Założona przez Rafała Brzoskę w 2007 r. firma wydarła krajowemu monopoliście 20 proc. rynku, ale pochodną walki był na tyle znaczący spadek cen – w przypadku niektórych usług sięgający 80 proc. – że doręczanie listów przestało być dla Integera opłacalne. Zwłaszcza że spółka straciła kontrakt na obsługę korespondencji sądowej. Jeszcze w zeszłym roku przyniósł on Integerowi 200 mln zł, co stanowiło ponad 25 proc. przychodów całej grupy kapitałowej. W maju zapadła decyzja o wycofaniu się z obsługi tradycyjnej korespondencji. Teraz Integer ponosi finansowe konsekwencje tego ruchu. Jak wynika z ostatniego raportu finansowego, wartość aktywów zaangażowanych w ten segment działalności spadła w trzech pierwszych kwartałach o 85 mln zł. Firma spisuje na straty maszyny do sortowania listów, zmniejsza wycenę systemów obsługujących korespondencję, ponosi koszty odpraw dla zwalnianych pracowników czy wypowiadanych umów najmu lokali. O 38 mln zł obniżyła się wartość spółki zależnej PGP, która bezpośrednio zajmowała się obsługą kontraktu sądowego.

Notowania dołek być może mają już za sobą

Notowania dołek być może mają już za sobą

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Skutek: łącznie od stycznia do września Integer stracił ponad ćwierć miliarda złotych. Połowa tej kwoty przypada na działalność, której firma już nie kontynuuje. W samym III kwartale giełdowa spółka była 16,4 mln zł pod kreską wobec 136 mln zł na minusie w poprzednich trzech miesiącach.

– Restrukturyzacja segmentu listów tradycyjnych została zakończona. Naszym priorytetowym celem jest pozycja lidera wśród operatorów logistycznych dla e-commerce w Polsce i ten cel staramy się konsekwentnie realizować. Rośniemy szybciej niż rynek – mówi Rafał Brzoska.

Ale zaufanie inwestorów finansowych do Brzoski, które jeszcze dwa lata temu wydawało się nieograniczone, znacznie zmalało. Na przykład nie wszystkim akcjonariuszom podobał się pomysł, żeby szef Integera został także prezesem InPost i osobiście restrukturyzował firmę, która w grupie kapitałowej zajmowała się obsługą korespondencji listowej. Na październikowym walnym zgromadzeniu InPost Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju pytał: „W jaki sposób spółka InPost oraz jej zarząd zapobiegają konfliktom interesów, które mogą wynikać z faktu, że pan Rafał Brzoska jest prezesem InPost i InPost Express?”. InPost Express to firma zależna od Integera, która sprzedaje usługi kurierskie klientom zewnętrznym. Ich wykonanie zleca InPostowi. EBOiR ocenia, że płaci za to za mało, co obniża zyski tej ostatniej firmy i działa na niekorzyść jej akcjonariuszy. Zarząd InPost uważa, że 8,8 zł za paczkę to odpowiednia stawka, nieodbiegająca od rynkowej średniej.
Nerwowości udziałowców trudno się dziwić – kurs akcji spółki wprowadzonej na giełdę w październiku zeszłego roku obniżył się o dwie trzecie. Kiedy w zeszłym roku InPost sprzedawał akcje w ofercie publicznej, EBOiR zainwestował 24,3 mln zł. Obecnie ten pakiet wart jest 8,2 mln zł.

Rafał Brzoska nie może już liczyć na bezwarunkowe poparcie inwestorów także dlatego, że spodziewanych efektów nie przynosi projekt zbudowania globalnej sieci paczkomatów. Kiedy w 2012 r. powołano do realizacji tego projektu spółkę easyPack, biznesman obiecywał inwestorom, że do końca 2016 r. w kilkunastu krajach będzie 16 tys. urządzeń umożliwiających odbiór przesyłek przez całą dobę. Później zredukował tę liczbę do 8–9 tys. Firma miała się skoncentrować na czterech państwach – Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Kanadzie. Ostatnio także Włochy i Kanada wypadły z listy priorytetów, ale nawet na rynku brytyjskim, kluczowym dla powodzenia zagranicznej ekspansji Integera, jest bardzo daleko od osiągnięcia progu rentowności. W raporcie finansowym za III kwartał firma zaznaczyła, że strata z podstawowej działalności na rynku brytyjskim była niższa o niecałe 10 proc. niż kwartał wcześniej.

– Nie zgodzę się z tezą, że te rynki rozwijają się wolno. Tak jest z każdym nowym produktem – zanim dojrzeje w pełni, musi przejść choroby wieku dziecięcego – mówi Brzoska.

W Polsce firma ma zainstalowane 2,1 tys. paczkomatów, w Wielkiej Brytanii 1,1 tys., we Francji 450. Zyski polskiej sieci nie są w stanie pokryć strat na rynkach zagranicznych. Między innymi ze względu na koszty związane z wycofywaniem urządzeń z niektórych rynków – w III kwartale rozpoczęła przenoszenie do Polski 400 maszyn z Rosji.

– W Polsce udział paczek odbieranych w punktach takich jak paczkomaty w całym rynku przesyłek jest wyższy niż w Europie Zachodniej. To może być związane z przyzwyczajeniami klientów. Na Zachodzie wolą oni np. odebrać zakupiony produkt w punkcie obsługiwanym przez człowieka – mówi Grzegorz Urban, wicedyrektor w dziale doradztwa biznesowego PwC.

Zdobyte przez lata doświadczenia na rynku logistycznym Rafał Brzoska z sukcesem wykorzystał w zdobywaniu rynku kurierskiego. Tę usługę Integer uruchomił w III kwartale zeszłego roku, a już w tym liczba dostarczonych klientom paczek może sięgnąć 20 mln, co da firmie ponad 5-proc. udział w rynku. Licząc koleje ponad 20 mln przesyłek umieszczonych w paczkomatach, w tym segmencie Integer stał się znaczącym graczem w Polsce.

Z szacunków PwC wynika, że rynek przesyłek kurierskich, ekspresowych i paczkowych będzie się w najbliższych latach rozwijał w tempie 12 proc. rocznie. – Motorem napędowym jest wzrost rynku e-commerce, który w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Zakupy lubimy odbierać w różny sposób, więc rynek wciąż jest otwarty na nowe pomysły na dostarczanie przesyłek – ocenia Grzegorz Urban.

>>> Czytaj też: Ćwierć miliarda euro w prezencie od Niemców. Kolejny wielki inwestor wchodzi do Polski