Wicepremier powiedział również, że polski eksport mógł być w latach 2014 i 2015 przeszacowany nawet o 30 mld PLN rocznie z powodu przestępstw podatkowych, co może mieć wpływ na odczyt PKB i w związku z tym Główny Urząd Statystyczny powinien zrewidować dane o PKB za ostatnie dwa lata.

Wicepremier Mateusz Morawiecki powiedział w poniedziałek, że szacunki resortu finansów wskazują na to, że w ciągu 2,5 roku doszło do fikcyjnego eksportu samej elektroniki użytkowej - telefonów komórkowych, twardych dysków i innych tego typu różnych przedmiotów - o wartości 20 mld zł. Dodał, że według szacunków ministerstwa polski eksport mógł być przeszacowany o 30 mld zł rocznie, a powodem tego były przestępstwa podatkowe i dlatego konieczna będzie rewizja danych PKB za rok 2015 i 2014.

"Mafia VAT-owska polega na tym, że poprzez wianuszek firm, fikcyjnych, które tak naprawdę nie istnieją i nie prowadzą działalności gospodarczej, jeden z ostatnich wyprowadza towar za granicę, po to, żeby odebrać sobie VAT. Ale co to znaczy, że wyprowadza towar, którego nie wyprowadza, bo sprzedaje w kraju te telefony komórkowe bez VAT-u? Właśnie to oznacza, że tego eksportu tak naprawdę nie było" - powiedział w poniedziałek wicepremier.

Według prof. Witolda Modzelewskiego z Instytutu Studiów Podatkowych, byłego wiceministra finansów, praktyka wyłudzania VAT to zjawisko znane od dawna wśród osób z branży podatkowej, ale nie przebijało się w tak zwanej liberalnej narracji.

"Dobrze, że politycy też to dostrzegli, w środowisku eksperckim jest to rzecz znana, ale ona nie mogła się przebić. Mam taką odpowiedź z 2014 roku z Ministerstwa Finansów na nasze pismo z Instytutu Studiów Podatkowych. Szacowaliśmy w nim ostrożnie wielkość utraconych dochodów na około 30 mld zł. Wtedy ministerstwo poczuło się zbulwersowane i w ogóle nie podjęło dyskusji" - powiedział Modzelewski.

Reklama

"Skoro można tysiąc razy przewieźć tysiąc ton stali, żeby można było otrzymać zwrot podatku VAT, to w żaden sposób nie stajemy się przez to bogatsi, wręcz przeciwnie staliśmy się biedniejsi. (...) Skala tak zwanej fałszywej gospodarki może być nawet większa, niż sądzą to najwięksi pesymiści. Dobrze, żeby władza była w stanie to zlikwidować, bo to jest nowotwór, gdyż żyje to dzięki zmniejszeniu dochodów budżetowych" - powiedział Modzelewski.

Jego zdaniem z wyłudzeń VAT czerpie się gigantyczne korzyści, a w cały proceder jest zaangażowany międzynarodowy biznes optymalizacyjny, który organizuje sieć fikcyjnych transakcji i czerpie z tego gigantyczne prowizje.

Według Jana Szewczaka, zastępcy przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych i byłego głównego ekonomista SKOK obecne PKB to przestarzałe narzędzie nieodzwierciedlające rzeczywistości, sztucznie pompowane różnymi rodzajami fikcyjnych operacji.

"Obawy wicepremiera są absolutnie uzasadnione. Przypomnę, że podobny proceder pompowania PKB miał miejsce w Grecji. Oczywiście, że warto by to zweryfikować (PKB za lata 2015 i 2014 - PAP).

Zdaniem Szewczaka w 2015 roku takich fikcyjnych faktur VAT było na około 81 mld zł, a w poprzednich latach wartość sięgała po 30-50 mld zł.

"W mojej ocenie biorąc pod uwagę nie tylko fikcyjny eksport samej elektroniki użytkowej, ale i doliczając przemyt towarów, prostytucję, handel narkotykami, ale również przemyt towarów akcyzowych, to rewizja PKB mogłaby sięgnąć od 1,5 do 2 pkt. proc." - powiedział Szewczak.

Również prof. Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha uważa, że wskaźnik PKB nie jest w obecnych czasach istotny.

"W Centrum im. Adama Smitha twierdzimy od dawna, że PKB nie jest istotnym wskaźnikiem ekonomicznym, to nie jest wskaźnik, to jest miernik a mierzy się dochód mierząc wydatki. Znaczenie, jakie współczesna makroekonomia przywiązuje do PKB jest nadmierne. Nie przywiązywałbym specjalnej wagi do PKB, a tym samym do rewidowania danych o PKB" - powiedział Gwiazdowski.

Zaznaczył jednocześnie, że co do samej istoty, to każdy kto obserwował rynek wiedział, że dane o eksporcie z Polski są zawyżone, bo skądś się musiała wziąć luka w VAT. "Wzięła się z tego, że dokonywano fikcyjnego eksportu" - powiedział.

Dodał, ze niektórzy zwracają uwagę, że wprawdzie był eksport fikcyjny, ale był też import prawdziwy. Zaznaczył, że już na rynku paliw było wiele przypadków importu, który nie był importem oficjalnym. "Co do zasady, to jest tak jak mówi wicepremier Morawiecki. Natomiast co do liczb, to nie mnie je weryfikować, bo Ministerstwo Finansów ma dane źródłowe, do których ja dostępu nie mam" - powiedział.

Przyznał jednak, że uwzględnienie skali nielegalnego eksportu mogłoby zmienić wskaźniki PKB. "Jednocześnie pojawiła się zaraz teoria taka, że jeśli zweryfikujemy PKB za 2015 i 2014 w dół, to będziemy mieli wyższy wzrost w 2016 r." - powiedział.

"Wystarczy zobaczyć jak wzrosła sprzedaż oleju napędowego naszym rafineriom, i ten wzrost pokazuje zakres nielegalnego handlu paliwami. W elektronice wyglądało to inaczej, bo inne są tam metody, ale można podejrzewać że i w elektronice mieliśmy poważne nadużycia i eksport musiał być zawyżony" - stwierdził.

Według prof. Witolda Modzelewskiego z Instytutu Studiów Podatkowych praktyka wyłudzania VAT to zjawisko znane od dawna wśród osób z branży podatkowej, ale nie przebijało się w tak zwanej liberalnej narracji.

"Dobrze, że politycy też to dostrzegli, w środowisku eksperckim jest to rzecz znana, ale ona nie mogła się przebić. Mam taką odpowiedź z 2014 roku z Ministerstwa Finansów na nasze pismo z Instytutu Studiów Podatkowych. Szacowaliśmy w nim ostrożnie wielkość utraconych dochodów na około 30 mld zł. Wtedy ministerstwo poczuło się zbulwersowane i w ogóle nie podjęło dyskusji" - powiedział Modzelewski.

"Skoro można tysiąc razy przewieźć tysiąc ton stali, żeby można było otrzymać zwrot podatku VAT, to w żaden sposób nie stajemy się przez to bogatsi, wręcz przeciwnie staliśmy się biedniejsi. (...) Skala tak zwanej fałszywej gospodarki może być nawet większa, niż sądzą to najwięksi pesymiści. Dobrze, żeby władza była w stanie to zlikwidować, bo to jest nowotwór, gdyż żyje to dzięki zmniejszeniu dochodów budżetowych" - powiedział Modzelewski.

Jego zdaniem z wyłudzeń VAT czerpie się gigantyczne korzyści, a w cały proceder jest zaangażowany międzynarodowy biznes optymalizacyjny, który organizuje sieć fikcyjnych transakcji i czerpie z tego gigantyczne prowizje.(PAP)