Mija termin wezwania dla Mostostalu Warszawa
Wykonawca podkarpackiego odcinka S19 Domaradz-Iskrzynia, firma Mostostal, na początku kwietnia br. poinformował o odstąpieniu od kontraktu, czego GDDKiA nie uznaje za skuteczne. Inwestor wezwał firmę do powrotu na budowę w ciągu 30 dni. W tym tygodniu mija wyznaczony termin.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak w rozmowie z PAP przyznał, że cały czas liczy na powrót wykonawcy na plac budowy.
- Firma została wezwana do powrotu i do realizacji inwestycji, do której się zobowiązała. Chcielibyśmy, żeby wywiązała się ze swoich obowiązków. Liczymy, że nie będziemy musieli od nowa rozpoczynać procedury przetargowej, bo do takiej Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad będzie zmuszona w przypadku braku reakcji na wezwanie – podkreślił.
Będzie nowe postępowanie przetargowe?
Dodał, że jeśli Mostostal Warszawa nie wznowi prac, jeszcze w tym roku zostanie ogłoszone nowe postępowanie przetargowe.
- Nowego wykonawcę będziemy chcieli znaleźć niezwłocznie, bo tu już nie ma czasu do stracenia. Pieniądze są zabezpieczone i trzeba będzie jak najszybciej wybrać nowego wykonawcę. Mam jednak nadzieję, że zostanie ten dotychczasowy – zaznaczył Klimczak.
Budowa S19 będzie opóźniona
Minister nie ukrywał jednak, że niezależnie od rozwoju sytuacji inwestycja na tym odcinku S19 opóźni się. Zupełnie nierealny jest bowiem pierwotny termin zakończenia inwestycji przypadający na początek czerwca br. Obecne zaawansowanie prac wynosi ok. 5 proc.
W dniu, w którym firma ogłosiła odstąpienie od kontraktu, rzeczniczka rzeszowskiego oddziału GDDKiA Joanna Rarus zaznaczyła, że postawa wykonawcy świadczy o braku zainteresowania kontynuacją budowy i może mieć wpływ na ewentualną, przyszłą współpracę z GDDKiA.
Nadszarpnięta reputacja Mostostalu Warszawa
Minister pytany o te słowa opowiedział, że decyzje wykonawcy, takie jak ta Mostostalu, mają wpływ na reputację firmy i zaufanie do niej w innych postępowaniach przetargowych.
- Każda firma budowlana dba o to, żeby miała jak najlepszą reputację. Zresztą dotyczy to obu stron kontraktu, to jest nasz wspólny interes. Wykonawcy wiedzą, jakie konsekwencje łączą się w przypadku zejścia z placu budowy albo wyrzucenia ich z niego – dodał minister.
Zdaniem polityka w interesie GDDKiA oraz przedsiębiorstwa, które wykonuje konkretną inwestycję jest to, aby proces budowlany mógł postępować w dobrym tempie, „bez historii typu zejście z budowy”.
Decyzja Mostostalu jest ona ostateczna
Jak poinformował PAP we wtorek rzecznik Mostostalu Warszawa Paweł Kwiecień, decyzja o odstąpieniu od kontraktu S19 Domaradz-Iskrzynia została podjęta z przyczyn leżących po stronie GDDKiA. Dodał, że jest ona ostateczna.
Powodem decyzji były m.in. nieprzewidziane warunki gruntowe oraz konieczność przeprojektowania obiektów inżynieryjnych po decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ). Zmiany te wymusiły wydłużenie obiektów o ponad 700 metrów, a koszt dodatkowych prac miał wynieść ok. 550 mln zł.
Wartość kontraktu na odcinek S19 między Domaradzem a Iskrzynią przekracza 1 mld zł. Umowa na realizację odcinka została zawarta 7 listopada 2022 roku. Wykonawca uzyskał decyzję ZRID w lipcu 2025 r. Pierwotny termin zakończenia inwestycji przypadał na 7 czerwca 2026 r.
