Rumunia staje w obronie Polski i Węgier. "Nie popieramy mechanizmów UE, które mają wywrzeć presję na te kraje"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 maja 2017, 19:31
Rząd Rumunii uważa, że budowanie Europy kilku prędkości doprowadziłoby do podziałów w UE; nie popiera też unijnych mechanizmów mających wywrzeć presję na Polskę i Węgry - powiedział w środę w wywiadzie dla Reutera szef dyplomacji Rumunii Teodor Melescanu.

Europa wielu prędkości "oznaczałby fragmentację (UE) i byłaby sprzeczna z wartościami, jakie popiera Unia od samego początku" - oznajmił minister.

Dodał, że Bukareszt przeciwny jest nowym unijnym procedurom, które mają być odpowiedzią UE na kwestie przestrzegania praworządności w Polsce i na Węgrzech. "Z naszego punktu widzenia podejście UE powinno być takie samo wobec państw członkowskich (...). Powtarzam, istnieją metody monitorowania (praworządności)" - wyjaśnił Melescanu.

Reuters przypomina, że wymiar sprawiedliwości Rumunii jest objęty specjalnym monitoringiem ze względu na rozpowszechnioną korupcję.

Melescanu powiedział jednak w rozmowie z Reuterem, że oczekuje, iż UE wycofa się z tej procedury w przyszłym roku, zanim Rumunia obejmie sześciomiesięczne przewodnictwo w Unii. Podobnie sytuację ocenia szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker - dodał Melescanu.

Minister oznajmił, że Bukareszt ma nadzieję na nawiązanie bliższej współpracy z Grupą Wyszehradzką, zwłaszcza, że rumuński rząd chce poprzeć wysiłki tej grupy mające na celu "utrzymanie Wielkiej Brytanii tak blisko UE, jak to tylko możliwe" po wyjściu Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty.

Priorytetem Bukaresztu jest - jak wyjaśnił Melescanu - walka o zachowanie swobody przepływu obywateli państw unijnych w Europie oraz zapewnienie, że Wielka Brytania pozostanie "de facto partnerem" Unii w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i obrony.

Rząd Rumunii popiera też starania Serbii o akcesję do Unii oraz podtrzymanie dialogu z Turcją w sprawie jej zabiegów o członkostwo w UE. "Proces rozmów (akcesyjnych) ma korzystny wpływ na rozwój tureckich instytucji" - powiedział Melescanu i dodał, że przewiduje, że Ankara mogłaby dołączyć do Wspólnoty w ciągu 10-15 lat.

>>> Czytaj też: Szydło: Europo, powstań z kolan, bo będziesz codziennie opłakiwała swoje dzieci

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj