Nitras: W Polsce trzeba bronić demokracji konstytucyjnej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 stycznia 2017, 20:00
Sławomir Nitras
Sławomir Nitras/Dziennik Gazeta Prawna
- Platforma po ośmiu latach nie słuchała samej siebie, a kontakt z ludźmi zaczęła tracić gdzieś około 2012 r. Zhierarchizowała się i zamknęła - mówi w wywiadzie dla DGP Sławomir Nitras.

Tak, a Kościół jest powszechny. I mnie jest bliżej do Kościoła Franiszkowego niż Rydzykowego.

Po pierwsze, nie pogrążyło, bo 25 proc. to był dobry wynik. Ale jeśli szukać przyczyn porażki, to nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że było nią przyjęcie ustawy o in vitro. Ewentualny brak tej ustawy byłby katastrofą polityczną i, co najważniejsze, wstydem dla państwa uważającego się za cywilizowane. Platforma po ośmiu latach nie słuchała samej siebie, a kontakt z ludźmi zaczęła tracić gdzieś około 2012 r. Zhierarchizowała się i zamknęła. Nie jestem w gronie obrońców wszystkiego, co było, co się działo za czasów PO. Nie chciałbym przywrócenia niektórych zachowań, wydarzeń, posunięć politycznych. Dzisiaj kiedy trzeba bronić w Polsce podstaw demokracji konstytucyjnej, nie czas o tym mówić, ale mnie się w Polsce wiele rzeczy nie podobało.

Donald Tusk miał do mnie wielki żal o to, że publicznie mówiłem, co myślę o reformie OFE. Rozumiałem jego argumenty ekonomiczne, ale ja jestem z tego pokolenia, które wierzyło, że ma coś swojego, i nie mogłem pogodzić się z tym, że ktoś to zabiera. Teraz stoję na barykadzie i bronię sądów i prokuratury przed PiS, ale nigdy nie twierdziłem, że za rządów PO sądy i prokuratura dobrze funkcjonowały. Tylko wiem, że naprawa jest skomplikowanym i trudnym procesem. A Kaczyński uważa, że weźmie od Mariusza kombinerki i jednym ruchem wszystko wyreguluje. Polska wymaga reform jak dom, który wymaga wielu unowocześnień. Jednak teraz nikt tego domu nie urządza, tylko burzy ściany i rozbiera fundamenty i nie wiadomo, czy postawi nowe.

Nie, nie chcę.

Nie, nigdy nie chciałem. Nie chciałem też przechodzić do innej. Dla ludzi w Szczecinie jestem facetem z Platformy. Niech dowodem mojej lojalności będzie to, że trzy razy nie wpuszczono mnie na listy wyborcze PO, a ja i tak nigdy nie myślałem o tym, żeby zmieniać partyjne barwy.

Bo KOD jest dla mnie taką trochę pierwszą Solidarnością, która wszystkich łączy. Na demonstracjach spotykają się ludzie, którzy nie we wszystkim się zgadzają, a jednak są razem. Przecież w wielu sprawach np. z Barbarą Nowacką bym się nie zgodził.

Na przykład, bo jestem zwolennikiem kompromisu. Nie jestem natomiast doktrynerem, rozumiem uwarunkowania społeczne i medyczne. Proszę zauważyć, że ten kompromis nie budził społecznych emocji. Jednak KOD jest dla mnie płaszczyzną łączącą wszystkich, którzy chcą demokracji liberalnej w Polsce.

Zmieniło się trochę.

Mam nadzieję, że KOD wyjdzie na prostą.

Proszę się nie wpisywać w retorykę posła Kaczyńskiego.

Trochę się pani wpisuje, bo to on sugeruje, że jestem w jakimś nadzwyczajnym stanie emocjonalnym, że potrzebuję interwencji medycznej, że nie jestem przy zdrowych zmysłach.

>>> Polecamy: Błaszczak zamyka Polskę przed uchodźcami. Liczba odmów przyjęcia gwałtownie wzrosła

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj