Zbigniew Lewicki: czy Ameryka chce pomóc całemu światu? W dużej mierze tak, ma poczucie tej misji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 kwietnia 2017, 21:00
Zbigniew Lewicki, politolog, wykladowca uniwersytecki,  Fot. Darek Golik
Zbigniew Lewicki, politolog, wykladowca uniwersytecki, Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Na całym świecie ci sami celebryci, te same gwiazdy znane z powiększania pupy i niczego więcej. Od dawna tak mamy? Od końca II wojny światowej, choć wtedy nie powiększano jeszcze pup, ale to wtedy kultura masowa podbiła świat. Ze Zbigniewem Lewickim rozmawia Robert Mazurek

Oczywiście mógłbym odpowiedzieć pytaniem: „Jaka Ameryka?”, ale bez większego ryzyka mogę powiedzieć, że Ameryka cieszyła się, że zabito Osamę i na pewno nie uważała, że cena, jaką się płaci, jest zbyt duża. A czy Ameryka chce pomóc całemu światu? W dużej mierze tak, ma poczucie tej misji.

Z przekonania, że jest im tak dobrze, że mają obowiązek dzielić się tym z innymi.

To jest kwestia skali tego kraju, ogromnego terytorium, na którym żyją setki milionów ludzi połączonych w zasadzie tylko wspólnym językiem. Ludzi z Nowego Jorku, Arizony czy Teksasu różni wszystko: styl życia, mentalność, zwyczaje, wyznawane wartości. Poszukiwano więc wspólnego mianownika, czegoś, co trafi do nich wszystkich. I to jest kultura popularna.

Bo tylko ona trafia w gusta 200–300 milionów ludzi. Nie może więc pan zrobić tym wspólnym mianownikiem wyrafinowanej sztuki czy książek, ale kulturę popularną jak najbardziej.

Ale tam była tylko Wielka Brytania, kilkakrotnie mniejsza od Stanów Zjednoczonych, z terytorium mniejszym od Polski, wielkości dwunastego stanu USA.

Kolonie z tubylcami – analfabetami, którzy w ogóle nie żyli w kręgu kultury angielskiej? Kto miałby być tam odbiorcą kultury masowej? Ludzie bez dostępu do dróg, elektryczności, mediów? A w samej Wielkiej Brytanii różnice między Anglikami, Irlandczykami, Szkotami i Walijczykami były żadne w porównaniu do żywiołu, który przyjeżdżał do Ameryki.

I one są, mają się świetnie, Anglicy mają wspaniałą kulturę, muzykę klasyczną, której Amerykanie niemal nie mają. Tak, kultura angielska jest potężna, lecz francuska czy niemiecka również, tylko że te kraje nie miały problemu z tożsamością, nie było potrzeby jej tworzenia. A Ameryka miała i ten problem przekuła w sukces.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj