Czy na Ziemi można się jeszcze zgubić? Oczywiście, że można. Nie trzeba w tym celu wyjeżdżać na Antarktydę albo do Amazonii, zgubić się można także w Puszczy Kampinoskiej. Nie trzeba w tym celu wyjeżdżać na Antarktydę albo do Amazonii, zgubić się można także w Puszczy Kampinoskiej. Od biedy nawet na warszawskim Ursynowie. Ale trzeba się postarać – w epoce GPS oraz geolokalizacji i nawigacji w każdym smartfonie gubią się najczęściej ci, którzy chcą się zgubić. Nasz świat, precyzyjnie obmierzony i przeniesiony na mapę, kryje niewiele tajemnic.

Co ma z tym wspólnego pewien człowiek z aparatem fotograficznym, unoszący się przed ponad 150 laty w balonie nad Paryżem? „Łączymy ze sobą dwa elementy, które nigdy dotąd nie były połączone. I świat ulega zmianie. Ludzie mogą tego od razu nie zauważyć, ale to bez znaczenia. Tak czy owak, świat uległ zmianie” – pisze Julian Barnes w eseju „Wymiary życia”. I dodaje, opowiadając o geniuszu XIX-wiecznej fotografii Gaspardzie-Félixie Tournachonie, czyli Nadarze (1820–1910): „Elementy, które Nadar połączył, a które nigdy dotąd nie były połączone (...): fotografia i aeronautyka. (...) W 1858 roku w niezbyt wietrzny dzień nieopodal Petit-Bicetre w północnym Paryżu ci dwaj mężczyźni [Nadar i jego asystent] wznieśli się balonem na uwięzi i zrobili pierwsze na świecie zdjęcie z nieba. (...) Dwudziestego trzeciego października 1858 roku Nadar oficjalnie uzyskał patent nr 38509 na »nowy system fotografii aerostatycznej«. Ale proces ten okazał się technicznie trudny i nieopłacalny. Zniechęcająco działał również brak reakcji społeczeństwa”.

A jednak był to skok na poletko uprawiane dotąd wyłącznie przez Pana Boga.

CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"