Schetyna nie porwał lokalnych włodarzy uchodźcami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 lipca 2017, 21:27
Imigranci
Imigranci/ShutterStock
Nie będzie zapowiadanej przez PO listy miast chętnych do przyjęcia uchodźców.

Samorządy przed przyszłorocznymi wyborami lokalnymi boją się otwierać nowy front wojny z PiS, którą mogą przegrać poprzez zmiany w ordynacji wyborczej. Stawiają na mniej konfrontacyjne gesty.

– Złożymy aplikację, pokażemy , które będą w stanie to zrobić – tak jeszcze niedawno zapowiadał szef Platformy. Chodziło o przyjęcie m.in. Syryjczyków z terenów objętych wojną. Akcja miała być w kontrze do linii przyjętej przez rząd PiS. Jak wiadomo, gabinet Beaty Szydło nie zgadza się na przyjmowanie do Polski uchodźców i toczy w tej sprawie boje z Komisją Europejską.

Jak wynika z naszych ustaleń, odezwa na apel kierownictwa Platformy jest znikoma. Co więcej, władze niektórych miast, w których rządzi PO, otwarcie zapowiadają, że nie posłuchają w tej sprawie Grzegorza Schetyny.

– Decyzję w sprawie uchodźców podejmuje rząd. To jego działanie jest w tej sprawie kluczowe. Dopiero w drugiej linii są samorządy, które miałyby te ewentualne decyzje realizować – mówi Marta Stachowiak, doradca prezydenta Bydgoszczy.

>>> Czytaj też: Premier: Nie ma zgody na przymusową relokację. Kryzys migracyjny to nie tylko akty terrorystyczne

Wtórują im urzędnicy z Gdańska. – Jest za wcześnie, by rozważać takie kwestie – przekonuje Olimpia Schneider z gdańskiego UM.

Pozytywnie na apel szefa PO odpowiedział za to prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. W rozmowie ze Schetyną miał zadeklarować, że jego miasto jest skłonne wykonać jakiś „symboliczny gest”.

Zapytaliśmy rzecznika PO posła Jana Grabca o to, kiedy jego partia pokaże zapowiadaną listę samorządów chętnych do . Stwierdził, że listy nie będzie. – Bardziej chodzi o kilkanaście miejscowości, a więc o pewien znak dobrej woli. Chcemy, by Europejczycy wiedzieli, że Polacy nie są rasistami, którzy boją się uchodźców – dodaje.

Według PiS lider PO przeliczył się z deklaracjami. – Wszelkie badania wskazują, że większość Polaków nie chce przyjmować uchodźców z Bliskiego Wschodu. Prezydenci miast to widzą – twierdzi Marcin Horała, poseł partii rządzącej.

Zamiast wchodzić w jawny konflikt z rządem, miasta zdecydowały się obrać bezpieczniejszy kurs. W piątek, 30 czerwca, samorządowcy zrzeszeni w Unii Metropolii Polskich (12 największych miast) podpisali deklarację dotyczącą wspólnych działań i wymiany doświadczeń w dziedzinie migracji. W dokumencie nigdzie wprost nie pada zapowiedź przyjęcia grupy uchodźców. Mowa jest jedynie o powołaniu zespołu roboczego ds. migracji i integracji i konieczności wspólnego działania instytucji samorządowych, rządowych, kościelnych czy edukacyjnych w celu „bezpiecznego zarządzania migracjami”. Z tych zawoalowanych deklaracji wyłania się jasny przekaz: bez zielonego światła od rządu samorządy nie podejmą żadnych kluczowych decyzji.

Postawa lokalnych władz może zaskakiwać. Jeszcze do niedawna stać je było na dużo bardziej konfrontacyjne gesty. Chodzi np. o przyjmowanie lokalnych programów in vitro przez niektóre miasta (po tym, jak rząd wygasił swój program), uchwały radnych dotyczące respektowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego (gdy gabinet Beaty Szydło nie chciał publikować orzeczeń TK) czy przyjęte już przez 1,7 tys. samorządów karty samorządności, w których sprzeciwiają się centralizacyjnej polityce PiS.

Zdaniem politologa z UJ dr. Jarosława Flisa jednym z powodów zmiany nastawienia są zbliżające się wybory samorządowe. – PiS odrobił w sondażach wiosenny spadek notowań. Dla wielu samorządowców staje się znów mocnym przeciwnikiem i nikt nie chce mu dostarczać amunicji – wyjaśnia.

Sprawa uchodźców może się okazać jednym z głównych tematów przyszłorocznych elekcji, a ton dyskusji narzucać będzie PiS, który mówi to, co większość Polaków myśli. Działanie inne niż promowane przez rząd naraziłoby wielu prezydentów miast na wyborcze przegrane.

>>> Czytaj też: Polacy na potęgę korzystają z socjalu. Znamy wstępne dane resortu pracy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj