Gospodarka południowoafrykańskiej potęgi regionalnej stoi przed nie lada problemami. RPA boryka się z rosnącym bezrobociem, nierównościami społecznymi i zastojem ekonomicznym. Te problemy są jednak niczym w porównaniu z ubóstwem innych państw regionu.

Nie tylko europejskie kraje marzą o dużych planach gospodarczych o strategicznym charakterze. Rok 2017 ma być początkiem dynamicznego wzrostu, podwyższenia płacy minimalnej i zaawansowanej reformy rolnej – takie wyzwania nakreślił prezydent RPA Jacob Zuma w swojej wizji transformacji społeczno-ekonomicznej.

Gospodarka RPA jest w stagnacji – wzrost PKB w 2016 roku wynosił według różnych szacunków mniej niż 1 proc. Prognozy również nie napawają optymizmem – w najlepszym wypadku wzrost będzie oscylował również w tej granicy. Nic więc dziwnego, że ekonomia była najczęściej powtarzanym słowem w dorocznym prezydenckim orędziu do narodu. Zuma planuje gruntowną przemianę życia gospodarczego RPA. Sęk jednak w tym, że na razie konkretów brak.

Reklama

Przede wszystkim ubodzy

Zuma w swoim wystąpieniu zapowiedział poważne zmiany w dystrybucji dóbr materialnych – przede wszystkim w zakresie nieruchomości i uwłaszczeń. „Mamy na myśli fundamentalną zmianę w strukturze własności, zarządzaniu i kontroli gospodarki na rzecz wszystkich mieszkańców RPA, zwłaszcza biednej większości, w której są rdzenni Afrykańczycy i kobiety”- mówił.

Prezydent uważa, że po ponad dwudziestu latach funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej większość obywateli wciąż pozostaje na marginesie. Zamierza więc wprowadzać sprawiedliwość społeczną polegającą na „uwspólnotowieniu wzrostu gospodarczego kraju”. W swoim wystąpieniu wielokrotnie nawiązywał do dziedzictwa swojego ugrupowania, rządzącego od 1994 roku Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) – walki z apartheidem i równości ekonomicznej. Zapowiedział zintensyfikowanie działań na rzecz upowszechnienia edukacji oraz bezpłatnego szkolnictwa wyższego. Obiecał ustalenie płacy minimalnej na podstawie konsultacji społecznych.

Lider ANC obiecał stworzenie nowych miejsc pracy. Dotychczasowe metody redukcji bezrobocia nie przyniosły rezultatu. Gdy Jacob Zuma obejmował swój urząd w 2009 roku, było 24 proc. bezrobotnych, dziś jest ich o 2 pkt. proc. więcej. W tym samym czasie południowoafrykańska waluta straciła na wartości. W 2009 roku jeden dolar wart był osiem randów, dziś trzeba za niego zapłacić 13.

Prezydent zaznaczył, że państwo musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność w kreowaniu sytuacji gospodarczej. „Musimy przejść od słów do realnych programów” – apelował Zuma, podczas swego przemówienia, nie podając jednak większych szczegółów. „Państwo będzie odgrywać w tej przemianie kluczową rolę i kierować zmianami” – dodawał.

Najbogatszy z biednych

RPA jest potentatem w dziedzinie wydobycia złóż złota, platyny, diamentów, węgla i żelaza. To właśnie minerały i kamienie szlachetne decydują o sile eksportowej państwa. Górnictwo wymaga jednak restrukturyzacji i jest przyczyną wielu strajków. W swoim przemówieniu Zuma zapewniał o dążeniu do zapewnienia górnikom godnych warunków pracy oraz zapowiedział bardziej restrykcyjny proces licencyjny dla przedsiębiorstw działających w tym sektorze. Nie wykluczył też ponownego rozpatrzenia obecnie wydanych pozwoleń.

Największą bolączką dla dalszego rozwoju RPA są problemy z powszechną elektryfikacją – wciąż brakuje nowoczesnych linii przesyłowych mogących zaopatrywać w większe ilości energii. Według ekspertów to jedna z głównych barier uniemożliwiających przekroczenie przez RPA wzrostu na poziomie 3 proc. PKB. rocznie.

Warto pamiętać jednak, że mimo zastoju gospodarczego RPA wciąż pozostaje jednym z afrykańskich liderów. Jako jedyne państwo z kontynentu należy do G-20, a jego dochód krajowy brutto stanowi powyżej 20 proc. ogółu afrykańskiej gospodarki, ustępując na kontynencie jedynie Nigerii. Poziom życia w RPA jest dużo wyższy niż w Zimbabwe, Mozambiku czy Botswanie. Dlatego od wielu lat kraj boryka się z problemem nielegalnej imigracji z sąsiadujących krajów.

RPA jest siedzibą wielu międzynarodowych koncernów. Z racji ogromnej roli, jaką odgrywają w strukturze gospodarki RPA, Zuma nie może pozostawać obojętny na postulaty przedsiębiorców. Na specjalnym lunchu dla inwestorów zaproponował wiele ułatwień biznesowych. Głównym z nich ma stać się komitet międzyresortowy zajmujący się opracowaniem wspólnych strategii rozwojowych z wiodącymi firmami. Zapowiedział też powstanie specjalnych placówek obsługujących inwestora w terenie, pomagających mu w zdobywaniu pozwoleń i licencji, a także zwiększenie nakładów na promocję południowoafrykańskiego rynku.

Lider populista

Paradoksalnie, największym problemem w realizacji planu może być sam pomysłodawca. Uznawany za populistę Zuma często podejmuje gwałtowne i nieprzemyślane decyzje. Na przykład w 2015 roku w ciągu tygodnia dwukrotnie zmienił ministra finansów, co negatywnie odbiło się na notowaniach giełdowych.

Nie od dziś wiadomo, że prezydent RPA jest kontrowersyjną postacią. Media spekulują o jego majątku uzyskanym dzięki skarbowi państwa, a także zależności od południowoafrykańskich oligarchów. Zła sława, jaką cieszy się Zuma, niewątpliwie przyczyniła się do niskich notowań jego partii. W wyborach samorządowych ANC uzyskało najgorszy wynik w historii, tracąc wiele kluczowych miast i regionów. Apodyktyczny lider ma wielu przeciwników, także w obrębie macierzystego ugrupowania. Próbowano go odwołać ze stanowiska, jednak bezskutecznie.

Wrogowie Zumy proponowane przez niego zmiany postrzegają jako próbę zawłaszczenia państwa i zwiększanie swych wpływów politycznych. Sam prezydent nie stroni od radykalnych posunięć. W dniu ogłoszenia planu gospodarczego ponad 400 żołnierzy zabezpieczało budynek parlamentu. Opozycja odebrała to jako bezpośrednie zagrożenie dla demokracji.

Najwięksi oponenci prezydenta – lewicowe ugrupowanie „Bojownicy o Wolność Gospodarczą” – zarzucali Zumie łamanie konstytucji i nadużywanie władzy, przeszkadzając w wygłoszeniu przemówienia. Doszło do bójki, najradykalniejszych deputowanych wykluczono z obrad, a wobec protestujących na zewnątrz użyto gazu łzawiącego.

Sytuacja polityczna RPA nie sprzyja stabilizacji, zatem wdrożenie reform może być bardzo trudne. Nie wiadomo nawet, czy sam Zuma poważnie traktuje własne obietnice. Jego plan, choć ogólny, dobrze określa problemy, z którymi boryka się dziś RPA. Otwartym pytaniem jest, czy narzędzia, jakimi dysponuje, okażą się wystarczające oraz czy sam Jacob Zuma, jest w stanie się zmienić. Jeśli wciąż będzie rządził w ten sam sposób, nie pomogą nawet najdoskonalsze gospodarcze diagnozy.

Autor: Grzegorz Kowalczyk