Woś: A ja lubię "Nocną zmianę", czyli co i dlaczego myśli polska prawica [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
9 czerwca 2017, 16:00
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0)
Sejm, źródło: Flickr.com, Fot. Radio Nederland Wereldomroep's photostream: licencja Creative Commons Attribution-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-ND 2.0) /Inne
„Nocną zmianę” warto znać i oglądać po latach choćby dlatego, że to jeden ze sposobów na lepsze zrozumienie tego, co myśli polska prawica. I co jeszcze ważniejsze, dlaczego myśli to, co myśli. Opowieść o pospiesznym odwołaniu rządu Olszewskiego stanowi jedno z najważniejszych źródeł powszechnego na prawicy poczucia, że moralna racja stoi po jej stronie. Takie przeświadczenie przez lata spajało obóz. Nawet nie samych polityków, ale raczej zwykłych sympatyków prawicy, ten dzisiejszy „lud PiS-owski” - pisze Rafał Woś.

w swoim stylu przypomniał widzom swój własny film „Nocna zmiana” o kulisach odwołania rządu Jana Olszewskiego. Nachalność (sześć emisji w ciągu dwóch dni) i bezwstydny serwilizm Kurskiego (projekcję opatrzono komentarzem wyłącznie przedstawicieli jedynie słusznej opcji) nie powinny jednak przesłaniać tego, że „Nocna zmiana” to dobry film. A na dodatek jeden z najlepszych kluczy do zrozumienia mentalności rządzącego dziś Polską obozu.

Na początek przypomnienie dla tych, którzy jakimś cudem nie wiedzą, o co chodzi. Ten trwający nieco ponad godzinę film relacjonuje wydarzenia z gorącej politycznej wiosny 1992 r. Głównym bohaterem i „białym kapeluszem” jest tu , który z braku stałej sejmowej większości znajduje się w fazie permanentnego kryzysu. Jednocześnie ten sam rząd stawia sobie bardzo ambitne i kontrowersyjne zadanie: chce przeprowadzić lustrację najważniejszych polityków w państwie. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (kierowanym przez) powstaje specjalna komórka młodych „pistoletów” przeczesujących archiwa służb specjalnych PRL.

Wypadki gwałtownie przyspieszają, gdy poseł zgłasza wniosek, by Macierewicz nie czekał z prezentacją znalezisk swojej grupy do jesieni (jak pierwotnie planowano), tylko żeby ujawnił je w trybie natychmiastowym. Wniosek niespodziewanie przechodzi i bomba zegarowa zaczyna tykać. Przeciwnicy takiej formuły lustracji (a może i lustracji w ogóle?) jednoczą siły wokół prezydenta Lecha Wałęsy. W zapomnienie idą dawne swary i urazy z czasów wojny na górze. Godziny rządu Olszewskiego są policzone.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU „DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ”

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj