Skarbówka bierze pod lupę Allegro i Vinted. Tysiące osób mogą dostać pismo

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
dzisiaj, 09:00
Skarbówka bierze pod lupę Allegro i Vinted. Tysiące osób mogą dostać pismo
Skarbówka bierze pod lupę Allegro i Vinted. Tysiące osób mogą dostać pismo/Shutterstock
Fiskus dostał raporty o internetowych transakcjach i wysyła wezwania. Szuka prowadzących działalność na czarno. Nie musi się bać ten, kto sprzedaje swoje stare ubrania albo książki - pisze wtorkowa „Rzeczpospolita”.

Skarbówka bierze pod lupę platformy handlowe

- Ostatnio fiskus zaczął intensywnie sprawdzać podatników, którzy trafili do raportów przesyłanych przez platformy internetowe, takie jak Allegro, OLX czy Vinted, na podstawie przepisów wdrażających unijną Dyrektywę DAC7” - mówi „Rz” Monika Piątkowska, doradca podatkowy.

Kto naprawdę ma się czego bać?

Gazeta przypomina, że w takich raportach są informacje o sprzedawcach, którzy przeprowadzili rocznie przynajmniej 30 transakcji. A także o sprzedających rzadziej, ale w sumie za więcej niż 2 tys. euro. W zestawieniu są również ci, którzy za pośrednictwem platform internetowych wynajmowali nieruchomości, środki transportu czy świadczyli różne usługi.

- Fiskus już wcześniej przeszukiwał portale sprzedażowe i sprawdzał najaktywniejszych użytkowników. Teraz ma jednak wszystko jak na talerzu – mówi „Rz” Piotr Juszczyk, doradca podatkowy. Potwierdza on również, że skarbówka wysyła wezwania na podstawie raportów.

Granica między okazjonalną sprzedażą a biznesem

Według „Rzeczpospolitej” fiskus interesuje się internetem ponieważ szuka tych, którzy prowadzą działalność na czarno. Wtedy, gdy uzna sprzedawcę za przedsiębiorcę, konsekwencje mogą być opłakane.

- Jeśli sprzedamy przez rok 30 takich samych par butów albo 30 egzemplarzy tej samej książki, to trudno będzie przekonać skarbówkę, że pozbywamy się osobistego majątku. Wizyty w urzędzie nie powinien się natomiast obawiać ten, kto wprawdzie przekroczył limity, ale sprzedawał stare, prywatne rzeczy, np. ubrania, z których wyrósł, czy książki, które już przeczytał – tłumaczy Piątkowska.

Zdaniem Juszczyka prowadzącym działalność na czarno grożą zaległość w PIT wraz z odsetkami, ale także VAT, ZUS i grzywna z kodeksu karnego skarbowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj