Rozmowy liderów centrolewicowej koalicji ws. utworzenia rządu rozpoczęły się formalnie w piątek.

W przedterminowych wyborach parlamentarnych VG zajął drugie miejsce.

W skład koalicji miały wejść oprócz VG również Partia Postępowa, Sojusz Socjaldemokratów i Partia Piratów. Przy takim składzie koalicja pod wodzą Jakobsdottir zebrałaby minimalną wymaganą większość 32 mandatów w 63-osobowym Althingu (parlamencie).

Reklama

W poniedziałek Jakobsdottir poinformowała islandzką telewizję RUV o niepowodzeniu rozmów. Liderka VG dodała, że rozwijały się one dobrze, a ich załamanie było wielkim rozczarowaniem.

Jak podaje portal islandzkiego dziennika Morgunbladid, powołując się na swoje źródła, powodem przerwania ustaleń było stanowisko Partii Postępowej, której szef postanowił zarzucić rozmowy ze względu na niedużą większość parlamentarną.

W zeszłym tygodniu Morgunbladid również informował, że koalicję wzmocnią deputowani Partii Ludowej lub ugrupowania Reforma. Jednak lider Partii Postępowej Sigurdur Johannsson zdementował te doniesienia.

Wybory 28 października do jednoizbowego Althingu wygrała z 25-procentowym poparciem rządząca dotychczas Konserwatywna Partia Niepodległości (PN), uzyskując 16 mandatów. Zaraz za nią uplasował się Ruch Lewicowo-Zielony, który zdobył 11 miejsc. W parlamencie znajdzie się również ośmiu reprezentantów Partii Postępowej, po siedmiu Sojuszu Socjaldemokratów i Partii Centrum, sześciu Partii Piratów oraz po czterech Partii Ludowej i ugrupowania Reforma.

Dysponująca zaledwie jednym głosem przewagi koalicja rządowa premiera Bjarniego Benediktssona upadła we wrześniu 2017 roku, gdy koalicyjna Jasna Przyszłość oskarżyła Benediktssona o tuszowanie faktu, że jego ojciec zabiegał o zatarcie wydanego w 2004 roku wyroku 5,5 roku więzienia dla mężczyzny skazanego za popełniane przez 12 lat gwałty na adoptowanej córce.

Przyspieszone głosowanie odbyło się rok po poprzednim z 29 października 2016 roku, do którego doszło w rezultacie skandalu wokół Panama Papers. Okazało się, że konta w rajach podatkowych miało ok. 600 Islandczyków, w tym ówczesny premier Sigmundur Gunnlaugsson i dwóch ministrów w jego rządzie.

>>> Czytaj też: Islandia: Prezydent powierzył misję utworzenia rządu liderce opozycji. Partia Piratów ma 9-proc. poparcie