Szef administracji Hongkongu: Nie ma miejsca na niepodległość lub jakiekolwiek oddzielenie od Chin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 stycznia 2017, 08:00
Hong Kong nocą
Hong Kong nocą/ShutterStock
Szef administracji Hongkongu Leung Chun-ying w ostatnim przemówieniu wygłoszonym przed zakończeniem pięcioletniej kadencji oświadczył w środę, że "nie ma miejsca na niepodległość lub jakiekolwiek oddzielenie" tego regionu od Chin.

Leung podkreślił, że Hongkong jest "nieodłączną częścią" Chin i "absolutnie nie ma miejsca na niepodległość czy jakiekolwiek oddzielenie" go od kontynentalnej części kraju.

Dodał, że w ramach zasady "jeden kraj, dwa systemy", która mieszkańcom Hongkongu daje możliwość korzystania z wielu swobód nieobecnych w kontynentalnych Chinach, powinni oni stosować się do lokalnej ustawy zasadniczej oraz "stać na straży suwerenności narodu, bezpieczeństwa i integralności terytorialnej".

Druga połowa pięcioletniej kadencji Leunga na czele hongkońskiej administracji upłynęła pod znakiem wzrostu nastrojów separatystycznych po masowych prodemokratycznych demonstracjach z 2014 roku, które jednak nie zmieniły decyzji Pekinu w sprawie utrzymania ograniczeń w lokalnym systemie wyborczym - przypomina agencja AP.

W 2016 roku administracja Leunga podjęła kroki prawne wobec dwóch nowo wybranych deputowanych lokalnego parlamentu, Rady Ustawodawczej, którzy podczas ceremonii zaprzysiężenia rozwinęli transparent z napisem "Hongkong to nie Chiny" oraz zmienili tekst przysięgi, deklarując, że będą bronić "narodu Hongkongu".

Niepopularny wśród mieszkańców Hongkongu Leung w grudniu 2016 roku zapowiedział, że po upłynięciu w czerwcu jego obecnej kadencji nie będzie ubiegał się o kolejną ze względów rodzinnych.

Hongkong, dawna kolonia brytyjska, został zwrócony Chinom w 1997 roku w ramach zasady "jeden kraj, dwa systemy", w myśl której region cieszy się szerokim zakresem autonomii, a jego mieszkańcy korzystają ze swobód niedostępnych dla rodaków z innych części ChRL, w tym wolności słowa i prasy.

Zasada ta ma obowiązywać przez 50 lat, czyli do 2047 roku. Hongkong ma odrębny system prawny, ale kontrolę nad regionem i tak sprawuje Pekin. Część mieszkańców tego regionu wskazuje, że władze w Pekinie coraz częściej ingerują w sprawy wewnętrzne Hongkongu, by uciszać swych przeciwników.

>>> Czytaj też: "Twardy" Brexit a sprawa polska. Czy czeka nas masowa reemigracja?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj