statystyki

Rosja: Resort obrony: armia Syrii wróciła w okolice drogi do Aleppo (aktl.)

16 września 2016, 17:11 | Aktualizacja: 16.09.2016, 17:36
Źródło:PAP
Armia syryjska wycofała siły i sprzęt z drogi prowadzącej do Aleppo w północno-zachodniej Syrii, ale powróciła na pozycje, gdy dostała się pod ostrzał rebeliantów - podało w piątek ministerstwo obrony Rosji.

Reklama

Reklama

Również w piątek rosyjski generał Wiktor Poznichir oświadczył, że Rosja jest gotowa przedłużyć rozejm w Syrii o 72 godziny mimo "licznych naruszeń" porozumienia. Zaapelował do USA o podjęcie "zdecydowanych działań" w celu dopilnowania, by rebelianci respektowali zawieszenie broni.

Agencje rosyjskie podały za resortem obrony w Moskwie, że przedstawiciele syryjskiej zbrojnej opozycji nie wycofali się z pozycji przy drodze Castello, na północ od Aleppo, oraz że przez ostatnie 24 godziny naruszyli porozumienie o rozejmie 39 razy.

"Tak więc de facto tylko jedna strona konfliktu (syryjskie siły rządowe - PAP) w Aleppo jest gotowa do prowadzenia rozmów, przestrzegania zawieszenia broni i wycofania sił z wyznaczonego przez ONZ korytarza dla pomocy humanitarnej" - podkreśliło w wydanym wcześniej oświadczeniu rosyjskie ministerstwo obrony. Resort ocenił, że USA nie zdołały dotąd potwierdzić, iż są w stanie wywierać wpływ na umiarkowaną syryjską opozycję, a także że nadal nie jest jasne, czy rebelianci będą przestrzegać rozejmu.

Wcześniej w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja wpływa na armię syryjską, by ta w pełni respektowała rozejm, a władze w Moskwie oczekują, że podobnie postąpią USA wobec rebeliantów. W jego ocenie syryjski proces pokojowy "zasadniczo posuwa się do przodu" mimo "kilku komplikacji".

Pieskow odniósł się tym samym do doniesień, że armia syryjska nie wycofała się z pozycji w pobliżu drogi Castello - szlaku prowadzącego do Aleppo w północno-zachodniej Syrii. W czwartek Moskwa podawała, że siły wierne syryjskiemu prezydentowi Baszarowi el-Asadowi rozpoczęły wycofywanie się z tego obszaru, aby umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej do miasta, jednak nie potwierdziły tego USA.

"Z całą pewnością strona rosyjska wykorzystuje swoje wpływy, aby mieć pewność, że zawieszenie broni jest wprowadzane w życie i liczymy, iż nasi amerykańscy koledzy będą działać podobnie" - podkreślił Pieskow. Wcześniej Rosja oskarżała USA, że te nie chcą wywrzeć presji na rebeliantów, aby ci zaprzestali ataków na siły reżimowe.

Tego samego dnia AFP podała, że na przedmieściach Damaszku trwają walki między syryjską armią a rebeliantami. Według agencji jest to najpoważniejsze naruszenie obowiązującego od poniedziałku rozejmu.

W poniedziałek w Syrii wszedł w życie uzgodniony przez USA i Rosję rozejm. W środę szefowie dyplomacji tych dwóch krajów John Kerry i Siergiej Ławrow uzgodnili, że zawieszenie broni zostanie przedłużone o kolejne 48 godzin. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało w czwartek, że w ciągu pierwszych 48 godzin rozejmu nie zginął żaden cywil ani bojownik opozycji.(PAP)

Reklama

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze