Emiratczycy uderzyli na rafinerię. Ale nie przyznali się publicznie
Jak podał dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na osoby wtajemniczone w sprawę, atak na rafinerię nastąpił na początku kwietnia, w czasie, gdy prezydent Trump ogłaszał zawieszenie broni. Uderzenie doprowadziło do dużego pożaru i sparaliżowania znacznej części rafinerii na wiele miesięcy.
Iran poinformował wówczas, że rafineria została zaatakowana przez wroga i w odpowiedzi przeprowadził serię ataków rakietowych i dronowych na ZEA i Kuwejt.
Emirackie władze dotąd nie przyznały się publicznie do żadnych ataków, choć mówiły o nich irańskie media państwowe.
Amerykanie po cichu cieszyli się z akcji ZEA
Według źródeł dziennika USA nie były zaniepokojone atakiem – zawieszenie broni jeszcze nie weszło wówczas w życie. Nawet z dyskretnym zadowoleniem przyjęły udział Zjednoczonych Emiratów Arabskich w działaniach ofensywnych przeciwko Iranowi.
ZEA były dotąd głównym celem irańskich ataków na sąsiadów w regionie. Łącznie Iran wystrzelił w kierunku Emiratów ponad 2,8 tys. rakiet, znacznie więcej niż w kierunku Izraela. W ubiegłym tygodniu Iran zaatakował też port w Fudżajrze, ośrodek eksportu ropy naftowej.
Ministerstwo spraw zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich odmówiło komentarza w sprawie ataków. Resort wskazał jednak na wcześniejsze oświadczenia, w których zapewniał o swoim prawie do reagowania – w tym militarnego – na wrogie działania.
