów ze sprzedaży (nie tylko paliw, lecz także produktów w sklepie) i wysokość kar.

Według naszych ustaleń czynsze wywoławcze wynoszą w obecnych przetargach od 1 tys. do 10 tys. zł w zależności od lokalizacji (wcześniej przy najruchliwszych drogach były i po 30 tys. zł). Czynsz od przychodów netto wynosi od 0,25 do 1 proc. dla paliw i 4 proc. od pozostałej sprzedaży.

GDDKiA eksperymentuje też z metodami poszukiwania najemców. – Zmniejszamy kryteria wejścia, zakresy wymaganych inwestycji, koszty realizacji MOP, wysokość czynszów i wymagania dotyczące doświadczenia potencjalnego dzierżawcy – wylicza Jan Krynicki z GDDKiA.

Dyrekcja podkreśla, że dzierżawca może zawierać umowy poddzierżawy z innymi podmiotami, np. restauratorami. Wartość takich kontraktów kształtuje się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. – Także podmioty posiadające kilka stacji paliw mogą zostać dzierżawcami MOP. Warunki przetargowe dopuszczają też występowanie konsorcjów firm – zachęca GDDKiA.

Wpływy GDDKiA z dzierżawy MOP wyniosły w 2015 r. prawie 125 mln zł. Dopóki na danym odcinku autostrady nie ma stacji paliw, nie można uruchomić opłat od aut osobowych. Ta zasada nie dotyczy systemu viaTOLL, czyli opłat od ciężarówek. ⒸⓅ

>>> Czytaj też: Norwegia pokochała polskie autobusy. Solaris ma wielki kontrakt