Bieżący rok będzie najpewniej już siódmym z rzędu, w którym Polska przyciągała coraz większą liczbę turystów. Przyroda, gościnność, kuchnia czy spore grono emigracji, która lokalnie oswaja cudzoziemców z nadwiślańską kulturą bez wątpienia pomagają, ale w tym roku do atutów naszego kraju cegiełkę dołożyło też brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych, które sklasyfikowało Polskę jako jeden z niewielu bezpiecznych krajów europejskich. Efekt? W szycie sezonu wakacyjnego (lipiec, sierpień) nad Wisłę przyjechało niemal 1,5 mln cudzoziemców i wykupili oni z prawie 3,7 mln noclegów – wynika z danych GUS zebranych przez Lion’s Bank. To oznacza wzrost odpowiednio o 6,4% i 10% względem wyników z 2015 roku.

Jest to bardzo dobra informacja dla całej branży hotelarskiej. Gdyby bowiem przyjąć, że za dobę w hotelu cudzoziemiec zapłacił 150 zł, to okaże się, że na noclegi w ciągu tylko dwóch wakacyjnych miesięcy przybysze wydali 550 mln zł. Aby obliczyć korzyści dla całej gospodarki trzeba by dodać jeszcze wydatki na pamiątki, transport, jedzenie i rozrywki – lekko licząc to podwaja albo i potraja kwotę wydaną przez zagranicznych turystów na same noclegi.

Wakacje cudzoziemców nad Wisłą.jpg

Wakacje cudzoziemców nad Wisłą.jpg

źródło: Materiały Prasowe

Warto dodać, że cudzoziemcy wybierają przeważnie województwa: mazowieckie, małopolskie, pomorskie, dolnośląskie i zachodniopomorskie. To sugeruje, że cudzoziemcy spędzają czas w podziwiając zabytki największych miast nie zapominając przy tym o urokach morza i gór. Na uwagę zasługują też kurorty w zachodniej Polsce, które szczególnie upodobali sobie Niemcy. Zdarzają się przypadki, że to właśnie klienci zza zachodniej granicy odpowiadają za ponad połowę obłożenia obiektów hotelowych.

Polskę wybiera coraz więcej Niemców

Rekordy popularności Polska bije w oczach urlopowiczów zza zachodniej granicy. Podczas gdy podczas wakacji 2015 roku Niemcy wykupili w Polsce prawie 1,3 mln noclegów, to w sezonie bieżącego roku liczba ta wzrosła o prawie 92 tysiące. Na kolejnych miejscach ze znacznie bardziej mizernymi wynikami, znalazły się Wielka Brytania (203 tys. noclegów) oraz USA (189 tys. noclegów).

Najszybciej rośnie grono urlopowiczów z Malty i Hongkongu. W obu przypadkach dynamika wskazuje mniej więcej na podwojenie liczby przyjeżdzających. Pamiętajmy jednak, że tak duże przyrosty są związane z faktem, że pierwotnie przybysze z tych krajów rzadko korzystali z rodzimych hoteli (2-3 tysiące noclegów w okresie urlopowym).

Słabsza waluta ogranicza odwiedziny

Spójrzmy jednak też na drugi kraniec tabeli. Okazuje się bowiem, że nie wszyscy cudzoziemcy coraz większymi grupami ciągną do Polski, aby wypocząć. Na wakacje w tym roku nad Wisłę przybyło wyraźnie mniej Białorusinów (o 12,2 tys.), Rosjan (o 7,6 tys.) czy Norwegów (o 4,2 tys.). Dwa pierwsze przypadki łatwo wytłumaczyć. Powodem są koszty. Znaczne osłabienie rubli (białoruskiego i rosyjskiego) to prosta recepta na to, aby wyjazdy wyraźnie zdrożały, a zainteresowanie nimi spadło.

Autor: Bartosz Turek