Według byłego wiceministra finansów, dane za I kw. "prezentują oczekiwane wartości w sytuacji niskiego poziomu bazy w roku 2016, również spowodowanego marcowym terminem świąt wielkanocnych, jak i przejściowym osłabieniem napięcia międzynarodowego i oczekiwanym przyspieszeniem napływu środków unijnych".

W I kwartale br. - jak podał GUS - PKB wzrósł o 4,0 proc. rok do roku wobec 2,5 proc. w IV kwartale 2016 r.

Reklama

Cezary Mech podkreślił, że wzrost gospodarczy przekraczający 3 proc., którego należy oczekiwać w Polsce do roku 2022 byłby wynikiem bardzo dobrym, gdyby nasz kraj należał do czołówki państw UE pod względem produktywności pracy. "Niemniej, w sytuacji, gdy w sąsiednich Niemczech wynagrodzenia są czterokrotnie wyższe, to brak przyspieszenia procesów konwergencji grozi Polsce wpadnięciem w pułapkę średniego rozwoju na stałe" - wskazał.

Jego zdaniem, w tej perspektywie w sytuacji, gdy z Polski "wyemigrowało już 2,4 mln obywateli polityka hamowania wzrostu płac i inwestycji poprzez wprowadzanie milionów Ukraińców nie tylko nie będzie skutkowało osłabieniem skali inwestycji raportowanych przez GUS, ale również spowoduje kryzys finansów publicznych po roku 2022".

Mech wyjaśnił, że będzie on spowodowany wzrostem wydatków emerytalno-zdrowotnych nie znajdujących pokrycia w ograniczonej do płac o niskiej wartości dodanej bazie podatkowej.

"Jeśli chodzi o kwestie dotyczące składowych PKB, to pozytywny wpływ ma program 500 plus, który stabilizuje finanse publiczne i dochody rodzin - niemniej w krótkim okresie czasu, gdyż należy oczekiwać wzrostu niezadowolenia spowodowanego nieadekwatnym wzrostem wynagrodzeń w nadchodzących latach" - ocenił Mech. (PAP)