Tak zakłada rządowy projekt ustawy o wspieraniu nowych inwestycji skierowany już do Sejmu (druk nr 2307).

To przejaw schizofrenii ustawodawcy. Stawia pod znakiem zapytania cały sens zwolnienia – komentują eksperci. Wskazują, że przedsiębiorca, który ze względu na zwolnienie podatkowe zainwestuje w Polsce, a nie np. w Czechach, automatycznie narazi się na utratę preferencji. Dlaczego? Bo sam przyzna, że kierowała nim chęć uniknięcia opodatkowania.

Projekt ma też inne wady. Przede wszystkim nie wskazuje, kto miałby prawo zastosować klauzulę – każdy urząd skarbowy czy tylko szef Krajowej Administracji Skarbowej.

Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan zaapelowała o zmianę klauzuli, a najlepiej całkowite jej wykreślenie.

Trzy przesłanki klauzuli

Obecnie w przepisach o specjalnych strefach ekonomicznych i zwolnieniach podatkowych w nich nie ma klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania. Znalazła się ona w rządowym projekcie zakładającym, że całe terytorium Polski będzie jedną wielką strefą ekonomiczną. Kto zainwestuje, będzie zwolniony z podatku dochodowego, niezależnie od lokalizacji inwestycji.

Fiskus odmówi jednak prawa do tej preferencji, gdy uzna, że głównym lub jednym z głównych celo´w przyświecających inwestorowi było uniknięcie lub uchylanie się od opodatkowania.

Projekt zakłada, że przedsiębiorca będzie tracił prawo do zwolnienia podatkowego, gdy:

a) osiągnie dochody z działalności strefowej w związku z zawarciem umowy lub dokonaniem innej czynności, mając na celu przede wszystkim uzyskanie zwolnienia z podatku, lub

b) czynności te nie będą miały rzeczywistego charakteru, lub

c) będzie dokonywał czynności, w tym związanych z działalnością nieobjętą zwolnieniem, których głównym lub jednym z głównych celów będzie uniknięcie opodatkowania lub uchylenie się od opodatkowania.

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które jest autorem projektu, wyjaśniło, że celem klauzuli antyoptymalizacyjnej jest pozbawienie ulgi przedsiębiorców, którzy stosują rozwiązania nakierowane na unikanie lub uchylanie się od opodatkowania, a więc niemające uzasadnienia gospodarczego, stosowane wyłącznie w celu uzyskania korzyści podatkowej.

>>> Czytaj też: Wysyp kierowników w urzędach. "Dziś łatwiej zostać dyrektorem niż podreferendarzem"

To nie ma sensu

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że zwolnienie podatkowe będzie kluczowym lub jednym z głównych elementów decydujących o podjęciu inwestycji.

Grzegorz Sprawka, starszy menedżer w kancelarii DZP, przypomina, że celem ustawy o wspieraniu nowych inwestycji ma być właśnie przyznanie zwolnienia podatkowego inwestorom. – Trudno zrozumieć, dlaczego przedsiębiorca miałby być pozbawiony prawa do zwolnienia podatkowego w sytuacji, w której dokonałby danej inwestycji w celu uzyskania tego zwolnienia – komentuje Grzegorz Sprawka.

Podobnie uważa Rafał Iniewski, wiceprzewodniczący Rady Podatkowej Lewiatana. – Zastosowanie tego rodzaju klauzuli jest naruszeniem spójności ustawy i pozostaje w sprzeczności z jej głównym celem – uważa Iniewski.

Zwraca uwagę, że w ordynacji podatkowej mamy już generalną klauzulę obejścia prawa podatkowego. – Niezrozumiałe jest więc wprowadzanie specyficznych, małych klauzul. Jest to praktyka mająca paradoksalnie cechy obejścia prawa przez ustawodawcę – mówi Rafał Iniewski.

Grzegorz Sprawka podkreśla, że zwolnienie podatkowe powinno być adresowane właśnie do tych przedsiębiorców, którzy – gdyby nie dodatkowa korzyść w postaci zwolnienia podatkowego – nie dokonaliby danej inwestycji (nie byłaby ona wtedy opłacalna).

– Tymczasem z treści uzasadnienia do ustawy wynika, że adresatem tych regulacji mają być raczej podatnicy, którzy i tak dokonaliby danej inwestycji, nawet w sytuacji, w której nie przysługiwałoby im zwolnienie podatkowe – zauważa ekspert.

W jego ocenie taka regulacja jest nie tylko sprzeczna z celem ustawy, ale i całkowicie niezrozumiała z perspektywy finansów państwa. – Jeżeli przedsiębiorca dokonałby inwestycji bez dodatkowej korzyści podatkowej, to jej przyznawanie należałoby uznać za nieuzasadnione – mówi Grzegorz Sprawka.

Jak to zadziała

Eksperci mają też zastrzeżenia co do stosowania klauzuli w praktyce. Projekt nie określa bowiem żadnej procedury. – Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób i na podstawie jakich dowodów można byłoby uznać po fakcie, że inwestycji by nie było, gdyby nie zwolnienie podatkowe – zwraca uwagę Grzegorz Sprawka.

Z projektu nie wynika też, czy miałby to rozstrzygać urząd skarbowy (w ramach badania zasadności przyznania zwolnienia). – A może najpierw inny organ (np. szef KAS) musiałby wydać decyzję w oparciu o przepisy dotyczące przeciwdziałania unikaniu opodatkowania (z ordynacji podatkowej lub szczególnych klauzul w podatku dochodowym od osób fizycznych) – zastanawia się ekspert DZP.

Jego zdaniem to drugie rozwiązanie byłoby bardziej zasadne ze względu na to, że dziś generalną klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania może stosować tylko szef KAS.

– Jednak literalna wykładnia proponowanych przepisów może prowadzić do innego wniosku – że klauzulę będzie stosował urząd skarbowy właściwy dla danego podatnika – zauważa Grzegorz Sprawka.

Inne optymalizacje też wykluczą zwolnienie

Projekt pozbawia też zwolnienia z obciążeń tych przedsiębiorców, którzy skorzystali z optymalizacji podatkowej poza strefą.

Grzegorz Sprawka zwraca uwagę, że przepis ten nie jest ograniczony czasowo. Tym samym fiskus będzie mógł pozbawić przedsiębiorcę zwolnienia zarówno w okresie korzystania z preferencji, jak i po zakończeniu tego okresu (zwolnienie ma być przyznawane na okres od 10 do nawet 15 lat).

– Projekt wymaga więc gruntowych zmian. W obecnym kształcie może bowiem doprowadzić do tego, że nowe zwolnienie podatkowe będzie instytucją martwą, a już na pewno o niewykorzystanym potencjale – ocenia ekspert DZP. ⒸⓅ

OPINIA: Agnieszka Tałasiewicz, doradca podatkowy i partner w EY

Klauzula jest przejawem schizofrenii ustawodawcy

Pomysł wprowadzenia klauzuli pozbawiającej prawa do zwolnienia w specjalnej strefie ekonomicznej jest albo nieprzemyślany, albo bardzo przebiegły. Oznacza bowiem, że ustawodawca chce z jednej strony zachęcać do korzystania ze zwolnienia podatkowego, a z drugiej, jeśli to zwolnienie będzie dla inwestora ważnym elementem działalności (jednym z głównych), odmówi prawa do jego zastosowania. Mielibyśmy do czynienia z błędnym kołem, którego nie da się przerwać, a jedyną metodą na uniknięcie jego skutków byłoby trzymanie się z dala od specjalnych stref ekonomicznych.

Najbardziej przemawia do wyobraźni to, że aby otrzymać zezwolenie strefowe i korzystać ze zwolnienia podatkowego, trzeba wykazać efekt zachęty, tzn. inwestor musi udowodnić, że przyznanie wsparcia jest dla niego na tyle ważne, iż determinuje jego decyzję biznesową. Na przykład, rozważając lokalizację inwestycji w Polsce i w Rumunii, inwestor wybiera Polskę ze względu na wsparcie w postaci zwolnienia strefowego. Wprowadzenie proponowanego zapisu powodowałoby, że wszyscy, którzy wykazali efekt zachęty, otrzymywaliby wsparcie i od razu z automatu by je tracili, bo przyznawaliby, że zwolnienie jest jednym z istotnych elementów określających ich zachowanie. To byłoby sprzeczne z teorią racjonalnego ustawodawcy, a wskazywałoby raczej na pewną schizofreniczność jego działań .

>>> Czytaj też: Własny biznes kusi coraz więcej osób

Etap legislacyjny

Projekt przed I czytaniem